A w sumie to już coraz mniej rzeczy dziwi mnie na świecie tym. Jakby i przemyślać
nie ma za bardzo czego, bo to życia szkoda, no i nerwów jakby też. stąd też
informacji przeróżnych, jednym uchem wpuszczanych, nie trzymam w urządzeniu
między tymi uszami się znajdującym, tylko wypuszczam swobodnie drugim. Czasem
coś jednak wpadnie i zagnieździ się jak trojan komputerowy w serwerze głównym
organizmu mojego. Tak o systemie kaucyjnym, co to klimat już poprawił znacznie i
śmieci mniej po trawnikach przez jego wprowadzenie się wala już napomniałem
niegdyś. I pewno sensacje z tymże systemem szybciej wyłapuje ucho me i RAM
pamięci umysłu operuje nimi.
Ot tak informacja niedawno zasłyszana przez osobę moją była, co by to podatek
wprowadzić od zysku zyskanego z butelek oddawanych. Tak, tych samych co to
kaucję wpierw się w kasie zapłaciło… Może to fake news, może żart, a może
ojczyzna moja ukochana właśnie kolejny wyraz miłości do mnie, syna tej ziemi, w
ramach więzi naszej daje… Nie sprawdzałem tego, bo nie o tym będzie. Tzn. sensu
stricto o tym. Zatem… dygresjami…
Sensu bezsens jakoś tak ostatnio sprawdzałem co do auta mego z diesla silnikiem,
czyli takiego co to podobno środowisko niszczy okrutnie. Się to okazuje, iż im więcej
tankuję i nim jeżdżę, to tym bardziej wspieram autobusy elektryczne co to z nich nie
korzystam. No ok, tak wiem, opłatę mają wnieść producent, importer itd., tylko skąd
wezmą na to jak nie z mojej kieszeni produkt owy sprzedając…
No więc ten…. ten podatek od butelek zdaje się realnym być niebawem, no bo to
podatek od obrotu towarem przecież. Tu jakby nic trudnego do wytłumaczenia nie
jest. Kupujesz wodę, płacisz kaucję, korzystasz zatem z butelki. używasz jej
wielokrotnie do szklanek wodę tę rozlewając przecież, no i taką używaną oddajesz
odzyskując w całości wkład pieniężny w kupno tej butelki zainwestowany wcześniej.
Podatek od emisji co2 to każdy płacić powinien zaś… To wdycha się tlen przecież a
wydycha co2… z biologii lekcji dawnych pamiętam. Zwolnić można tych co kwiatki w
domu w liczbie nadmiernej posiadają, a one, też z biologii pamiętam, to co2 na tlen
przerabiają… A i palących nałogowo też ulgą można by objąć… wiadomo, mniej
tlenu pobierają przecież.
Tak w dojeniu obywatela to chyba granic żadnych nie ma ustalonych odgórnie. Więc
dowcipem dawnym zakończę, niedzieli wieczora udanego życząc:
Rozmawia dwóch biznesmenów:
-Płacisz swoim pracownikom?
-Nie.
-A przychodzą do pracy?
-Przychodzą.
-A pobierasz od nich opłaty za wstęp?















