Marcin Borowczyk: "Chcielibyśmy zająć jak najwyższe lokatę na koniec sezonu" [WYWIAD]

1 godzina temu

Rozmowa była przeprowadzana w piątek, 31 lipca

Po przeczytaniu wywiadu zachęcamy do przejrzenia naszej galerii gdzie znajdziecie historyczny reportaż dotyczący Białego Orła Koźmin Wielkopolski.

"V liga to nasze miejsce"

100 lat Białego Orła. Kawał historii.
Zdecydowanie. Jest to jeden z klubów tu w rejonie, który ma taką zachowaną historię, więc 100 lat istnienia to jest kawał czasu.

Koźmin Wielkopolski - niewielka miejscowość, patrząc powierzchniowo czy pod względem ludności. Dookoła Jarocin z Jarotą, Astra i Krotoszyn, w dalszej perspektywie Kalisz mający stale swoją reprezentację na poziomie centralnym. Jak udało się przez te 100 lat utrzymać klub na tyle, iż funkcjonuje on nieprzerwanie?
To trudne pytanie, bo tak naprawdę każdy zarząd musiałby się wypowiedzieć, a tych zarządów było przez te 100 lat bardzo wiele. Jestem od dwóch lat na stanowisku prezesa Białego Orła i powiem szczerze, iż klub utrzymał się przede wszystkim przez zaangażowanie wielu osób, zarówno społeczników związanych z Koźminem i z okolicznymi miejscowościami. Ale też nie byłoby tego, gdyby nie szkółka piłkarska, która istnieje w Koźminie. Ci zawodnicy wspomagają później drużynę seniorską. Wspomniał pan tutaj o Krotoszynie i o Jarocinie. Faktycznie to są miejscowości zdecydowanie większe i w tej hierarchii klubowej, ligowej są wyżej. Z drugiej strony jest chociażby Pleszew, który jest porównywalny wielkościowo z Jarocinem, czy Krotoszynem, a również jest w Klasie Okręgowej.

Przez te 100 lat mieliście parę fajnych momentów w historii. Co pana zdaniem można byłoby wyróżnić?
To znowu trudne pytanie, musiałbym wrócić do rysu historycznego. Przede wszystkim według mnie kilka takich historycznych momentów. Pierwsze, to kiedy klub dwukrotnie występował w IV lidze. Później przez reorganizację była liga międzyokręgowa. Następne to kiedy kilka lat temu awansowaliśmy do V ligi. No i kolejny fajny moment to kiedy byliśmy finalistą Pucharu Polski na szczeblu strefy kaliskiej.

Współcześnie Biały Orzeł grał najwyżej w IV lidze. Czy pana zdaniem to jest taki poziom, na który wy jako klub z małego miasta możecie sobie pozwolić i to jest wasz szklany sufit?
Jesteśmy miastem, tak jak pan wspomniał, małym. Mamy niecałe 7000 mieszkańców, a gmina liczy około 14000 mieszkańców, więc trudno tutaj, żeby lokalnie, powiedzmy, mając jeszcze silne drużyny w obrębie Koźmina zbudować drużynę na miarę IV ligi. Wtedy co prawda ta IV liga to też wychowankowie w większości Białego Orła, no ale to też były trochę inne czasy. W tej chwili reorganizacja co chwilę podnosi poziom rozgrywkowy, więc my na dziś, uważam, iż na poziomie V ligi, powinniśmy sobie poradzić i myślę, iż to jest nasze miejsce. Natomiast IV liga to już się wiąże naprawdę z dalszymi wyjazdami i budżetem, który pewnie sięga dużo większych kwot. I przede wszystkim zawodnicy, którzy musieliby być z zewnątrz, a my do tej pory opieraliśmy się przede wszystkim na naszych wychowankach. Optymalnie dla nas to V liga lub klasa okręgowa w której aktualnie jesteśmy.

