Zakończyło się śledztwo dotyczące śmierci 59-letniego Strzałkowianina.
W grudniu zeszłego roku, w nocy na chodniku przy ul. Sikorskiego w Strzałkowie zmarł 59-letni mieszkaniec tej miejscowości. Wszczęto śledztwo, które miało na celu wyjaśnienie okoliczności zgonu. Policjanci zabezpieczyli nagrania z monitoringu, na których zarejestrowano ostatnie godziny życia Strzałkowianina. – Około godz. 21.48 widoczny jest moment upadku osoby na chodnik stojącej najprawdopodobniej przy ścianie frontowej przy ul. Sikorskiego (budynek sklepu piekarniczego GS Strzałkowo). Osoba co chwilę porusza głową lub rękoma, jednak nie wstaje z chodnika – napisano w dokumencie z odtworzenia nagrania. Krótko potem niedaleko tego miejsca podjechał samochód. Na nagraniu widać, jak po zaparkowaniu z pojazdu wychodzi mężczyzna, który następnie podchodzi do leżącej na chodniku osoby. – Podszedłem i sprawdziłem, czy wszystko z nim w porządku. Powiedział mi, o ile dobrze pamietam, iż śpi i nie potrzebuje pomocy. Uznałem, iż położył się spać jak to robił często, a po krótkim czasie wstawał i udawał się do swojego domu – mężczyzna powiedział potem policjantom. Dodał, iż leżał w pozycji bocznej, był ciepło ubrany, a na zewnątrz było około 10 stopni C. Po godz. 23 jeszcze raz do niego podszedł. – Sprawdziłem ponownie, czy wszystko w porządku, on przez cały czas był przytomny i mówił coś do mnie – opisywał później mężczyzna. Dodał, iż zastana sytuacja była dla niego codziennością i nie było to dla niego niczym dziwnym, iż spotykał tego mężczyznę leżącego w stanie nietrzeźwości. Na nagraniu z monitoringu widać, jak leżącym mężczyzną zainteresowała się także kobieta, która przed godz. 22 przechodziła chodnikiem.
W dokumencie z odtworzenia nagrania kolejny zapis dotyczy godziny 2.19. Wówczas widać, jak z samochodu wychodzi kobieta, podchodzi do leżącej na chodniku osoby, a po chwili gdzieś dzwoni. Po chwili podchodzi do niej mężczyzna. Oboje przystępują do czynności ratunkowych wykonując naprzemiennie masaż serca. – Mężczyzna leżał na chodniku w pozycji bocznej. Nie reagował na żadne bodźce i nie dawał oznak życia. Zatelefonowałam na numer alarmowy i stosownie do zaleceń dyspozytora przyjmującego zgłoszenie ułożyłam tego mężczyznę na plecach i podjęłam reanimację tego mężczyzny do czasu przyjazdu policji, a następnie karetki pogotowia – zeznała potem kobieta.
Niestety, na ratunek nie było już szans. Stwierdzono zgon. – Obecny na miejscu lekarz odstąpił od wystawienia karty zgonu z uwagi na brak możliwości wykluczenia udziału osób trzecich w zdarzeniu i nie wskazał przyczyny powstałego zgonu – napisano w policyjnej notatce. Na ciele mężczyzny nie stwierdzono zadrapań czy obrażeń. Ostatecznie uznano, iż do śmierci 59-latka nikt się nie przyczynił. – Uwzględniając wszystkie w tej chwili dostępne dane stwierdzam, iż przyczyną bezpośrednio wiodącą do nagłego zgonu była ostra niewydolność oddechowo-krążeniowa w przebiegu efektu toksycznego alkoholu etylowego – w opinii napisał specjalista medycyny sądowej. W organizmie zmarłego mężczyzny stwierdzono 5 promili alkoholu.
Śledztwo dotyczące śmierci Strzałkowianina zostało umorzone. Za podstawę umorzenia wskazano brak znamion czynu zabronionego.

4 godzin temu








