Wpisując się w trend poszukiwawczy łączenia osobistych przychodów pochodzących z podmiotów kontrolowanych przez samorząd z pełnionymi funkcjami samorządowymi, należy przywołać - dla wielu nieoczywisty - ale jakże wyrazisty przypadek z pomijanego niesprawiedliwe Miasta Kalisza i jednej z jego spółek miejskich: KLA.
Mamy tam taką „łączniczkę” w osobie kaliskiej radnej Karoliny Skrzypczyńskiej (Komitet Wyborczy Krystiana KINASTOWSKIEGO Koalicja Kaliska).
Skrzypczyńska zasiada w Radzie Miasta Kalisza, inkasując jednocześnie - co miesiąc - równe 20 000 złotych (brutto) od miejskiej spółki Kaliskie Linie Autobusowe, której - jak to bywa w takich przypadkach - doradza.
Zapytana o ten mechanizm prezes KLA – Elżbieta Binder – nie widzi w tym nic zdrożnego, ani niezgodne z prawem. Po pierwsze jest to umowa - zlecenie. Po drugie, skoro ustawa mówi, że „osoba wybrana na radnego nie może wykonywać pracy w ramach stosunku pracy w urzędzie gminy, w której uzyskała mandat, oraz wykonywać funkcji kierownika lub jego zastępcy w jednostce organizacyjnej tej gminy”, to nie dotyczy to radnej Skrzypczyńskiej, bo choć - wg słów prezes Binder - jest osobą ‘kluczową w spółce”, poprzez wykonywane:
-▶ analizy sytuacji biznesowej Spółki,
-▶ wsparcie merytoryczne Zarządu,
-▶ przygotowywanie projektów pism i zarządzeń,
-▶przeprowadzanie audytów wewnętrznych,
-▶przygotowywanie analiz pod decyzje biznesowe kaliskiej komunikacji miejskiej – zgodnie z oczekiwaniami Właściciela Spółki (czyli Miasta Kalisz)
oraz udział w zewnętrznych projektach rozwojowych,
to nie kieruje. Kieruje (i płaci radnej) wyłącznie prezes Binder.
I to w zasadzie powinno zamykać ten drażliwy temat 20 000 zł dla kaliskiej radnej miejskiej, wypłacanych jej co miesiąc przez kaliską spółkę miejską.
Może i tak. Ale spoglądając w ostatnie oświadczenie majątkowe radne , rodzą się wątpliwości innej natury.
Mianowicie, bardzo frapuje z punktu widzenia interesu społecznego, iż osoba doradzająca 1-osobowemu zarządowi ogromnej spółki miejskiej w tak poważnych i kluczowych dla kondycji całego podmiotu obszarach, prowadząc własną działalność gospodarczą (prawniczą), notuje w niej dość zaskakujący wynik finansowy. K. Skrzypczyńska osiągając przychód ze swojego prywatnego biznesu rzędu 366 000 złotych, uzyskała ostatecznie… jedynie stratę: 7 667 zł. To prawdopodobnie nie pozwala jej choćby zapłacić grosza podatku z tego tytułu. Choćby chciała, to od czego i z czego? I nie ma tu żadnej sugestii dotyczącej tzw. optymalizacji podatkowej w prowadzonej działalności. I to nie napawa optymizmem - cały rok ciężkiej pracy prawniczej, nie dość, iż przyniósł 366 000 zł przychodu, to żadnego dochodu i jeszcze – na domiar złego – ponad 7 000 zł straty. Radna jawi się tu niczym prawdziwa dr Judym wśród lokalnych prawnikowi.
Dodatkowo, żeby trafiać z wykonywanymi czynnościami w spółce KLA - miesiąc w miesiąc - w okrąglutkie 20 000 zł, trzeba być prawdziwym Robin Hoodem doradztwa. Chyba, iż – być może – radna robi dla spółki, co miesiąc, zawsze te same, powtarzalnie czynności, i stąd zawsze warte jest to idealnie, okrągłe 20 000 zł. Czy aby nie powinna być to wtedy umowa o pracę? Tu ewentualnie mogłaby wypowiedzieć się bardziej fachowo powołana do tego instytucja kontrolna. No chyba, iż to taki ryczałt. Ale na umowę - zlecenie?
Przy ujemnym bilansie własnej działalności gospodarczej, można przypuszczać, iż radna na bieżąco wiąże koniec z końcem jedynie dzięki skromnym 20 000 zł (- potrącenia) wypłacanym co miesiąc przez Kaliskie Linie Autobusowe. Pomińmy tu inne drobne dochody: dieta radnej czy ok. 16 000 zł z tytułu zasiadanie w radzie nadzorczej holdingu kapitałowych spółek (a jakże) miejskich w zaprzyjaźnionym Ostrowie ;-)
screen: fragmenty oświadczenia majątkowego radnej KWW Krystiana Kinastowskiego Koalicja Kaliska
Reasumując: radna Skrzypczyńska ma taki udział w podważanym ustawą procesie zarządzania municypalną spółką Kaliskie Linie Autobusowe, iż jej czynności doradcze (i inne wymienione) wyceniono na 20 000 zł/m-c.
Przy założeniu iż potwierdzą się plotki o jej politycznych ambicjach do zajęcia wysiedzianego przez K. Kinastowskiego fotela prezydenta Kalisza, jakiż to wstęp do tańca z gwiazdami lokalnej polityki… ?
Autor:


