Pomimo, iż jesteście dosyć małym klubem, macie zawodników, którzy albo w jakiś sposób przewinęli się przez klub Biały Orzeł albo są jego wychowankami. Przykładem może być Sebastian Kamiński, który dotarł do Ekstraklasy. To chyba jednak jakiś powód do dumy i pokazanie, iż z Białego Orła też da się wybić?
Jak najbardziej Sebastian to doświadczony zawodnik który wystąpił w Ekstraklasie, ale nie wspomniał pan tutaj o naszym wychowanku Jakubie Lisie, który również występował w Pogoni Szczecin, czyli też w Ekstraklasie, aktualnie gra w I lidze w Chrobrym Głogów. Sergiusz Prusak - to nie jest nasz wychowanek, ale przewinął się przez nasz klub i też grał w Ekstraklasie. Wśród zawodniczek które wywodzą się z naszego klubu mamy Klaudię Urną, która reprezentowała Medyka Konin, później Uniwersytet w Krakowie a aktualnie Orlen Gdańsk. Wcześniej jeszcze był Maciej Lewandowicz, który z Koźmina przeszedł do Śląska Wrocław.

Stulecie bardzo dobrą imprezą

Wróćmy do obchodów stulecia. Za wami dosyć fajna uroczystość - mecz pokazowy i huczne obchody, ale z tego co pan mówił, plan był trochę inny.
Plany na tego typu imprezę muszą być elastyczne i dopasowane do aktualnych potrzeb. Tak samo też zrobiliśmy w naszym przypadku. Mecz pokazowy to był strzał w dziesiątkę - mecz gwiazd z aktualną drużyną, która w tej chwili występuje w klasie okręgowej. Dużo radości, dużo śmiechu. Powiem szczerze, iż ci zawodnicy, którzy kiedyś występowali w barwach Białego Orła, niesamowicie przeżywali to, iż znów mogą założyć koszulkę klubu, który reprezentowali.

Rozmawiamy w taki dzień, gdzie jest bardzo duży upał. Wtedy, jak obchodziliście stulecie, temperatury też sięgały jakichś horendalnych wartości. No i jak pan się obudził w dzień stulecia i zobaczył te temperatury, to sobie pan pomyślał: "To może nie wyjść?".
Ani przez minutę tak nie pomyślałem, aczkolwiek kilka osób faktycznie gdzieś informowało mnie, iż temperatury są wysokie i może powinniśmy zmienić termin albo odwołać. Ja stałem cały czas przy tym, żeby ta impreza się odbyła mimo tych temperatur. Zabezpieczyliśmy imprezę całkowicie pod kątem medycznym i zapleczem z napojami, więc uważam, iż stanęliśmy na wysokości zadania i mimo tych wysokich temperatur poradziliśmy sobie. Nie było by tego gdyby nie ogrom pracy grupy osób za co bardzo serdecznie dziękuję. Pewne rzeczy ograniczyliśmy - przemówienia, podziękowania, odznaczenia. Sam mecz również miał trwać 2 x 30, zmieniliśmy to w ostatniej chwili na 2 x 20 minut, ale całość tak naprawdę spięła się w tym zakładanym i planowanym czasie, który mieliśmy od samego początku.

Czy na jesień planowane są jeszcze jakieś atrakcje związane ze stuleciem?
Gdzieś przez głowę nam to przeszło, natomiast stricte w planach tego nie mamy. Chcemy się skupić w tej chwili na lidze.

Czy w związku z tym, iż trochę zmienił się herb z okazji stulecia będą nowe stroje meczowe?
Tak, właśnie tutaj obok są nowo zakupione komplety stroi, wydane typowo na ten rok stulecia. Również na stulecie mieliśmy t-shirty (zobacz zdjęcie główne - przyp. red.). Wszyscy zawodnicy w tych koszulkach uczestniczyli w obchodach, więc to są takie dodatkowe kwestie związane z tym stuleciem. Chcemy to upamiętnić. Wydaliśmy także wpinki na stulecie. Każdy uczestnik, który był na obchodach, ją dostał.

