Problemy SOR-ów w Warszawie po aferze w Szpitalu Południowym.
Jak mówi dr Bogdan Stelmach, oddział ratunkowy szpitala przy ul. Lindleya w Warszawie, może przyjąć 60-ciu pacjentów na dobę.
– A przyjmuje znacznie więcej – podkreśla.
– Przy 80 w porządku, jeszcze jakoś dajemy radę. Średnia dzisiaj to jest w granicach 120 osób na dobę. Ja mówię o średniej, ale to znaczy, iż są dyżury, gdzie jest 175 – podkreśla.
Podejście pacjentów zmieniło się
Lekarz podkreśla, że afera w Szpitalu Południowym zmieniła podejście pacjentów do pracowników szpitali.
– To, co się pojawiło w mediach spowodowało, iż się nas po prostu nie lubi. To też buduje pewną niechęć, złość. I ci pacjenci, mimo iż oni tu przychodzą, to nie są ci sami pacjenci. Oni są agresywni często, oni są często w dużym lęku, więc bronią się też napadami afektywnym i złością – zaznacza.
Jak dowiedział się reporter PR RDC pracownicy szpitala przy Lindleya w Warszawie ze względu na przepełnienie oddziału ratunkowego a także po ostatnich wydarzeniach w Szpitalu Południowym mogą liczyć na wsparcie psychologów.
Obawy mieszkańców Ursynowa
Mieszkańcy Ursynowa w rozmowie z Kacprem Zychem deklarowali obawy przed ewentualnym zgłoszeniem się na SOR w Szpitalu Południowym.
Apel byłej wiceminister
Była wiceminister zdrowia Urszula Demkow na naszej antenie zaapelowała o zaufanie do służby zdrowia.
– Naprawdę na SOR-ach oczywiście są kolejki, tłumy i dzieje się, ale zdecydowana większość pracowników SOR-ów to są ludzie niezwykle oddani, pracujący bardzo ciężko, posiadający kompetencje – podkreśliła.
W ostatnim czasie opinią publiczną wstrząsnęły doniesienia o sytuacji w Szpitalu Południowym. Miało tam dochodzić do nieprawidłowości. w tej chwili sprawę bada prokuratura.

6 godzin temu











