Włoskie piekło…

2 godzin temu

Włoskie piekło i wielki sukces Kamena Rally Team. Tomasz Białkowski i Dariusz Baśkiewicz na podium Pucharu Świata!

Kurz, błoto, ryk silników i temperatury sięgające niemal 40 stopni Celsjusza – tak w uproszczeniu można opisać minioną rundę Pucharu Świata SSV, która odbyła się w malowniczych, ale niezwykle zdradliwych rejonach Włoch. Reprezentanci Kamena Rally Team, czyli duet Tomasz Białkowski (kierowca) oraz Dariusz Baśkiewicz (nawigator), po raz kolejny udowodnili, iż potrafią wyjść obronną ręką z największych opresji. Mimo serii nieprawdopodobnych przygód na trasie, polska załoga wywalczyła genialne, drugie miejsce w klasyfikacji Pucharu Świata w grupie SSV!

Oto kulisy rajdu, który na długo zapadnie w pamięci całego zespołu oraz kibiców motorsportu.

Przepiękna sceneria i ekstremalne wyzwanie Włoska runda przyciągnęła na start absolutną czołówkę światowego formatu. Frekwencja wśród zawodników dopisała idealnie, co zapowiadało walkę o każdy centymetr trasy. Rajd zorganizowano w przepięknych okolicznościach przyrody – odcinki specjalne biegły m.in. w suchych i kamienistych korytach rzek, co z jednej strony gwarantowało niesamowite widoki dla kibiców, a z drugiej stawiało przed sprzętem i ludźmi wymagania z najwyższej półki. Sytuacji nie ułatwiała pogoda. Fala upałów, która zalała Italię, oznaczała, iż wewnątrz kabin pojazdów SSV temperatura była wręcz trudna do zniesienia. „Nie chcę rzucać pustych słów, ale to był cholernie wymagający rajd” – podsumowuje na gorąco Tomasz Białkowski, kierowca Kamena Rally Team. „Z jednej strony zachwycaliśmy się trasą i otoczeniem, z drugiej musieliśmy utrzymać maksymalne skupienie przy blisko 40-stopniowym upale. Każdy kilometr w korycie rzeki to był sprawdzian dla zawieszenia i naszych organizmów. Rywalizacja stała na wysokim poziomie, dlatego to drugie miejsce smakuje wyjątkowo.”

Walka bez szyb i złośliwość rzeczy martwych Rajdy terenowe słyną z nieprzewidywalności, ale to, co spotkało polską załogę we Włoszech, to gotowy scenariusz na film akcji. Pierwsza z poważnych niespodzianek przydarzyła się w podmokłym terenie. Kiedy pojazd Kamena Rally Team z impetem wpadł w zdradliwą, błotnistą sekcję, gęsta maź momentalnie zalepiła całą przednią szybę. W tym samym momencie posłuszeństwa odmówiły wycieraczki. Efekt? Zero widoczności. Decyzja? Błyskawiczna. Żeby w ogóle kontynuować jazdę i nie stracić szans na dobry wynik, Tomasz i Dariusz musieli zatrzymać się na odcinku i… całkowicie zdemontować przednią szybę. Dalszą część trasy pokonali z wiatrem i pyłem uderzającym prosto w otwarte kaski.

„Wjechaliśmy w takie błoto, iż w ułamku sekundy zrobiło się kompletnie ciemno przed oczami” – relacjonuje nawigator, Dariusz Baśkiewicz. „Wycieraczki stanęły, a bez widoczności jechać się nie dało. Musieliśmy natychmiast usunać szybę i gonić dalej. Straciliśmy cenne minuty, ale w motorsporcie liczy się elastyczność i chłodna głowa. Pokazaliśmy charakter.”

Pechowe koło i surowa kara

Jakby tego było mało, los postanowił przetestować Kamena Rally Team po raz kolejny. Podczas pokonywania jednej z wyboistych partii, w pojeździe przetarł się pas mocujący kolo zapasowe. Koło odpadło na trasie, czego zawodnicy w ferworze walki nie byli w stanie od razu zauważyć. Przepisy w Pucharze Świata są bezwzględne: liczba kół zapasowych musi zgadzać się na starcie i na metryce końcowej każdego odcinka. Efekt? Sędziowie nałożyli na polski duet bolesną, 10-minutową karę czasową. Mimo tak ogromnego obciążenia, Białkowski i Baśkiewicz jechali genialnym, równym tempem, co pozwoliło im obronić pozycję na podium. Z Włoch do Hiszpanii – głowa już w grze Ostatecznie Kamena Rally Team przywozi z Włoch potężną dawkę punktów do klasyfikacji za drugie miejsce. Choć rajd kosztował zespół mnóstwo sił i nerwów, zawodnicy nie kryją swojej sympatii do tego kraju.

„Podsumowując: to był niezwykle trudny czas, ale my po prostu uwielbiamy Italię, tamtejszych kibiców i klimat” – dodaje z uśmiechem Tomasz Białkowski. „Nie ma jednak czasu w świętowanie. Wracamy do bazy, wyciągamy wnioski, a myślami i głową jesteśmy już w Hiszpanii. Tam odbędzie się piąta runda Pucharu Świata, a nasz cel pozostaje niezmienny – walczymy o pełną pulę!”

Dziękujemy naszym sponsorom, partnerom technicznym oraz niezawodnym kibicom, których doping czujemy na każdym kilometrze tras na całym świecie. Śledźcie nasze media społecznościowe, gdzie na bieżąco będziemy relacjonować przygotowania do hiszpańskiego starcia!

Źródło, fot. Kamena Rally Team

Idź do oryginalnego materiału