Trener Jagiellonii nie ukrywał, iż sobotnie starcie miało zupełnie inny ciężar gatunkowy niż wcześniejszy, mocno rekreacyjny mecz w Narewce. Poprzeczka poszła zdecydowanie w górę, co zmusiło zawodników do wejścia na wyższe obroty.
– Tempo było o półkę wyższe, mierzyliśmy się przecież z zespołem pierwszoligowym. Za nami kolejny tydzień ciężkiej pracy i widać było, iż niektórzy zawodnicy weszli już na wyższy poziom, jeżeli chodzi o intensywność – ocenił Adrian Siemieniec.
Szkoleniowiec zauważył jednak, iż forma zespołu nie pozostało równa. Wynika to z faktu, iż dla części kluczowych graczy, zwłaszcza z formacji obronnej, początek przygotowań miał mocno rwany charakter ze względu na mikrourazy czy zaległości treningowe.
Błąd gonił błąd. Kamyczek do ogródka
Największym minusem sobotniego spotkania była łatwość, z jaką Jagiellonia str

1 godzina temu















