Sądeczanka: warianty, emocje i jeden warunek. Bez niego inwestycja nie ruszy w Nowym Sączu

3 godzin temu

W środę, 29 kwietnia 2026 r., w Miejskim Ośrodku Kultury odbyło się otwarte spotkanie dotyczące przyszłości drogi krajowej nr 75. Choć ranga problemu jest ogromna, na sali pojawiło się zaledwie około 30 mieszkańców – w zdecydowanej większości z osiedla Zabełcze, drżących o los swoich domów przeznaczonych do wyburzenia. Zamiast merytorycznego planu ratunkowego ze strony władz samorządowych, uczestnicy otrzymali dawkę politycznych przepychanek i drogowego „science-fiction”. Spekulacje uciął dopiero Robert Jakubiak – wicedyrektor krakowskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA).

Spotkanie miało przynieść odpowiedzi na pytania o to, jak miasto zamierza rozwiązać patową sytuację wokół wjazdu Sądeczanki do Nowego Sącza. Niestety – gwałtownie jednak przerodziło się w polityczną debatę.

Zrzucanie winy i warianty z kosmosu

Zamiast konkretów dotyczących podpisania porozumienia finansowego z GDDKiA, prezydent Nowego Sącza Ludomir Handzel skupił się na polityce, zrzucając winę za obecny stan rzeczy na europosła Arkadiusza Mularczyka. Taka narracja nie przybliża nas jednak ani o centymetr do wbicia pierwszej łopaty.

Jeszcze większe zdumienie wywołało wystąpienie wójta gminy Chełmiec, Stanisława Kuzaka. Przedstawił on koncepcję tzw. wariantu B1, który zakłada poprowadzenie nowej, dwupasmowej drogi pod górą Rdziostów, wzdłuż istniejących torów kolejowych.

W tym momencie nastąpiło twarde zderzenie z rzeczywistością. gwałtownie wyjaśniono zebranym w MOK całkowitą nierealność tego pomysłu, dopytując wójta, czy konsultował ten wariant z zarządcą infrastruktury kolejowej. W tym wąskim gardle ledwo mieści się obecna linia kolejowa, a jedyna wolna przestrzeń stanowi rezerwę terenową pod drugi tor w ramach rozbudowy. Gdzie miałaby się tam zmieścić szeroka droga ekspresowa o przekroju 2×2?

Wójt Kuzak bronił się, twierdząc, iż konsultował to z firmą Torpol. Jak słusznie zauważył radny Olesiak – Torpol jest jedynie wykonawcą prac, a nie decydentem. Właścicielem gruntów i podmiotem decyzyjnym w sprawie rezerwy terenu jest państwowa spółka PKP PLK.

„Zaproponowany przez wójta Chełmca wariant koliduje z rezerwą pod drugi tor projektu szybkiej kolei do Krakowa. Zamiast mamić mieszkańców nierealnymi wizjami, proponuję, aby stosowni decydenci wystosowali oficjalne pismo do PKP PLK. Państwowa spółka z pewnością gwałtownie odpowie i udowodni, iż pod budowę drogi nie ma tam po prostu fizycznie miejsca”.

W tej sytuacji widać dwa różne podejścia, które jednak prowadzą do podobnego efektu – braku realnego postępu. Z jednej strony wójt Stanisław Kuzak próbuje szukać alternatywnych rozwiązań i bronić interesów mieszkańców, ale jeżeli proponowane warianty nie są uzgodnione z kluczowymi instytucjami, pozostają na poziomie koncepcji bez mocy sprawczej i mogą budować złudne nadzieje. Z drugiej strony prezydent Ludomir Handzel zdaje się przenosić ciężar dyskusji na kwestie polityczne, zamiast skupić się na tym, co dziś jest najważniejsze – podpisaniu porozumienia i uruchomieniu kolejnego etapu inwestycji. Efekt jest taki, iż mimo upływu czasu mieszkańcy przez cały czas nie mają konkretów, a inwestycja może zostać zablokowana na terenie Nowego Sącza. Jak wynika z faktów – decyzje potrzebne do ruszenia dalej są jasno określone.