Za panem widzę masę proporczyków różnego rodzaju klubów. Jakie mecze można by było wyróżnić w historii Białego Orła, które zapiszą się na zawsze w jego tradycji, w jego pamięci, o których będą mówili mieszkańcy Koźmina i kolejne pokolenia piłkarzy Białego Orła?
Trudno mi na to pytanie odpowiedzieć, bo tych spotkań było wiele. Z mojego punktu widzenia był to mecz pucharowy kilka sezonów temu, gdzie mierzyliśmy się z silnym Orłem Mroczeń. Na naszym stadionie przegrywaliśmy już 2:1. Wtedy jednym z zawodników był mój syn, który po wejściu na boisku strzelił bramkę i w doliczonym czasie gry strzelił swoją drugą bramkę. I dzięki temu ten mecz pucharowy udało się wygrać. Natomiast z takich ligowych spotkań również pamiętam huśtawkę nastrojów w meczu z KP Słupia. Spotkanie, które prowadziliśmy spokojnie 2:0. Zrobiło się 2:2, później przegrywaliśmy 2:3, wyrównaliśmy i w ostatniej akcji meczu również nasz kapitan - Hubert Roszczak - po dośrodkowaniu wpakował piłkę do siatki i to zapadło w pamięć, iż stało się to w tych ostatnich sekundach.

"Miniony sezon był bardzo udany, choć pozostaje niedosyt"

Przejdźmy do spraw bieżących. Jak pan ocenia miniony sezon?
Uważam, iż sezon był bardzo dobry, bo skończyliśmy go na trzecim miejscu. Mieliśmy troszeczkę pod koniec rundy jesiennej zastój, gdzie przegraliśmy trzy spotkania ligowe, więc być może gdzieś to się odbiło. Natomiast niesamowita wiosna, gdzie przegraliśmy tylko jedno spotkanie u siebie z Czarnymi Dobrzyca. Pozostałe spotkania wygrane, bądź zremisowane. Zabrakło trochę punktów, bo tak naprawdę cztery punkty do drugiego miejsca, do miejsca barażowego. Ale uważam, iż był to bardzo udany sezon. Tak jak wspomniałem - dwa lata temu przejąłem ten klub, gdzie wtedy drużyna seniorska również występująca w klasie okręgowej i zamykała tabelę i po głowie chodziły nam cały czas myśli, czy się utrzymamy, czy też nie, więc można powiedzieć, iż teraz to trzecie miejsce jest zdecydowanie rewelacyjne.

Ze sportowego punktu widzenia pewnie ta złość jednak jest?
Złość nie, raczej pewien niedosyt, bo później jest analiza. To spotkanie nie poszło, zgubiliśmy trzy punkty. Tamto spotkanie zremisowaliśmy, zgubiliśmy dwa punkty. Przykładem jest chociażby mecz u nas z Czarnymi Dobrzyca w rundzie wiosenne, który powinniśmy zremisować a stało się inaczej. Kto wie jak potoczyły by się nasze losy gdyby nie zgubione punkty w tych spotkaniach. Zostawiamy już sezon, który jest za nami i montujemy już ekipę na nowy sezon i czekamy z niecierpliwością najbliższego spotkania.

Tak pan mówi "trzy, dwa, dwa". No to może choćby by się udało i wygrać, i być lepszym od Sokoła Bralin, czy też na nich nie było mocnych w tym sezonie?
Sokół Bralin to bardzo mocna drużyna, aczkolwiek w rundzie wiosennej pamiętam wyjazdowy mecz w Bralinie, gdzie postawiliśmy wysoko poprzeczkę. Mecz zakończył się remisem. Oni u siebie kilka spotkań przegrali czy zremisowali, więc uważam to za dobry występ na boisku rywala.

Czwarta grupa "okręgówki" paradoksalnie lepsza dla Białego Orła?

