Wspaniała inauguracja Enei AZS Politechniki w EuroCupie. Występ wicemistrzyń napawa dumą!

2 godzin temu

Enea AZS zaimponowała wysoką jakością. Sprawiła Francuzkom duże problemy

Enea AZS Politechnika Poznań zaczęła mecz od problemów po obu stronach parkietu. Rywalki od razu pokazywały, iż nie można dawać im choćby minimetra wolnej przestrzeni w okolicach łuku, skąd bezwzględnie egzekwowały swoje okazje strzeleckie. Jakby tego było mało akademiczki nie mogły wywalczyć sobie czystej pozycji pod koszem ze względu na imponującą fizyczność Francuzek. Koszykarki Landerneau praktycznie zacementowały "pomalowane" przez co Enea AZS Politechnika Poznań została zmuszona do szukania swoich okazji z dystansu.

Sygnał do ataku dała Jovana Popović, która swoimi trójkami przywróciła zespół do życia i w połowie kwarty akademiczki, w dużej mierze dzięki niej, w końcu wyszły na prowadzenie. Francuzki zaczęły wtedy gubić swój rytm - ich rzuty przestały wpadać tak często, a na domiar złego dla nich, myliły się w obronie. Enea AZS Politechnika Poznań zaczęła skuteczniej przedostawać się pod kosz dzięki layupom i wymuszać na przeciwniczkach kolejne przewinienia. Wicemistrzynie Polski zdołały utrzymać prowadzenie po pierwszych dziesięciu minutach przy wyniku 14:13 i był to w dużej mierze efekt ciężkiej pracy na zbiórkach.

Enea AZS znakomicie grała w defensywie i nie dawała dojść do głosu Francuzkom pod obręczą. Na nieszczęście akademiczek ich rywalki niezmiennie były fantastycznie dysponowane zza łuku. Podanie do nich za każdym razem, gdy znajdowały się na wolnej pozycji skutkowało automatyczną trójką. Zawodniczki trenera Wojciecha Szawarskiego potrafiły się jednak odpłacać za sprawą Maliny Piaseckiej czy też Jovany Popović. Obie formacje defensywne były mimo wszystko bardzo trudne do sforsowania. Przedarcie się pod kosz było okupione nie lada poświęceniem.

Po czterech minutach drugiej kwarty to jednak Enea AZS Politechnika znów wyszła na prowadzenie. Ciężka praca Laury Miskiniene i G'mrice Davis po obu stronach parkietu zaczęła robić istotną różnicę. Obie zawodniczki przeważały na zbiórkach, a także wymuszały na sobie faule, skutkujące rzutami osobistymi. Wydawało się, iż z Landerneau Bretagne zaczęło schodzić powietrze, a akademiczki zaczęły się rozkręcać. Obrona stała na zaawansowanym poziomie, prezentując odpowiednią agresję i świetnie antycypując zagrania Francuzek. Tym sposobem wicemistrzynie zyskały atut szybkich ataków, w których prym wiodła Feyonda Fitzgerald.

To jednak nie wystarczyło do tego, by dowieźć prowadzenie do przerwy. Przyjezdne finalnie doprowadziły do wyniku 32:28, pokazując po swojej stronie dużo doświadczenia i koszykarskiej inteligencji. Kiedy Enea AZS Politechnika zaczęła wychodzić wyżej do obrony łuku, zawodniczki Landerneau Bretagne w tym samym czasie postanowiły korzystać z wolnych przestrzeni pod koszem. W ten sposób zaczęły przedostawać się w "pomalowane" i dochodzić do sytuacji sam na sam z obręczą. To postawiło wicemistrzynie Polski w trudnym położeniu.

Kapitalna końcówka Enei AZS Politechniki. Francuzkom zabrakło paliwa!