GDDKiA stawia sprawę jasno: Wariant C i podpis prezydenta

Polityczne fantazje uciął Robert Jakubiak wicedyrektor krakowskiego oddziału GDDKiA. Przedstawiciel drogowców jednoznacznie potwierdził, iż na terenie Nowego Sącza planowany i procedowany jest Wariant C. Nie jest to widzimisię urzędników, ale efekt wielokryterialnych analiz technicznych i środowiskowych, które realizowane są nieprzerwanie od dekady, czyli od 2016 roku.

Dlaczego Wariant C jest dla miasta najlepszy? Ponieważ w sposób logiczny i bezkolizyjny komunikuje nową Sądeczankę z istniejącym układem drogowym:

  • z obwodnicą północną (DK28),
  • ze wschodnią obwodnicą Nowego Sącza (ulica Witosa – DK75),
  • z ulicą Tarnowską.

Przedstawiciel GDDKiA położył jednak na stole najważniejszy warunek: aby ruszyć z miejsca, prezydent Nowego Sącza musi podpisać porozumienie o partycypacji w kosztach. Dopiero gdy to nastąpi, GDDKiA będzie mogła rozstrzygnąć przetarg na Koncepcję Programową w zatwierdzonym korytarzu. Na wstępie jest to 6 milionów złotych (koszty związane z Koncepcją Programową).

Co z wyburzeniami na Zabełczu? najważniejsze deklaracje

Dla obecnych na sali mieszkańców Zabełcza najważniejsze informacje padły w drugiej części wypowiedzi wicedyrektora. Potwierdził on, iż dopiero rozstrzygnięcie przetargu na Koncepcję Programową (blokowanego w tej chwili przez brak porozumienia z miastem) pozwoli na wyrysowanie szczegółowych, docelowych rozwiązań technicznych.

Dopiero ten dokument pokaże co do metra, które nieruchomości będą musiały zostać wyburzone. Przedstawiciel GDDKiA złożył jednak niezwykle istotną deklarację dla właścicieli domów: węzeł drogowy pod Górą Zabełecką zostanie tak przeprojektowany i zoptymalizowany, a14by ograniczyć wyburzenia do absolutnego minimum.

Projekt zostanie również zaktualizowany pod kątem drastycznie rosnącego ruchu tranzytowego (ponad 21,6 tys. aut na dobę na wjeździe do miasta), w oparciu o najnowsze badania GDDKiA z 2025 roku. Pisaliśmy o tym tutaj (KLIK: Małopolskie drogi pękają w szwach! Nowe dane GPR 2025 pokazują skalę ruchu – rekordy, wzrosty i miejsca na granicy przepustowości).

Wicedyrektor przekazał także kluczową z punktu widzenia harmonogramu wiadomość dla mieszkańców: Na przełomie roku 2026 i 2027 zaplanowane są kolejne, oficjalne konsultacje społeczne. To właśnie wtedy projektanci przedstawią ostateczne, zoptymalizowane rozwiązania techniczne węzła i precyzyjnie określą obszar niezbędnych wyburzeń.

Podsumowanie: Czas na czyny, nie na mapy

Spotkanie udowodniło jedno – dyskusje o zmienianiu przebiegu trasy u bram Nowego Sącza to strata cennego czasu. Zamiast szukać wirtualnego miejsca wzdłuż torów kolejowych, władze Nowego Sącza powinny skupić się na twardych negocjacjach finansowych z GDDKiA. Tylko szybkie porozumienie pozwoli na sfinalizowanie Wariantu C, uratuje miasto przed komunikacyjną zapaścią, a mieszkańcom Zabełcza da możliwość zapoznania się z realnymi, zoptymalizowanymi projektami już na przełomie 2026/2027 roku.

Piłka jest po stronie Ratusza.

Kamil Olesiak

Idź do oryginalnego materiału