
Nazywam się Marcin Przybylski i zawodowo przygotowuję ogłoszenia sprzedaży samochodów. Najczęstsza skarga, jaką słyszę od ludzi sprzedających auto prywatnie, nie dotyczy ceny ani braku kupujących. Dotyczy telefonów.
Dziesiątki wiadomości z jednym słowem: „aktualne?”. Pytania o przebieg, który jest w ogłoszeniu. Prośby o numer telefonu od kogoś, kto nigdy nie zadzwoni. Umówione oględziny, na które nikt nie przyjeżdża.
Część tego ruchu jest nie do uniknięcia. Ale spora część to konsekwencja opisu, który nie odpowiada na pytania, jakie kupujący i tak zada.
Trzy opisy, które generują najwięcej telefonów
„Szczegóły przez telefon”. Największy generator pustych rozmów, jaki istnieje. Każda osoba przeglądająca ogłoszenie musi zadzwonić, żeby dowiedzieć się czegokolwiek, więc dzwonią wszyscy, łącznie z tymi, którzy po pierwszym zdaniu stracą zainteresowanie.
Sama lista wyposażenia skopiowana z konfiguratora. Kupujący widzi ciąg haseł bez żadnej informacji o stanie auta, historii i powodzie sprzedaży. Wciąż nie wie tego, co go naprawdę interesuje.
„Niemiec płakał, jak sprzedawał”, „igła”, „stan idealny”. Te zwroty świadomym kupującym mówią jedno: mam do czynienia z handlarzem albo z kimś, kto nie potrafi konkretnie opisać auta. Zamiast budować zaufanie, je niszczą.
Tytuł, czyli najczęściej marnowane miejsce
Większość sprzedających powiela w tytule to, co i tak jest w filtrach: rocznik, pojemność, rodzaj paliwa. Kupujący ma to już ustawione w wyszukiwarce, więc powtarzanie niczego nie wnosi.
Tytuł to jedno z najbardziej widocznych miejsc na liście wyników. Warto wykorzystać go na coś, czego w filtrach nie ma:
- zachętę do wejścia, na przykład informację o filmie albo pełnej galerii
- pochodzenie auta i liczbę właścicieli
- fakturę VAT, jeżeli ją wystawiasz
- udokumentowaną historię serwisową
Czego kupujący naprawdę szuka w opisie
To lista pytań, które padają w rozmowach telefonicznych. Każde z nich odpowiedziane w opisie to jeden telefon mniej.
Stan techniczny. Czy auto jest bezwypadkowe. Jakie naprawy mechaniczne i lakiernicze były wykonywane. Do kiedy istotny przegląd.
Historia serwisowa. Serwis autoryzowany czy warsztat. Czy jest książka serwisowa i faktury.
Historia użytkowania. Ilu było właścicieli. Czy auto było sprowadzone, a jeżeli tak, to skąd i kiedy.
Parametry. Przebieg, realne spalanie, moc, rodzaj napędu.
Stan wizualny. Rysy, wgniecenia, ogniska korozji. Zużycie foteli i kierownicy. To akurat warto opisać uczciwie, bo kupujący i tak zobaczy wszystko na oględzinach, a wcześniejsza informacja odbiera mu argument do negocjacji.
Wyposażenie. Nie sama lista, ale to, co realnie kosztowało w konfiguratorze: tempomat, kamera cofania, czujniki, podgrzewane fotele, klimatyzacja dwustrefowa.
Powód sprzedaży. Pytanie, które pada zawsze, a prawie nikt nie uprzedza go w opisie.

Formatowanie robi połowę roboty
Ogłoszenie napisane jednym blokiem tekstu nikt nie czyta do końca. Ten sam tekst podzielony na sekcje z pogrubionymi nagłówkami czyta się w kilkanaście sekund.
Podziel opis na bloki: bezpieczeństwo, komfort, multimedia, systemy wspomagania kierowcy, stan techniczny. Wytłuść to, co najważniejsze. Pierwszy akapit napisz tak, żeby zachęcał do czytania dalej, a nie zaczynał od suchych danych, które są już w tabelce obok.
Jedna rzecz specyficzna dla Nowego Sącza
Jeśli sprzedajesz auto na Sądecczyźnie, Twój kupujący często jedzie z Krakowa, Tarnowa albo jeszcze dalej. Dla niego to nie jest wyjazd na drugą ulicę, tylko decyzja o poświęceniu pół dnia.
Dlatego napisz wprost, gdzie auto można obejrzeć i kiedy jesteś dostępny. Zaznacz, iż jazda próbna jest możliwa po wcześniejszym umówieniu. To dwa zdania, które eliminują sporą część pytań i jednocześnie odsiewają ludzi, którzy i tak nie przyjadą.
Kiedy publikować
Według danych OTOMOTO szczyt ruchu na portalu przypada na późne popołudnie, mniej więcej koło siedemnastej. Opublikowanie oferty w tym czasie daje jej lepszy start, bo najwięcej osób zobaczy ją, kiedy pozostało świeża na liście.
Nic to nie kosztuje, a większość ludzi wystawia ogłoszenia wtedy, kiedy akurat mają chwilę.
Opis nie zadziała bez zdjęć
Uczciwie: choćby najlepszy opis nie pomoże, jeżeli nikt nie kliknie w ogłoszenie. Kupujący najpierw widzi miniaturę, a dopiero potem czyta.
Warto więc sprawdzić, ile zdjęć można dodać do ogłoszenia na OTOMOTO i wykorzystać cały limit, zamiast wrzucać osiem kadrów. Opis i galeria pracują razem: zdjęcia sprowadzają ludzi do oferty, opis decyduje, czy zadzwonią, i czy będzie to rozmowa o kupnie, czy kolejne „aktualne?”.
Jeśli przygotowanie tego wszystkiego Cię przerasta, to zrozumiałe. Sam robię to zawodowo i wiem, ile czasu zajmuje spisanie pełnego wyposażenia i ułożenie z tego czytelnego tekstu. W moim najszerszym pakiecie sesji zdjęciowej auta na sprzedaż redakcja ogłoszenia jest częścią usługi właśnie dlatego, iż to najbardziej uciążliwa część całego procesu.
Marcin Przybylski prowadzi motofoto.pl. Od 2016 roku zajmuje się fotografią samochodową i przygotowaniem ogłoszeń sprzedażowych, współpracując z komisami, dealerami i klientami prywatnymi.


4 godzin temu















