Radni Sebastian Iwaniuk, Agnieszka Kaczmarek i Dariusz Krzywda złożyli interpelację dotyczącą problemów na przejazdach kolejowych na Warszowie. Sam problem jest realny: mieszkańcy wskazują na długie zamknięcia szlabanów, korki oraz utrudniony dostęp do dworca. Radni poszli jednak znacznie dalej. Zaproponowali rozważenie budowy tunelu pieszo-rowerowego pod torami, który miałby połączyć obie strony stacji, zapewnić dostęp do peronów nr 1 i 2 oraz skomunikować dworzec z rejonem parkingu przy ul. Barlickiego i przeprawą promową. Jako rozwiązanie alternatywne wskazali kładkę pieszo-rowerową.
I tu zaczyna się najciekawsza część tej historii.
Najpierw tunel, później policzymy?
W interpelacji znalazło się aż dziesięć pytań dotyczących m.in. rozmów z PKP, analizy działania przejazdów, budowy bezkolizyjnego przejścia oraz możliwości zdobycia pieniędzy krajowych i europejskich. Problem w tym, iż na obecnym etapie nie ma jeszcze wybranego rozwiązania, projektu ani choćby potwierdzonego źródła finansowania.
Odpowiedź władz miasta pokazuje to bardzo wyraźnie.
Miasto informuje, iż już we wrześniu 2025 roku zwracało się do PKP PLK w sprawie działania przejazdu. Kolej odpowiedziała, iż po sprawdzeniu urządzeń nie stwierdzono nieprawidłowości w ich obsłudze. Urząd ponownie wystąpił jednak do kolei o poprawę sposobu podnoszenia i opuszczania szlabanów.
To jest ważna informacja. Zanim zaczniemy kopać tunele za miliony, warto więc odpowiedzieć sobie na prostsze pytanie:
czy problemu nie można najpierw ograniczyć zmianą organizacji pracy przejazdu i lepszą koordynacją ruchu kolejowego?
Miasto rzeczywiście analizuje tunel. Ale niczego jeszcze nie zdecydowano
Urząd potwierdził, iż zwrócił się do PKP w sprawie możliwości stworzenia bezpiecznego połączenia pomiędzy parkingiem miejskim a dworcem — zarówno nad torami, jak i pod torami. Sprawa została skierowana do Centrum Realizacji Inwestycji PKP PLK.
Miasto przyznaje też wprost:
analizowana jest zarówno budowa tunelu, jak i kładki.
Rozmowy z PKP dotyczą dopiero zakresu przedsięwzięcia, możliwości jego wykonania i finansowania.
Co więcej, nie sprawdzono jeszcze choćby możliwości uzyskania pieniędzy zewnętrznych, ponieważ nie podjęto decyzji, który wariant miałby być realizowany.
A więc jesteśmy na etapie:
„może tunel, może kładka, zobaczymy, co powie PKP i ile to będzie kosztować”.
Tymczasem kładka już kiedyś była planowana
I tutaj odpowiedź Urzędu Miasta robi się jeszcze ciekawsza.
Już w 2019 roku elementem projektu węzła kolejowo-promowo-autobusowego była kładka dla pieszych. Miasto posiadało choćby Program Funkcjonalno-Użytkowy.
Dlaczego jej nie zbudowano?
Ponieważ przeciągały się uzgodnienia z PKP i nie udało się uzyskać wymaganych zgód we właściwym terminie. Kładkę ostatecznie wykreślono z projektu.
Teraz kładka wraca.
Miasto wpisało ją wstępnie do projektów rozważanych w ramach nowej perspektywy unijnej 2028–2034.
I tutaj pojawia się pierwsza konkretna liczba:
4 miliony złotych netto
Tyle według obecnych szacunków miałaby kosztować kładka nad torami.
To około 4,92 mln zł brutto, o ile doliczymy 23 proc. VAT.
A ile kosztowałby tunel?
Urząd takiej kwoty w odpowiedzi radnym nie podał. I uczciwie trzeba powiedzieć: bez koncepcji, badań geotechnicznych, liczby torów objętych inwestycją, długości tunelu, konstrukcji dojść, wind, odwodnienia i zakresu przebudowy infrastruktury kolejowej nie da się dziś podać wiarygodnego kosztorysu.
Możemy jednak zobaczyć, ile kosztowały podobne inwestycje.
