Pierwsza część zimy może rozczarować miłośników śniegu, ale później sytuacja ma się wyraźnie zmienić. Najnowsza, wrześniowa aktualizacja prognozy ECMWF pokazuje rosnący sygnał opadów śniegu w środkowej Europie. W Polsce największa zmiana może nadejść w styczniu, a kolejny śnieżny impuls modele zaznaczają w lutym. Nie oznacza to jednak trzech miesięcy nieprzerwanych śnieżyc – są to przez cały czas odległe prognozy pokazujące tendencję, a nie pogodę dla konkretnych dni.
Fot. Christianthiel.net / Shutterstock.Jeszcze na początku września prognozy sezonowe wskazywały przede wszystkim na łagodny początek zimy i niedobór śniegu w dużej części Europy. Najnowsza aktualizacja przynosi jednak zmianę. W centralnej części kontynentu pojawiają się obszary, w których suma opadów śniegu może być wyższa od wieloletniej normy.
Szczególnie interesująco wygląda druga część sezonu. To właśnie wtedy zimowa pogoda może mocniej zaznaczyć swoją obecność również w Polsce.
Grudzień może zaskoczyć brakiem śniegu
Pierwszy zimowy miesiąc nie wygląda w tej chwili szczególnie korzystnie dla osób oczekujących białych świąt.
W grudniowych wyliczeniach model ECMWF nad większością Polski widoczna jest ujemna anomalia opadów śniegu. Oznacza to, iż śniegu może spaść mniej niż przeciętnie w tym miesiącu.
Największy niedobór wcześniejsze mapy sygnalizowały na:
- południowym zachodzie,
- południu,
- południowym wschodzie Polski.
Nie oznacza to, iż śnieg w grudniu nie pojawi się wcale. Możliwe będą krótkie zimowe epizody, opady mokrego śniegu oraz okresowe tworzenie się pokrywy śnieżnej. Model sugeruje jedynie, iż łączna ilość śniegu może okazać się niższa od średniej wieloletniej.
W styczniu sytuacja może odwrócić się nad Polską
Wyraźniejsza zmiana pojawia się w prognozie na styczeń 2027 roku.
Dodatnia anomalia opadów śniegu obejmuje wschodnią Polskę, a także część regionów centralnych i północnych. Mocniejszy sygnał widoczny jest również na południu kraju, zwłaszcza w pobliżu gór i południowej granicy.
Największe szanse na bardziej śnieżny przebieg stycznia mogą mieć zatem:
- województwa wschodnie,
- Polska centralna,
- regiony północne,
- obszary górskie i podgórskie.
Zachód kraju pozostaje bliżej wieloletniej normy, a lokalnie śniegu przez cały czas może być mniej niż zazwyczaj.
To właśnie styczeń może przynieść największy pogodowy zwrot: po łagodniejszym i mniej śnieżnym grudniu możliwe są częstsze napływy zimnego powietrza oraz większa liczba dni z opadami śniegu.
Nowa prognoza pokazuje mocniejszy sygnał na luty
Opublikowana 21 września aktualizacja przygotowana na podstawie danych ECMWF wskazuje, iż wrześniowa seria obliczeń poprawiła perspektywy śnieżnej zimy w centralnej Europie.
Według analizy Severe Weather Europe szczególnie wyraźny sygnał zwiększonych opadów pojawia się w lutym. Polska leży w obszarze, który może znaleźć się na trasie bardziej aktywnych zimowych układów pogodowych.
W skali całego kraju opady mogą być wtedy zbliżone do normy albo miejscami ją przekraczać. Nie oznacza to automatycznie rekordowych zasp. Wskazuje jednak, iż scenariusz niemal bezśnieżnej zimy nie jest w tej chwili najbardziej oczywistym wariantem.
Potężne El Niño wpłynie na przebieg zimy
Jednym z najważniejszych czynników kształtujących pogodę na świecie będzie bardzo silne El Niño.
