Telefon już dawno odłączony, a ładowarka przez cały czas tkwi w gniazdku? To widok w wielu polskich domach. Choć nie ładuje w tym momencie żadnego urządzenia, podłączony zasilacz może przez cały czas pobierać niewielką ilość energii. W przypadku jednej nowoczesnej ładowarki koszt jest zwykle bardzo mały, ale warto wiedzieć, co dzieje się z urządzeniem pozostawionym w kontakcie przez całą dobę.
Ładowarka do telefonu Fot. Warszawa w PigułceWiele osób po naładowaniu telefona odłącza jedynie przewód od telefonu. Sama ładowarka zostaje w gniazdku przez kolejne godziny, dni, a czasami adekwatnie nigdy nie jest wyjmowana.
Nie oznacza to jednak, iż przestaje być elementem podłączonym do sieci elektrycznej.
Ładowarka bez telefonu przez cały czas może pobierać prąd
Zasilacz pozostawiony w gniazdku pracuje w trybie bez obciążenia. Nowoczesne konstrukcje są pod tym względem znacznie oszczędniejsze od urządzeń produkowanych kilkanaście lat temu, dlatego nie należy oczekiwać, iż pojedyncza ładowarka pozostawiona w kontakcie podniesie rachunek o dziesiątki czy setki złotych.
Pobór energii istnieje jednak nadal.
Jeżeli przykładowo ładowarka pobiera bez obciążenia 0,1 W, pozostawienie jej w gniazdku przez całą dobę przez rok oznacza:
0,1 W × 24 godziny × 365 dni = 876 Wh, czyli około 0,88 kWh rocznie.
Nawet przy cenie energii przekraczającej 1 zł za kWh mówimy więc o kwocie rzędu około złotówki rocznie. Przy jeszcze bardziej energooszczędnych ładowarkach będzie to mniej.
Problem zaczyna rosnąć, gdy urządzeń jest więcej
Jedna ładowarka nie zrobi więc rewolucji na rachunku. Współczesne mieszkanie może jednak zawierać znacznie więcej urządzeń pozostających stale pod napięciem.
Ładowarki do telefonów, tabletów, laptopów, zegarków i słuchawek, telewizory w trybie czuwania, dekodery, konsole, głośniki czy inne zasilacze mogą wspólnie generować stały pobór energii.
Dlatego zamiast koncentrować się wyłącznie na jednej ładowarce, warto przyjrzeć się wszystkim urządzeniom działającym w trybie stand-by. To właśnie ich suma ma większe znaczenie dla domowego zużycia prądu.
Stara ładowarka może być mniej oszczędna
Duże znaczenie ma również wiek i jakość zasilacza. Nowoczesne ładowarki podlegają wymaganiom dotyczącym efektywności energetycznej i w stanie bez obciążenia powinny pobierać bardzo mało energii.
Inaczej może wyglądać sytuacja w przypadku starych, niskiej jakości albo niesprawnych urządzeń.
Jeżeli ładowarka wyraźnie się nagrzewa mimo tego, iż nie jest do niej podłączony telefon, wydaje nietypowe dźwięki, ma uszkodzoną obudowę, przewód lub wtyczkę, nie powinna być dalej używana. W takim przypadku ważniejsza od potencjalnej oszczędności kilku złotych jest kwestia bezpieczeństwa.
Czy trzeba wyjmować ładowarkę po każdym ładowaniu?
Nie ma potrzeby przedstawiać sprawy tak, jakby pozostawienie sprawnej, nowoczesnej ładowarki w gniazdku powodowało ogromne straty finansowe. Tak nie jest.
Wyjmowanie jej z kontaktu po zakończeniu ładowania ma jednak sens. Eliminuje choćby niewielki pobór energii w stanie bez obciążenia, a przy okazji ogranicza czas, przez który urządzenie pozostaje pod napięciem.
Dobrym rozwiązaniem przy większej liczbie urządzeń może być również listwa z wyłącznikiem. Jednym przyciskiem można wtedy całkowicie odciąć zasilanie kilku nieużywanym sprzętom.
Największych oszczędności warto szukać gdzie indziej
Jeżeli celem jest zauważalne obniżenie rachunków, sama ładowarka nie powinna być pierwszym podejrzanym. Znacznie więcej energii zużywają urządzenia grzewcze, elektryczne podgrzewacze wody, płyty i piekarniki, suszarki bębnowe, klimatyzatory czy stare lodówki.
Pozostawiona w gniazdku ładowarka jest raczej przykładem drobnego zużycia, którego można łatwo uniknąć.
Dlatego po naładowaniu telefonu warto wyrobić sobie prosty nawyk: odłączyć nie tylko telefon, ale również samą ładowarkę. Oszczędność na jednym urządzeniu będzie niewielka, ale w domu pełnym elektroniki ograniczenie niepotrzebnego poboru energii może już mieć większy sens.

1 godzina temu















