„Wysypmy asfalt i ubijmy łopatą”. Kierowca oburzony stanem dróg, PZD wyjaśnia procedury

4 godzin temu

Slalom między głębokimi dziurami, ryzyko uszkodzenia zawieszenia, a choćby widmo wypadku – tak podróż przez gminę Krasne opisuje nam jeden z kierowców. Jego zdaniem dotychczasowe naprawy to „czysta finansowa strata”.

Z pytaniem czytelnika zwróciliśmy się do drogowców. Ci odpowiadają: Ruszyliśmy już z docelowym łataniem, zimą musieliśmy działać doraźnie.

Kierowcy robią slalom. „Totalna bylejakość”

Do naszej redakcji zgłosił się czytelnik, który wskazuje na fatalny stan nawierzchni na odcinku od wyjazdu z miejscowości Zielona w stronę Ciechanowa (granica gminy Krasne). Z jego relacji wynika, iż trasa ta była już wielokrotnie „łatana”, jednak efekty tych prac znikają w błyskawicznym tempie.

– Droga była łatana już nieskończenie wiele razy i to ze słabym skutkiem. Wydane pieniądze poszły na marne – to czysta finansowa strata. Taki stan nawierzchni realnie zagraża uszkodzeniem pojazdów lub poważnym wypadkiem. Wszyscy jadący tym odcinkiem zmuszeni są do swoistego slalomu, co grozi awarią auta lub wyrzuceniem go wprost do rowu. Naprawa w stylu „wysypmy gotowy asfalt z worka i ubijemy łopatą” to bezmyślność i totalna bylejakość – alarmuje.

Dodaje, iż podobne, uciążliwe dla kierowców utrudnienia występują również na wyjazdach z Krasnego w stronę Zalesia (zarówno przed, jak i za torami kolejowymi) oraz na trasie z Helenowa w kierunku miejscowości Mosaki.

„Wiosną technologia jest inna. Zimą to była konieczność”

Z pytaniami dotyczącymi stanu wymienionych dróg oraz metod naprawczych zwróciliśmy się bezpośrednio do Powiatowego Zarządu Dróg w Przasnyszu.

Dyrektor jednostki, Robert Nożyński, zapewnia, iż drogowcy doskonale znają problem i od jakiegoś już czasu prowadzą intensywne działania naprawcze.

– Już łatamy ubytki na drodze z Zielonej w stronę Ciechanowa. Prace na kolejnych wskazanych przez mieszkańców odcinkach rozpoczną się wkrótce. Ubytki uzupełniamy sukcesywnie. Działamy według ściśle określonego schematu i harmonogramu – nie jesteśmy w stanie zrobić wszystkiego na raz. Ostatnio musieliśmy na chwilę przerwać prace, ale wynikało to wyłącznie z niesprzyjających warunków pogodowych – wyjaśnia nasz rozmówca.

Zimą nietrwałe, ale potrzebne

Szef PZD odniósł się również do technologii łatania ubytków. Jak tłumaczy, zimowe naprawy, choć nietrwałe, były jedyną technologicznie możliwą opcją na zapewnienie jakiegokolwiek bezpieczeństwa w tamtym okresie.

– Zimą, doraźnie, stosowana była tzw. masa na zimno. To rozwiązanie tymczasowe. Drogowcy używali jej, by natychmiast poprawić komfort i bezpieczeństwo kierowców przy ujemnych temperaturach, kiedy inne metody są niemożliwe do zastosowania -wyjaśnia.

– w tej chwili ubytki są naprawiane przy użyciu emulsji i kruszywa. Ta technologia wymaga jednak dodatnich temperatur, dlatego adekwatne prace mogły ruszyć dopiero wiosną. Taki sposób naprawy gwarantuje, iż nawierzchnia utrzyma się w dobrym stanie przez kilka lat – dodaje.

ren

Idź do oryginalnego materiału