Przed nowym sezonem zostaliście przeniesieni z grupy piątej, gdzie wydawaćby się mogło, iż macie wszędzie dosyć blisko do swoich rywali na mecze wyjazdowe, do grupy czwartej. Jak bardzo utrudnia w kontekście funkcjonowania klubu, zmiana takiej grupy? Dalsze wyjazdy, większe koszty?
Powiem szczerze, iż w momencie kiedy dowiedzieliśmy się, iż będziemy w tej czwartej grupie, no to robiliśmy szybką analizę i ja również wykonałem kilka telefonów, czy to ostateczna decyzja, czy jednak w tej grupie piątej możemy być z powrotem. Tak naprawdę tam znaliśmy większość ekip, czy adekwatnie wszystkie ekipy, bo większość czasu w tej grupie piątej graliśmy. Tu w grupie czwartej duża niespodzianka. Natomiast w tym naszym okręgu tutaj można powiedzieć kalisko-kępińsko-ostrowskim uzasadnieniem tego, iż trafiliśmy do grupy czwartej, była właśnie duża ilość drużyn występujących. My jesteśmy na pograniczu byłych województw kaliskiego i leszczyńskiego i trafiliśmy do tej grupy czwartej. Czy wyjazdy są dalsze? Powiem szczerze, iż znowu tutaj analiza przeprowadzona przeze mnie, czy zawodników pokazuje, iż wcale nie są dalsze wyjazdy. My mieliśmy kilka wyjazdów za Kępno - Bralin, Opatów, Słupia. To były wyjazdy powyżej 100 km, natomiast na dziś mamy tylko jedną drużynę w grupie czwartej, gdzie mamy około 100 km. Pozostałe to są w granicach 60-80 kilometrów, więc gdybyśmy zliczyli kilometry, nie wyjdzie to na pewno gorzej, ponieważ mamy trenera i kilku zawodników ze Śremu, więc oni w poprzednim sezonie musieli dojechać do Koźmina. To jest 50 kilometrów i z nami dalej jechać na mecz kolejne ponad 100 np. do Bralina. Oni w tej chwili na większość tych spotkań będą mogli spokojnie ze Śremu, ze swoich domów, dojechać bezpośrednio.

Rozumiem, iż nikt ze związku z wami nie konsultował tego, czy wy możecie w ogóle zagrać w tej czwartej grupie, tylko zostało to odgórnie powiedziane?
Dokładnie tak. Ja do związku zadzwoniłem właśnie po tej decyzji, i pytałem o uzasadnienie, otrzymałem informację, jak wspomniałem już wcześniej - jesteśmy na pograniczu, więc przesunięto nas do tej grupy czwartej.

Jesteście już w zasadzie na finiszu przygotowań, ale te przygotowania trochę poprowadziliście w taki dziwny sposób, dlatego iż w sparingach graliście z zespołami, z którymi będziecie mierzyli się w lidze. Rozumiem, iż mecze były dogadane wcześniej, a dopiero później dowiedzieliście się, iż będziecie się z nimi znowu mierzyli już w meczach o punkty?
Zdecydowanie tak. Terminarz sparingów ustalany jest po zakończonym sezonie przez trenerów. Nie wiedzieliśmy, iż trafimy do grupy czwartej więc sparingi tak zostały ustalone, iż trafiliśmy na drużyny z którymi mierzyć się będziemy w lidze.

Sparing nie jest do końca wymierny, ale mimo wszystko to może jakoś pomóc z tym, żeby rozpracować później rywali w meczu o punkty czy zupełnie nie?
Mamy naprawdę bardzo dobrego trenera. On z każdego sparingu, z każdego meczu wyciąga coś, co mnie gdzieś tam zadziwia, robi niesamowitą analizę od ustawienia po zachowania pojedynczych zawodników. Potrafi dużo z każdego choćby sparingu wyciągnąć.

Jak wygląda sytuacja kadrowa? Do tej pory nie ogłaszaliście żadnych jeszcze transferów, ani żadnych odejść, więc naturalnym jest pytanie właśnie, czy ktoś przychodzi, ktoś odchodzi?
W każdej drużynie ktoś odejdzie, ktoś przyjdzie i tak samo jest u nas. Kilka osób pożegnało się z drużyną albo chce zmienić barwy na ten sezon, żeby spróbować w innej drużynie. My również mamy kilka wzmocnień. Myślę, iż niebawem je ogłosimy. Jesteśmy w tej chwili na etapie finalizowania umów transferowych, więc lada dzień zostaną te transfery ogłoszone.