W samym Świnoujściu PKP PLK podpisały w 2023 roku umowę na niewielkie, około 8-metrowe przejście pieszo-rowerowe pod jednym torem wraz ze ścieżką — koszt wynosił blisko 3 mln zł.
Rozbudowę istniejącego przejścia podziemnego na stacji Buk szacowano na około 5,5 mln zł netto.
Ale już znacznie większy tunel pieszo-rowerowy w Skarżysku-Kamiennej, prowadzony pod 14 torami, wraz z dojściami do peronów, schodami, windami i przebudową infrastruktury kolejowej miał wartość projektu około 49,3 mln zł.
To pokazuje skalę rozrzutu.
Ile więc Warszów?
Jeżeli mówimy o prawdziwym przejściu podziemnym łączącym dwie strony dworca, z dostępem do peronów, windami dla osób z niepełnosprawnościami i rowerzystów, odwodnieniem, instalacjami oraz koniecznością prowadzenia prac pod czynnymi torami, roboczy rząd wielkości 15–30 mln zł wydaje się zdecydowanie bardziej realistyczny niż kilka milionów.
Przy komplikacjach technicznych, konieczności przebudowy torów albo urządzeń sterowania ruchem kolejowym koszt mógłby być jeszcze wyższy.
Nie jest to kosztorys inwestycji w Świnoujściu — taki może powstać dopiero po wykonaniu koncepcji i dokumentacji. To szacunek porównawczy, oparty na innych polskich przedsięwzięciach.
Czy pomysł radnych jest więc szaleństwem?
Sam pomysł bezkolizyjnego przejścia nie jest absurdem. Dworzec, autobusy, parking i prom tworzą przecież jeden z najważniejszych węzłów komunikacyjnych Warszowa.
Ale można zapytać, czy zanim radni zaczną publicznie kreślić tunele pod czynną stacją kolejową, nie należałoby najpierw odpowiedzieć na trzy podstawowe pytania:
Ile osób rzeczywiście korzystałoby z takiego tunelu? Ile minut i godzin rocznie mieszkańcy tracą dzisiaj przy szlabanach? Czy korzyść uzasadnia wydatek potencjalnie kilkunastu albo kilkudziesięciu milionów złotych?
Bo różnica pomiędzy politycznym pomysłem a odpowiedzialną inwestycją polega właśnie na tym, iż najpierw liczy się koszty, potoki pasażerów i efekty, a dopiero później ogłasza wielkie rozwiązania.
Co ciekawe, władze miasta pozostawiają sobie znacznie bardziej zachowawczą drogę. Odpowiedź wskazuje, iż inwestycję można powiązać z przyszłą modernizacją infrastruktury kolejowej, co mogłoby ograniczyć koszty i pozwolić uniknąć dwukrotnego prowadzenia tych samych robót.
Kładka: około 4 mln zł netto.
Tunel: prawdopodobnie kilkanaście–kilkadziesiąt milionów złotych.
I właśnie dlatego, zanim w Świnoujściu rozpocznie się kolejny festiwal wielkich inwestycyjnych pomysłów, mieszkańcy powinni zobaczyć analizę, warianty, kosztorys oraz odpowiedź PKP.
Bo tunel bardzo łatwo narysować na papierze.
Znacznie trudniej znaleźć później 20 czy 30 milionów złotych na jego wybudowanie.

Tunel pod torami na Warszowie
-
ŚWINOUJŚCIE: PRAWIE MILION NA REMONT BUDYNKU, KTÓRY „NADAJE SIĘ DO WYBURZENIA”? KONTROWERSYJNA DECYZJA RADNYCH W ŚWINOUJŚCIU
-
PARALIŻ KOMUNIKACYJNY I INFORMACYJNY W ŚWINOUJŚCIU. PARKOMATY NIE DZIAŁAJĄ, A MIESZKAŃCY ZOSTALI BEZ INFORMACJI?
-
CZTERDZIEŚCI TYSIĘCY NA „PROMOCJĘ” CZY NA SZKOŁĘ? TAK WŁAŚNIE WYGLĄDAJĄ PRIORYTETY EKIPY AGATOWSKIEJ
-
CZY PREZYDENT AGATOWSKA SKOMPLETOWAŁA JUŻ SWÓJ „DWÓR”? FOTOGRAF WYBRANY. MIASTO ZAPŁACI 13 700 ZŁ

1 godzina temu












