Z oczywistych powodów słowo „bida” nie ma pozytywnego wydźwięku. Ale np. ofensywnie usposobiony Bartosz Bida dla lidera 2. ligi jest skarbem, którego chciałoby mieć wiele drużyn. W tym choćby Sokół Kleczew, któremu w niedzielne popołudnie zaaplikował dwa gole.
Zanim to zrobił nasi piłkarze prezentowali się naprawdę dobrze. Defensywę rywali próbował rozgrzać Michał Zimmer, ale mniej więcej po pół godzinie gry wszystko „siadło”. Wyjątkiem była sytuacja z 48. minuty, gdy nasz bramkarz posłał długie podanie do Dawida Retlewskiego. Kapitan Sokoła wygrał fizyczne starcie z golkiperem Unii i odegrał do Bartłomieja Wandachowicza. Ten mógł doprowadzić do wyrównania, kierując piłkę, jednak na drodze do szczęścia stanął Eryk Woliński, który wybił piłkę po strzale Wandachowicza.
Potem w rolach głównych ponownie wystąpił Bartosz Bida, a od początku meczu świetnie spisywał się Klaudiusz Mazur, któremu zawdzięczamy to, iż gospodarze nie wygrali znacznie, znacznie wyżej. W 81. minucie po strzale Damiana Makucha uratowała nas jeszcze poprzeczka.
Gospodarzom dziękujemy za gościnę, a nam pozostało pięć meczów, by jeszcze powalczyć o utrzymanie lub udział w barażach o pozostanie na tym poziomie rozgrywek. Na co mocno liczą fani biało-zielonych, którzy dzisiaj głośno dopingowali swój klub.
Na koniec jeszcze kącik statystyczny. Dzisiejszy mecz był starciem dwóch trenerów, którzy – jak na standardy w tej chwili obowiązujące w tym bardzo trudnym zawodzie – znacznie zawyżają średnią długości pracy. Tomasz Socha jest szkoleniowcem Unii Skierniewice niespełna 34 miesiące, zaś Tomaszowi Pozorskiemu 29 kwietnia minął dwa lata pracy przy Alei 600-lecia.
Unia Skierniewice – Sokół Kleczew 2:0 (1:0)
44′, 59′ Bartosz Bida
Sokół: Klaudiusz Mazur – Mateusz Gawlik, Mateusz Bartosiak, Krzysztof Janiszewski, Konrad Kargul-Grobla, Dawid Retlewski (68 Jakub Sangowski), Maciej Śliwa (87′ Maksymilian Stangret), Wiktor Smoliński (76′ Filip Karbowy), Jacek Tkaczyk (68′ Jacek Branecki), Bartłomiej Wandachowicz, Michał Zimmer















