Stary Marych kończy 25 lat – poznański rowerzysta z kaszkietem wciąż blubrze i zbiera serduszka

3 godzin temu

21 marca 2001 roku na Placu Wiosny Ludów (dziś okolice skrzyżowania z ulicą Półwiejską) zebrał się spory tłum. Odsłonięcia dokonał prof. Stefan Stuligrosz, a okolicznościowe przemówienia wygłosili: twórca bohatera Juliusz Kubel, ówczesny szef Radia Merkury Piotr Frydryszek oraz redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” w Poznaniu Wojciech Bartkowiak. Dzieci z Teatru Łejery odśpiewały okolicznościowy hymn „Stary Marych”. Autorem rzeźby jest poznański artysta Robert Sobociński – ten sam, który później stworzył koziołki na Placu Kolegiackim.

Postać fikcyjnego „rowerzysty w kaszkiecie” z teczką i „damką” narodziła się w eterze Radia Merkury. Od 13 lutego 1983 do 31 grudnia 1999 roku słuchacze co tydzień mogli usłyszeć humorystyczne „blubry” Starego Marycha – w gwarze poznańskiej, w mistrzowskiej interpretacji Mariana Pogasza (tego samego głosu, który komentował mecze Lecha w latach 80. i 90.). Popularność bohatera była tak duża, iż w plebiscycie „Poznaniak na cokół” (organizowanym przez „Gazetę Wyborczą”) pokonał m.in. Cyryla Ratajskiego, Edwarda Raczyńskiego i Wiktora Degę.

Rzeźba ma 195 cm wzrostu i waży dokładnie 500 kg. Pierwotnie planowano postawić ją na Łazarzu – dzielnicy, z którą radiosłuchacze najmocniej kojarzyli Marycha. Ostatecznie wybrano jednak ulicę Półwiejską – jedną z najbardziej uczęszczanych tras pieszych i rowerowych między Starym Rynkiem a Starym Browarem.

Data odsłonięcia też nie była przypadkowa: 21 marca 2001 roku przypadała 90. rocznica urodzin Stanisława Strugarka – pisarza, redaktora Polskiego Radia i jednego z największych popularyzatorów gwary wielkopolskiej. Dodatkowo był to pierwszy dzień kalendarzowej wiosny i symboliczne otwarcie sezonu rowerowego.

Przez ćwierć wieku Stary Marych stał się jednym z najbardziej „żyjących” pomników w Polsce. Co roku:

  • oklejany jest serduszkami podczas finału WOŚP,
  • ubiera koszulkę Pyrkonu i pozuje z mieczem świetlnym,
  • zakłada biało-niebieski szalik po zwycięstwach Lecha,
  • dostaje nosidełko z pluszowym dzieckiem w kampaniach promujących urlopy rodzicielskie,
  • bywa obsadzany w happeningach ekologicznych, rowerowych i społecznych.

W środowisku studenckim krąży do dziś miejska legenda: kto w jeden wieczór obleci wszystkie bary i knajpy na Starym Rynku, tego Stary Marych odwiezie do domu na swoim rowerze. Nikt nie potwierdził, by kiedykolwiek dotrzymał obietnicy – ale sama opowieść żyje już prawie tak długo jak sam pomnik.

„Blubrzący rowerzysta” z kaszkietem i teczką pozostaje jednym z najbardziej lubianych i najczęściej fotografowanych poznańskich symboli. W erze Instagrama i TikToka przez cały czas spełnia swoją dawną rolę – jest punktem orientacyjnym, świadkiem pierwszych randek, imprezowych powrotów i wiosennych spacerów.

Sto pięćdziesiąt centymetrów brązu, a jednak dla wielu poznaniaków – prawdziwy mieszkaniec miasta. Wszystkiego najlepszego, Stary Marychu!

Idź do oryginalnego materiału