Trzy przeszczepy nerki, trzy transplantacje wątroby i lata walki o życie. Marian Wąsiński i Dorota Cipior doskonale wiedzą, jak wiele zależy od decyzji o dawstwie narządów. Oboje przeszli po trzy operacje transplantacyjne. Dziś opowiadają o wdzięczności wobec nieznanych im dawców i o tym, co dawało im siłę w najtrudniejszych momentach. Ich historie przedstawiono w katowickim szpitalu im. Andrzeja Mielęckiego z okazji Światowego Dnia Donacji i Transplantacji.
W Katowicach przeszczepiają około 170 narządów rocznie
26 października obchodzony jest Światowy Dzień Donacji i Transplantacji. To okazja do przypomnienia, jak ważne jest dawstwo narządów i jak wiele osób zawdzięcza życie transplantacjom.
– Dokonujemy rocznie około 120 transplantacji nerek. To sporo. Inaczej jest w przypadku przeszczepów wątroby, gdzie jest to około 50 przeszczepów – mówi prof. Robert Król, kierujący Oddziałem Chirurgii Ogólnej, Naczyniowej i Transplantacyjnej katowickiego szpitala.
Za każdą z tych operacji stoi praca wielu specjalistów. Od lekarzy identyfikujących potencjalnych dawców i koordynatorów transplantacyjnych, przez zespoły pobierające narządy, aż po chirurgów, anestezjologów i pielęgniarki opiekujące się pacjentami.
Jednak za statystykami kryją się przede wszystkim ludzkie historie. Niekiedy jedna osoba musi przejść przez transplantację kilkukrotnie.
Trzy przeszczepy nerki. „Próbuję się odwdzięczyć, jak mogę”
Marian Wąsiński z chorobą nerek walczy od wielu lat. Dializoterapię rozpoczął w 1994 roku, kiedy miał 36 lat. Pierwszy przeszczep zakończył się niepowodzeniem. Po kilku miesiącach konieczne było usunięcie przeszczepionej nerki.
W 1999 roku otrzymał kolejny narząd, który funkcjonował przez ponad dwie dekady. Kiedy jego stan zaczął się pogarszać, ponownie stanął przed koniecznością transplantacji. Trzeci przeszczep przeszedł w grudniu 2024 roku.
Dziś mężczyzna czuje się dobrze i stara się prowadzić aktywne życie. Nie zapomina jednak, iż swoją szansę zawdzięcza osobom, których nigdy nie poznał.
– Za każdym razem, kiedy byłem po przeszczepie, dawałem na mszę, chyba z potrzeby podziękowania. Próbuję się odwdzięczyć, jak mogę, chociaż nie wiem, kim byli dawcy – mówi Marian Wąsiński.
Wdzięczność wobec dawców towarzyszy mu mimo upływu lat. Każdy przeszczep oznaczał bowiem możliwość powrotu do codzienności i kolejne lata życia.
Walczyła dla córki. Dziś siłę daje jej wnuk
Równie trudną drogę przeszła Dorota Cipior. Kobieta ma za sobą trzy transplantacje wątroby. O poważnej chorobie dowiedziała się w 2006 roku, podczas diagnostyki związanej z podejrzeniem innego schorzenia. Lekarze rozpoznali marskość wątroby.
W tamtym czasie jej córka miała zaledwie osiem lat. To właśnie myśl o dziecku stała się dla niej największą motywacją do walki.
– Walczyłam dla córki. Kiedy dowiedziałam się o mojej chorobie, ona miała tylko osiem lat. Nie mogłam zostawić jej samej. Potem, kiedy wszystko szło ku dobremu, zawzięłam się bardziej. Teraz mam już wnuka i on dodaje mi siły – opowiada Dorota Cipior.
W 2022 roku pacjentka otrzymała kolejną wątrobę. Niestety przeszczepiony narząd przestał działać. Zaledwie trzy tygodnie później konieczna była następna transplantacja.
Po trzeciej operacji kobieta przez cztery tygodnie pozostawała w śpiączce farmakologicznej. Jej stan był bardzo ciężki. Ostatecznie udało się ją uratować.
Kilka miesięcy po opuszczeniu szpitala wróciła do pracy. Dziś może obserwować, jak dorasta kolejne pokolenie jej rodziny. Podkreśla również wdzięczność wobec rodzin dawców, dzięki którym otrzymała szansę na dalsze życie.
Na przeszczep nerki czeka się średnio rok
Choć transplantologia daje szansę na uratowanie wielu pacjentów, nie każdy może otrzymać potrzebny narząd od razu.
Jak wynika z informacji przedstawionych podczas spotkania w Katowicach, przeciętny czas oczekiwania na przeszczep nerki wynosi około roku, a w przypadku wątroby około sześciu miesięcy. Znacznie dłużej mogą czekać pacjenci wymagający kolejnego przeszczepienia lub osoby, dla których trudno znaleźć zgodnego dawcę.
Na Śląsku wzrasta jednak liczba pobrań narządów od zmarłych dawców. W ciągu pięciu lat wskaźnik ten zwiększył się z około 12 do blisko 20 pobrań na milion mieszkańców.
Istotną rolę odgrywa zaangażowanie personelu medycznego, zwłaszcza lekarzy oddziałów intensywnej terapii, którzy uczestniczą w identyfikacji potencjalnych dawców.
Jedna decyzja może uratować życie
W Polsce obowiązuje zasada zgody domniemanej. Oznacza to, iż narządy od osoby zmarłej mogą zostać pobrane, o ile za życia nie zgłosiła ona sprzeciwu w formie przewidzianej prawem.
Nie oznacza to jednak, iż rodzina pozostaje poza całym procesem. Lekarze i koordynatorzy transplantacyjni rozmawiają z bliskimi zmarłego, między innymi po to, by ustalić, czy znają jego stanowisko dotyczące dawstwa.
Dlatego tak ważne jest, aby o swojej woli rozmawiać z rodziną jeszcze za życia.

2 godzin temu














