Zmarła Barbara Tokarska "Jola". Uczestniczka Powstania Warszawskiego miała 102 lata

2 godzin temu

W Powstaniu Warszawskim służyła na Mokotowie jako sanitariuszka. Była niezwykle dzielną, mądrą i dobrą osobą. Barbara Tokarska (z domu Tyszkiewicz) "Jola" odeszła na wieczną wartę. Kilka tygodni temu skończyła 102 lata – napisał prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski w serwisie X. Dodał: "Spotkań i rozmów z nią będzie mi bardzo brakowało".

W Powstaniu Warszawskim służyła na Mokotowie jako sanitariuszka. Była niezwykle dzielną, mądrą, dobrą osobą. Barbara Tokarska (z domu Tyszkiewicz) "Jola" odeszła na wieczną wartę. Kilka tygodni temu skończyła 102 lata.

To zdjęcie z 2024 roku. Po 80. rocznicy Powstania sama z… pic.twitter.com/hg99aa9elQ

— Rafał Trzaskowski (@trzaskowski_) September 11, 2026

Była sanitariuszką

Barbara Tokarska urodziła się 31 lipca 1924 r. w Borysławiu w woj. lwowskim. W czasie Powstania była sanitariuszką mokotowskiego Pułku "Baszta".

Zaczynała w punkcie sanitarnym WSK przy ulicy Czerniakowskiej, gdzie już w pierwszych dniach sierpnia pod ostrzałem niosła pomoc rannym i pomagała transportować ich dorożką do szpitala. Po przedostaniu się przez otwarte pole na Górny Mokotów dołączyła do kompanii O-2 Pułku "Baszta". Służyła na punktach sanitarnych przy ul. Czeczota i Szustra (obecnie Jarosława Dąbrowskiego) oraz w Reducie "Alkazar".

Wspomnienia Barbary Tokarskiej

Gdy 15 sierpnia brała udział w uroczystym posiłku w bastionie przy Alei Niepodległości 117/119, doszło do ataku czołgowego: "W pewnym momencie alarm, podjeżdżają czołgi "Tygrysy". Wszyscy się zerwali i biegiem do schronu, wtedy mnie trafiło. Nie było to wielkie zranienie, natomiast miałam pełno odłamków w ciele i to mnie - co tu dużo mówić - zszokowało. Wszyscy od razu się mną zajęli więc to też jeszcze podnosiło temperaturę grozy i zagrożenia [na szczęście] nie życia. Byłam w szoku i trudno mi było iść. Przeniesiono mnie na punkt sanitarny na Szustra. Był bardzo pięknie urządzony! Opatrzono mnie, leżałam tam dwa, trzy, dni. Chłopcy z "Alkazaru" przynieśli mi słoik malin, konfitur malinowych. To są drobiazgi, które się pamięta" - wspominała w Archiwum Historii Mówionej na stronie Muzeum Powstania Warszawskiego. Potem trafiła do szpitala elżbietanek.

Po powrocie do służby opiekowała się ciężko rannymi w szpitalu polowym przy ul. Misyjnej, pozostając przy obłożnie chorych pacjentach w trakcie nalotów i bombardowań. "Jedno z mocniejszych wrażeń to było bombardowanie. Lecą szyby, tutaj leżą ranni, ci którzy mogli zejść do piwnicy, zeszli, kilku jednak zostało. Oczywiście musiałam z nimi zostać. Pamiętam do dziś, jak stałam pod ścianą, jak się sypały okna, sypał się gruz, ale nic nam się nie stało, przeżyliśmy to [wszyscy]. Potem przeniesiono [rannych] do podziemi, do piwnic. Tam pełniłam dyżury. Już były zimne noce. Człowiek przysypiał w kącie, w białym fartuchu, przykucnięty. [Do rannych biegło się ze świecą]" - mówiła.

W 1942 r. zdała tajną maturę i rozpoczęła konspiracyjne studia w Szkole Głównej Handlowej. Po wojnie kontynuowała naukę w Akademii Handlowej w Poznaniu (magister nauk ekonomicznych) oraz na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu (doktor nauk ekonomicznych).

Otrzymała m.in. Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Srebrny Krzyż Zasługi z Mieczami, Krzyż Armii Krajowej, Warszawski Krzyż Powstańczy, Medal "Pro Bono Poloniae". Została awansowana do stopnia porucznika WP, a następnie kapitana.

Idź do oryginalnego materiału