Rozumiem, iż żadne nazwiska dzisiaj nie padną?
Nie chciałbym dzisiaj tutaj podawać nazwisk. Powiem tylko, iż są to zawodnicy z dużym doświadczeniem ligowym.

"Chcielibyśmy zająć jak najwyższe lokatę"

Jaki cel stawia pan jako prezes przed drużyną? W zeszłym sezonie zajęliście trzecie miejsce i niejako z automatu można was zaliczyć do grona faworytów przez to, iż byliście tak wysoko, czy jednak przez to, iż jest to zmiana grupy, zupełnie nowi rywale, nie chce pan stawiać takiego celu przed drużyną?
Zawsze mówi się, iż stawiamy sobie najwyższe cele. Natomiast nie mówimy tego otwarcie. Jest zmiana grupy, musimy się nauczyć nowych zespołów, nie znamy ich. Na jednym ze sparingów usłyszałem, iż jesteśmy faworytem tej grupy, ale faworytowi gra się czasem gorzej. Chcielibyśmy zająć jak najwyższe lokatę. Jaka to będzie, zobaczymy na koniec sezonu.

Z drużyn, które będą mocne, przynajmniej na papierze, wymieniłby pan LZS Cielcza, PKS Racot i kogoś jeszcze?
Zdecydowanie te dwie drużyny mogą tutaj być silne, no bo Cielcza jako spadkowicz z piątej ligi. Racot zawsze gdzieś tam też wysoko, mierzy. Kiedyś, bodajże też to była właśnie IV liga, więc myślę, iż te dwie drużyny jak najbardziej.

Zapytam o kwestie finansowe. Mieliście stulecie, które na pewno pochłonęło dużo kosztów, ale rozumiem, iż pod tym kątem raczej nie ma żadnego zagrożenia?
Nie, jeżeli chodzi o kwestie finansowe, to jesteśmy klubem, który nie ma żadnych zaległości. Mamy dotacje z Urzędu Miasta i Gminy Kożmin Wlkp., za co bardzo serdecznie dziękujemy. Urząd, jak tylko może to nas wspomaga w tym. Mamy kilku, kilkunastu czasem sponsorów, którzy również wspierają nasz klub pod kątem finansowym za co również z całego serca dziękujemy. Na tę chwilę jak najbardziej sobie radzimy. Aczkolwiek, gdyby byli nowi sponsorzy, to bardzo serdecznie zapraszamy. Każda pomoc jest dla nas ważne i za każdą dziękujemy.

Macie też bardzo dobrych kibiców. Po zakończeniu sezonu, zrobili wam, można powiedzieć, niezłą imprezę. Chyba są dumni z tego, jak się rozwija Biały Orzeł?
Tak, jeżeli chodzi o kibiców, to mamy tutaj mega fajne relacje. Zrobili niesamowitą fetę. Na stulecie, przygotowali się profesjonalnie, na ostatni mecz ligowy również. Żyją tym klubem, żyją jego tradycjami. Chciałbym aby ta kooperacja dalej rozwijała się w dobrym kierunku.

Co by chciał pan im powiedzieć przed nadchodzącym sezonem?
Bardzo trudne pytanie. Chciałbym, żeby działali tak, jak działają w tej chwili, żeby nas wspierali. Robią świetną robotę, doping na stadionie jest niesamowity. Chciałbym, żeby dalej utrzymywały się relacje kibice-klub na tym poziomie, który jest albo choćby lepszym.

Czego życzyć panu? Czego życzyć Białemu Orłowi w nadchodzącym sezonie i w nieco dłuższej perspektywie?
Przede wszystkim sezonu, który będzie bez kontuzji, bo to chyba najważniejsze. A poza tym wygranych spotkań, zajęcia jak najwyższej lokaty, rozwoju oraz dobrej współpracy ze sponsorami, z samorządem, z kibicami.

Po przeczytaniu wywiadu zachęcamy do przejrzenia naszej galerii gdzie znajdziecie historyczny reportaż dotyczący Białego Orła Koźmin Wielkopolski.

Idź do oryginalnego materiału