Zimny prysznic przy Słonecznej! Dwie minuty, które wstrząsnęły Białymstokiem

1 godzina temu
To miał być kolejny piłkarski spektakl i manifestacja siły żółto-czerwonych. Kibice przy ulicy Słonecznej stworzyli po raz kolejny gorącą, fantastyczną atmosferę, wierząc, iż ich ulubieńcy podtrzymają dobrą passę i odniosą trzecie ligowe zwycięstwo. Tymczasem ligowa rzeczywistość okazała się bezwzględna. Jagiellonia Białystok uległa na własnym stadionie Widzewowi Łódź 0:2, a całe spotkanie rozstrzygnęło się w zaledwie kilkadziesiąt sekund tuż po wznowieniu gry w drugiej połowie. Pierwsza połowa pod kontrolą. Zabrakło "kropki nad i"

Początek meczu zwiastował zupełnie inny scenariusz. Jagiellonia weszła w spotkanie z ogromną intensywnością, narzucając łodzianom własne warunki gry. Białostoczanie zdominowali środek pola, kreowali groźne sytuacje podbramkowe i całkowicie kontrolowali przebieg wydarzeń na murawie. Zespół trenera Adriana Siemieńca raz po raz przedostawał się w pole karne rywali, zmuszając defensywę Widzewa do absolutnego maksimum skupienia. Łodzianie w pierwszej części spotkania mieli spore problemy. Jak po meczu szczerze przyznał szkoleniowiec gości, Alexander Vuković, jego zespół nie potrafił złapać odpowiedniego rytmu w pressingu, a popełniane błędy i tanie straty piłki w środku pola raz po raz nakręcały ataki Jagiellonii. Futbol bywa jednak okrutny. Mimo przewagi i kilku dogodnych okazji, Żółto-Czerwoni nie zdołali udokumentować swojej dominacji bramką. Schodząc na przerwę przy stanie 0:0 Wtedy chyba nikt
Idź do oryginalnego materiału