Najnowszy komunikat amerykańskiej agencji NOAA z 10 września wskazuje, iż prawdopodobieństwo osiągnięcia przez El Niño bardzo dużej siły jesienią i zimą 2026/2027 przekracza 90 procent.
NOAA ocenia również, iż w okresie od października do grudnia istnieje 75-procentowe prawdopodobieństwo wydarzenia o historycznej sile, przewyższającego wcześniejsze epizody analizowane od 1950 roku. To więcej niż wskazywane wcześniej 69 proc. Szczegóły znajdują się w aktualnym komunikacie Climate Prediction Center NOAA.
Wpływ El Niño na Europę jest jednak znacznie mniej bezpośredni niż w Ameryce Północnej. Nie można więc na podstawie samego tego zjawiska przesądzić, czy w Warszawie, Krakowie albo Gdańsku spadnie dużo śniegu.
O przebiegu europejskiej zimy zdecydują również:
- położenie prądu strumieniowego,
- siła i kondycja wiru polarnego,
- cyrkulacja znad Atlantyku,
- rozmieszczenie niżów i wyżów,
- możliwość napływu zimnego powietrza ze wschodu lub północy.
Czy Polskę zasypią śnieżyce?
Na obecnym etapie nie można tego wiarygodnie zapowiedzieć.
Modele sezonowe pokazują łączną ilość śniegu i jej odchylenie od średniej, ale nie przewidują konkretnych śnieżyc z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Dodatnia anomalia może powstać zarówno wskutek wielu niewielkich opadów, jak i jednego lub dwóch bardzo intensywnych epizodów.
Podobnie ujemna anomalia nie oznacza całkowicie bezśnieżnej zimy. choćby w cieplejszym sezonie możliwy jest kilkudniowy atak zimy, obfite opady, silny mróz i poważne utrudnienia na drogach.
IMGW przypomina, iż prognozy obejmujące kilka kolejnych miesięcy mają charakter orientacyjny i eksperymentalny. Nie pozwalają dokładnie określić pogody w poszczególnych dniach. Instytut zaznacza również, iż prognozowana suma opadów nie przesądza, czy będzie to śnieg, deszcz czy deszcz ze śniegiem. Wyjaśnienie zasad odczytywania takich prognoz publikuje Laboratorium Modelowania Meteorologicznego IMGW.
Co najnowsza prognoza oznacza dla Warszawy?
Warszawa i Mazowsze znajdują się w centralno-wschodniej części kraju, czyli na obszarze, na którym styczniowe wyliczenia pokazują możliwość większej ilości śniegu niż wskazywały prognozy dla grudnia.
Obecny scenariusz dla stolicy można więc streścić następująco:
- grudzień może być łagodniejszy i mniej śnieżny,
- w styczniu rośnie szansa na częstsze zimowe epizody,
- w lutym opady mogą być zbliżone do normy lub okresowo ją przekraczać.
Dla mieszkańców miast bardziej uciążliwe od samych zasp mogą okazać się częste przejścia temperatury przez zero. Topnienie śniegu w dzień i ponowne zamarzanie w nocy zwiększają ryzyko gołoledzi, oblodzenia chodników oraz trudnych warunków na drogach.
Prognoza może się jeszcze kilka razy zmienić
Do początku meteorologicznej zimy pozostało ponad dwa miesiące, dlatego obecnych map nie należy traktować jak ostatecznej zapowiedzi.
Kolejne aktualizacje mogą przesunąć strefy największych opadów na wschód lub zachód, a choćby całkowicie zmienić przewidywany rozkład śniegu. Znacznie bardziej miarodajne prognozy pojawią się późną jesienią.
Na dzisiaj można powiedzieć jedno: najnowsze wyliczenia nie potwierdzają scenariusza zimy całkowicie pozbawionej śniegu. Po słabszym początku sezonu Polska może wejść w znacznie bardziej zimowy okres, a największej zmiany należy wypatrywać od stycznia.

8 godzin temu