Enea AZS Politechnika po powrocie na parkiet od razu wdusiła pedał gazu w podłogę i po 120 sekundach na chwilę wyrównała stan gry na 35:35. Atak wicemistrzyń Polski wyglądał jakby w przerwie otrzymał potężny zastrzyk paliwa - intensywność stała na wysokim poziomie, a akademiczki zaczęły lepiej rozumieć się na parkiecie. Na atuty gościń wciąż jednak nie było recepty, bowiem ich rzuty zza łuku za każdym razem podcinały skrzydła Enei AZS Politechnice.

Wicemistrzynie Polski łatwo się jednak nie poddawały, a wszelkie braki nadrabiały charakterem i ogromną wolą walki. Momentami widać było, iż sportowa złość i frustracja tylko je napędzają. Podopieczne Wojciecha Szawarskiego agresywnie wbijały się pod kosz przeciwniczek i to do spółki z szybkimi atakami siało największe spustoszenie w defensywie Landerneau. Show w trzeciej kwarcie bezsprzecznie skradła Feyonda Fitzgerald, która zachwycała zarówno swoim wykańczaniem akcji jak również rozegraniem. Amerykanka była motorem napędowym ofensywy i to jej dyspozycji w dużej mierze można było zawdzięczać wynik 51:48 na dziesięć minut przed końcem.

Problemy Landerneau zaczęły się nawarstwiać, bowiem jego koszykarkom w ostatnich dziesięciu minutach rozregulowały się celowniki. Rzuty z dystansu odbijały się od obręczy, a akademiczki zaczęły lepiej kontrolować grę na zbiórkach. Gościnie nie przypominały na początku czwartej kwarty tej samej maszyny z poprzednich części dzisiejszego spotkania. Ich obrona bardzo często zawodziła pod względem organizacji gry, z czego Enea AZS Politechnika skrzętnie korzystała doskonale wyczuwając swój moment w meczu.

Wicemistrzynie Polski grały w końcówce jak o życie, co kompletnie zszokowało przyjezdne. Pressing gospodyń zaczął przynosić więcej okazji po szybkich atakach, a każda koszykarka Wojciecha Szawarskiego rosła formą. Ofensywą wciąż dowodziła oczywiście Feyonda Fitzgerald, ale reszta zespołu krok po kroku zaczęła dokładać cenne cegiełki. Nieomylna w swoich sytuacjach była Anna Jakubiuk, a ciężką pracę imponowała także Aleksandra Pszczolarska.

Enea AZS Politechnika aż do końcowej syreny prowadziła wyczerpujący wyścig z Francuzkami. Na kapitalne akcje akademiczek za dwa punkty, gościnie odpowiadały szalonymi trójkami, na które nie było dziś sposobu. Jak na dłoni było widać świadomość w szeregach akademiczek, iż nie mogą się zdekoncentrować choćby na sekundę. Każdy choćby najmniejszy błąd po ich stronie skutkował automatycznym ciosem. Finalnie ich siła ogniw, niesamowita kondycja oraz wola walki doprowadziła do historycznego zwycięstwa i wielkiej sensacji na starcie EuroCupu.

Enea AZS Politechnika Poznań - Landerneau Bretagne 74:65 (14:13, 14:19, 23:16, 23:17)

Enea: Fitzgerald (23 punkty, 2 zbiórki, 6 asyst), Davis (11 punktów, 9 zbiórek, 1 asysta), Pszczolarska (3 punkty, 4 zbiórki, 2 asysty), Miskiniene (4 punkty, 11 zbiórek, 2 asysty), Jakubiuk (10 punktów, 2 zbiórki), Popović (13 punktów, 2 zbiórki, 2 asysty), Piasecka (10 punktów, 1 asysta).

Landerneau: Rafiu (4 zbiórki, 1 asysta), Cortana (3 punkty, 2 asysty), Kaba (3 punkty, 4 zbiórki, 1 asysta), Heriaud (21 punktów, 3 zbiórki, 5 asysty), Albert (5 punktów, 4 zbiórki), Turner (22 punkty, 5 zbiórek, 5 asyst), Yerbe (9 punktów, 5 zbiórek, 2 asysty), Komara (3 zbiórki), Selle (2 punkty, 1 zbiórka)

Idź do oryginalnego materiału