Przeszła pionierską operację. Po walce z rakiem przyszła walka z hejtem

5 godzin temu

Zanim odbyła się pionierska autotransplantacja wątroby z resekcją ex situ, w ubiegłym roku pojawił się – jak się wydawało – zwykły problem. Pani Małgorzata czuła ból promieniujący pod żebra. Udała się po pomoc, a młoda lekarka nie zbagatelizowała jej stanu. Wysłała kobietę na badania krwi i USG. Były też na próby wątrobowe, a później tomografia i rezonans magnetyczny.

Podczas badań lekarze wykryli zmianę. Kolejnym krokiem miała być biopsja, ale ostatecznie do niej nie doszło. Były kolejne tomografie i rezonanse. A 19 grudnia diagnoza: rak – a konkretnie nowotwór wątrobowokomórkowy.

– Poczułam, jakby ktoś strzelił mi w twarz. Święta i taki prezent… – wspomina pani Małgorzata. – Przez dwie godziny siedziałam w przychodni i płakałam.

Na szczęście mieszkanka Bokowego nie była sama. Wspierała ją rodzina, znajomi i sąsiedzi. Słyszała, iż ma dla kogo walczyć.

– To dało mi taką energię, iż lekarze przed operacją nie mogli uwierzyć, iż jestem tak zrelaksowana i wypoczęta. Spokojnie przespałam całą noc poprzedzającą zabieg – opowiada pani Małgorzata.

Ale zanim doszło do zabiegu, były kolejne konsultacje. W Opolu pani Małgorzata miała przejść chemioterapię, by zmniejszyć guza. Potem była wysłana na onkologię w Gliwicach, by skonsultować możliwości leczenia. Ale tam ostatecznie nie podjęli się operacji. Guz naciekał już na dwa płaty wątroby i żyłę wrotną. Lekarze uznali, iż ryzyko jest zbyt duże.

Autotransplantacja wątroby – nowatorska operacja w Warszawie

Kolejnym przystankiem był Szpital Uniwersytecki przy ul. Banacha w Warszawie. Autotransplantacja wątroby z resekcją ex situ rozpoczęła się tam 10 lutego 2026 roku.

– To jedna z najbardziej zaawansowanych technik w tzw. „ekstremalnej chirurgii wątroby” – tłumaczy Jarosław Kulczycki z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. – W uproszczeniu polega na czasowym wyjęciu wątroby, wykonaniu precyzyjnej resekcji guza w warunkach „bezkrwawego pola” i kontrolowanej hipotermii, a następnie ponownym wszczepieniu narządu temu samemu pacjentowi

– Pozwala to na radykalne leczenie guzów o złożonym anatomicznie umiejscowieniu, często z zajęciem lub bliskim sąsiedztwem kluczowych struktur naczyniowych, które w standardowych warunkach operacyjnych są trudne lub niemożliwe do bezpiecznego usunięcia – dodaje.

Zabieg trwał 11 godzin. Blisko połowę tego czasu wątroba pani Małgorzaty była poza jej organizmem. Jak zauważa prof. Michał Grąt, który prowadził operację, to zabieg z pogranicza chirurgii onkologicznej i transplantacyjnej.

– Dzięki tej metodzie możemy zaoferować radykalne leczenie pacjentów, którzy nie mogą zostać zakwalifikowani do przeszczepienia wątroby od zmarłego dawcy, a klasyczna resekcja jest niemożliwa – podkreśla.

Autotransplantacja wątroby z resekcją ex situ odbyła się pod kierownictwem prof. Michała Grąta. Wykonał zabieg w asyście:

  • dr. Konrada Kobrynia,
  • dr. hab. Wacława Hołowko,
  • dr. Pawła Rykowskiego,
  • dr. Piotra Cyrana,
  • anestezjologa dr Marty Dec
  • pielęgniarek Anny Wąsik, Beaty Zdanowskiej, Karoliny Kuleszy i Aleksandry Grommunt.

– Międzynarodowe doniesienia wskazują, iż w starannie dobranych przypadkach techniki ex situ mogą zapewniać akceptowalne ryzyko okołooperacyjne i realną szansę na dłuższe przeżycie, zwłaszcza przy nowotworach pierwotnych wątroby, przy zachowaniu celu onkologicznego, jakim jest resekcja radykalna (wycięcie) – dodaje rzecznik WUM.

Warto podkreślić, iż w przeciwieństwie do klasycznego przeszczepu, tego typu zabieg nie wymaga przyjmowania leków immunosupresyjnych. Do ciała pacjentki wrócił jej własny organ. Nie ma więc ryzyka jego odrzutu.

Po walce z rakiem przyszła walka z hejtem

Po tym, jak autotransplantacja wątroby z resekcją ex situ się powiodła, pani Małgorzata stała się medialną osobą. W środowisku medycznym o dokonaniach lekarzy z Warszawy zrobiło się głośno.

Nie był to jednak rozgłos wyłącznie pozytywny. Pod materiałami pojawiły się komentarze krytyczne wobec pacjentki. Padły zarzuty, iż pani Małgorzata za zabieg zapłaciła prywatnie, a lekarze walczyli o nią ze względy na pieniądze.

– Spotkałam się z hejtem w sieci. Ludzie nie dowierzali, iż można było przejść taki zabieg w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia. A my nie jesteśmy bogaci, tylko zwykłą, przeciętną rodziną. Te zarzuty bolą – przyznaje Małgorzata Bok.

Ale pomimo hejtu czuje ulgę. Zaznacza, iż lekarze zrobili wszystko, co mogli. – Nie mogę zaprzepaścić tej szansy. Dostałam drugie życie – podkreśla.

Autotransplantacja wątroby – milowy krok w polskiej onkologii

To, czego dokonali lekarze z Kliniki Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej Wątroby Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, nie jest jedynie szansą na życie dla pani Małgorzaty. To milowy krok w polskiej onkologii. Padają porównania do osiągnięcia Zbigniewa Religi i jego zespołu, który w 1985 roku dokonał pierwszego udanego przeszczepu serca w Zabrzu.

– Autotransplantacja wątroby z resekcją ex situ stanowi istotny krok w leczeniu pacjentów z zaawansowanymi guzami wątroby, które dotąd uznawano za nieresekcyjne lub niekwalifikujące się do standardowej transplantacji – zaznacza Jarosław Kulczycki w WUM.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału