Czerwone kartki pod pomnikiem Konopnickiej. W Kaliszu protestowano w sprawie aborcji

5 dni temu

Domagały się legalnej aborcji do 12. tygodnia ciąży i rozliczały rządzących z obietnic wyborczych. W czwartek, 22 października, przy pomniku Marii Konopnickiej w Kaliszu odbyła się demonstracja „Czerwona kartka za aborcję”. Uczestniczki przekonywały, iż przegłosowane przez Sejm zmiany nie spełniają ich oczekiwań.


Protest rozpoczął się o godzinie 18.00 przy ul. Nowy Świat. Kalisz dołączył do ogólnopolskiej akcji organizowanej w szóstą rocznicę wyroku Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego przepisów aborcyjnych. Lokalne zgromadzenie zapowiadano jako wydarzenie przygotowywane przez Partię Razem, Ogólnopolski Strajk Kobiet i Fundację Widzialni.

Czerwone kartki, które uniosły uczestniczki, były sygnałem skierowanym do polityków. Podczas wystąpień powracało pytanie o realizację zapowiedzi liberalizacji prawa.

„Nadal muszę walczyć o to samo”

Demonstrację otworzyła Patrycja Nowak z zarządu kaliskiego koła Partii Razem. Nawiązała do swojego udziału w protestach sprzed dekady.

  • Dziesięć lat temu protestowałam tu jako licealistka. Dziś jestem już dojrzałą kobietą, a przez cały czas muszę walczyć o to samo — mówiła.

Podkreślała, iż postulatem protestujących jest możliwość samodzielnego podejmowania decyzji przez kobiety. Krytykowała też ograniczenie debaty do przywrócenia przepisów obowiązujących przed wyrokiem TK.

  • Chcemy legalnej aborcji do 12. tygodnia i pełnej dekryminalizacji, a nie powrotu do 1993 roku — zaznaczyła.

Nowak argumentowała również, iż troska o dzieci powinna obejmować ich życie po narodzinach, a politycy zabiegający o kolejną kadencję powinni konsekwentnie realizować składane obietnice.

Pytania do premiera i krytyka rządzących

Do Donalda Tuska zwróciła się Aneta Troć z Zarządu Okręgu Wielkopolskiego Partii Razem.

  • Donaldzie Tusku, gdzie jest obiecana aborcja do 12. tygodnia? Gdzie zmiana, dla której szłyśmy głosować? Godność kobiet liczy się dla was tylko w kampanii — powiedziała.

W jej ocenie zmiany przyjęte przez Sejm są niewystarczające wobec oczekiwań kobiet, które poparły partie obecnej koalicji. Przekonywała, iż możliwość prezydenckiego weta nie zwalnia rządzących z podejmowania dalszych działań.

  • Zapamiętamy, kto głosował przeciw i kto nie dotrzymał obietnic. Rozliczymy każdego — zapowiedziała. Uczestniczki podniosły wówczas czerwone kartki.

Protest po sejmowych głosowaniach

Dwa dni przed demonstracją Sejm uchwalił dwie ustawy dotyczące aborcji. Za częściową dekryminalizacją głosowało 217 posłów, przeciw było 213, a trzy osoby wstrzymały się od głosu. Drugą ustawę, przywracającą możliwość przerwania ciąży ze względu na ciężkie wady płodu, poparło 233 posłów, przy 203 głosach przeciwnych i jednym wstrzymującym się. Uchwalenie ustaw przez Sejm nie oznacza jeszcze wejścia przepisów w życie.

Dla uczestniczek kaliskiej demonstracji te decyzje nie oznaczają realizacji najważniejszego postulatu: legalnej aborcji do 12. tygodnia ciąży.

Protestujące domagały się również pełnej dekryminalizacji pomocy w przerywaniu ciąży, rzeczywistego dostępu do antykoncepcji awaryjnej oraz bezpieczeństwa i podmiotowego traktowania pacjentek w placówkach medycznych.

Akcja objęła także biura parlamentarne

Z przekazanej relacji wynika, iż czerwone kartki pozostawiono również pod biurami posłów koalicji rządzącej: Karoliny Pawliczak w Kaliszu, Jarosława Urbaniaka w Ostrowie Wielkopolskim oraz Wiesława Szczepańskiego w Rawiczu. Była to część akcji przypominającej parlamentarzystom o oczekiwaniach protestujących.

Data demonstracji nawiązywała do wyroku TK z 22 października 2020 roku. Orzeczenie wyeliminowało z ustawy przesłankę dopuszczającą przerwanie ciąży w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Wyrok opublikowano 27 stycznia 2021 roku.


PZA

Idź do oryginalnego materiału