Słyszałem od kogoś, kto zna kogoś, który to słyszał od znajomego, iż w Chełmie znów będzie gorąco. Nie o pogodę chodzi, ale o siedem milionów złotych
i o marzenie, które dla jednych jest halą dla zapaśników, a dla innych niepotrzebnym luksusem w trudnych czasach.
Chełm od lat oddycha sportem. W starych salach, gdzie materace pamiętają jeszcze poprzednią dekadę, trenują kolejne roczniki młodych zawodników. Dla klubu Cement-Gryf Chełm zapasy to nie hobby. To tożsamość. To medale, pot i historia pisana na macie. Gdy pojawiła się informacja o 7 milionach złotych dotacji z Ministerstwo Sportu i Turystyki, w środowisku zawrzało , tym razem z radości. Plan? Wschodnie Centrum Zapasów. Nowoczesna przestrzeń treningowa, zaplecze, warunki na miarę ambicji. Siedem milionów i jedno pytanie: kiedy zacznie się budowa?
I tu polityka znów spotyka się ze sportem.
Tym razem na macie nie stoją zapaśnicy, ale dwie wizje rozwoju miasta i siedem milionów złotych rządowej dotacji.
Z jednej strony obecny prezydent miasta, Jakub Banaszek, który przekonuje, iż Chełm potrzebuje hali wielofunkcyjnej , obiektu dla wszystkich: szkół, klubów, miejskich wydarzeń.
Z drugiej strony środowisko zapaśnicze, dla którego 7 milionów złotych z Ministerstwa Sportu i Turystyki to historyczna szansa na stworzenie wyspecjalizowanego centrum treningowego.
Na czele protestu stoi Krzysztof Grabczuk, były prezydent Chełma, dziś jedna z najbardziej wyrazistych postaci lokalnej opozycji.
To on publicznie podnosi argument, iż rezygnacja z przyznanej dotacji byłaby błędem strategicznym i ciosem dla sportowej marki miasta.
W jego wystąpieniach pobrzmiewa nie tylko troska o zapasy, ale i polityczna nuta , bo sprawa stała się symbolem szerszego sporu o kierunek rozwoju Chełma.
W tle jest klub Cement-Gryf Chełm, który od lat buduje swoją pozycję na sportowej mapie kraju. Dla zawodników to nie abstrakcyjny projekt, ale konkret: lepsze warunki treningowe, przyciąganie młodzieży, szansa na kolejne medale.
Spór o siedem milionów nie jest więc tylko finansową tabelą w budżecie. To starcie dwóch narracji:
czy inwestować w specjalizację i tradycję,
czy postawić na uniwersalność i szerszą dostępność.
Rzadko zdarza się, by liczba w budżecie wywoływała tyle emocji. W Chełmie siedem milionów stało się ringiem. I choć nikt formalnie się nie bije, polityczne ciosy padają coraz częściej .
Ale w miejskim budżecie liczby mają swoją bezwzględną logikę. Kiedy projekt pojawił się w planach, pojawiły się też wątpliwości.
Czy miasto stać na wkład własny? Czy to adekwatny moment? Czy hala dedykowana jednej dyscyplinie to najlepsze rozwiązanie?
Prezydent Chełma, Jakub Banaszek, mówi o czymś szerszym o hali wielofunkcyjnej. O obiekcie, który służyłby nie tylko zapaśnikom, ale też siatkarzom, koszykarzom, szkolnym zawodom i miejskim wydarzeniom.
Z jego perspektywy to inwestycja bardziej uniwersalna, bardziej przyszłościowa. Z perspektywy zapaśników to odsunięcie marzenia w nieokreśloną przyszłość.
Tuż przed sesją Rady Miasta Chełm odbyła się mini konferencja w siedzibie Cementu Gryf Chełm .Były prezydent Krzysztof Grabczuk apelował o nierezygnowanie z dotacji. Padały mocne słowa ,które tylko podgrzewały atmosferę.
Decyzja może być prosta na papierze ,wykreślić zadanie z budżetu albo je utrzymać.
W praktyce to wybór między dwiema wizjami rozwoju sportu w mieście. W kuluarach mówi się o historycznej szansie. O tym, iż jeżeli dotacja przepadnie, podobnej okazji może długo nie być. Inni przypominają, iż miasto ma też drogi, szkoły, wydatki społeczne. Każda złotówka jest już gdzieś policzona.
Na treningu nikt o polityce nie mówi głośno. Zawodnicy skupiają się na chwytach, rzutach, powtarzalności ruchu. Ale trenerzy wiedzą, iż nie chodzi tylko o budynek. Chodzi o sygnał: czy Chełm dalej chce być miastem zapasów, czy sport ma mieć twarz bardziej uniwersalną.
Między matą a wielofunkcyjnością.
Ten spór o siedem milionów to tak naprawdę spór o to, czym ma być lokalna inwestycja publiczna.
Czy lepiej wzmacniać to, w czym miasto jest mocne od lat? Czy budować coś dla wszystkich, choćby jeżeli oznacza to rezygnację z projektu wyspecjalizowanego?
I tu pojawia się pytanie .Czy całe środowisko zapaśnicze jest zgodne ? Czy wszyscy patrzą w tym samym kierunku?
Otóż nie . Przygotowując ten materiał chciałem poznać argumenty obu stron , by zwyczajnie być rzetelnym , dlatego w redakcji oznajmiłem iż tematem zajmiemy się w czwartek . Jan Potocki , który był trenerem medalisty olimpijskiego i głównym trenerem Cementu – Gryf Chełm przez 12 lat i Janusz Golik , legendarny założyciel sekcji zapasów są za budową hali wielofunkcyjnej .
I nie są odosobnieni w tym . Podają konkretne argumenty -7 milionów to raptem niecałe 40% budżetu przeznaczonego na budowę Wschodniego Centrum Zapasów.
Czasem najtrudniejsze decyzje nie zapadają na macie, ale przy mikrofonie i podniesionej ręce. A ja znów usłyszę od kogoś, kto zna kogoś, który to słyszał od znajomego iż w Chełmie historia sportu właśnie skręciła w jedną albo w drugą.









![Osimhen odebrał nadzieję Juventusowi. Zrobił to w 106. minucie [WIDEO]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/699f7bbaa28ee6_25423809.jpg)






