Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, iż po upadku Jastrzębskiego Węgla w Jastrzębiu-Zdroju zabraknie siatkówki na najwyższym poziomie. Ostatecznie PlusLiga w mieście pozostaje, ale emocje wokół nowego projektu są ogromne. Okazuje się bowiem, iż oficjalny Klub Kibica Siatkówki nie zamierza wspierać drużyny Jastrzębie Barkom.
To zespół powstały na bazie ukraińskiego Barkom-Każany Lwów, który od kilku sezonów występuje w PlusLidze z powodu wojny w Ukrainie. Wcześniej swoje mecze rozgrywał m.in. w Krakowie, Tarnowie i Elblągu. Teraz jego nowym domem ma być Jastrzębie-Zdrój.
Na czele klubu stanął były prezes Jastrzębskiego Węgla Adam Gorol, a w sztabie szkoleniowym znalazł się doskonale znany kibicom Leszek Dejewski. Z punktu widzenia organizacyjnego wszystko wydaje się przygotowane. Problem pojawia się jednak tam, gdzie w sporcie najważniejsze są emocje – na trybunach.
Jak powiedział dla Radia 90 prezes Klubu Kibica Siatkówki w Jastrzębiu-Zdroju Janusz Kalisz, sympatycy nie zamierzają wspierać nowej drużyny.
– Nie będziemy wspierać tego klubu, nie utożsamiamy się z nim. To jest po prostu klub Barkom-Każany Lwów, który na potrzeby miejsca, w którym będzie występował, zmienił nazwę – powiedział dla Radia 90.
Jednocześnie kibice podkreślają, iż nie odwracają się od siatkówki. Wręcz przeciwnie. Swoje wsparcie przenoszą na drugoligowy KS Jastrzębie-Borynia, który ma być kontynuatorem lokalnych siatkarskich tradycji.
Jak zaznaczył dla Radia 90 Janusz Kalisz:
– To jest nasz klub, z nim się identyfikujemy.
To właśnie w barwach KS Jastrzębie-Borynia mają występować zawodnicy dotychczasowej Akademii Talentów Jastrzębskiego Węgla. Drużyna będzie rozgrywać mecze w hali w Szerokiej, dobrze znanej starszym kibicom jako legendarny „Kurnik”, gdzie przed laty rodziły się sukcesy jastrzębskiej siatkówki.
PlusLiga za wszelką cenę?
Historia z Jastrzębia pokazuje, iż samo posiadanie drużyny w PlusLidze nie zawsze oznacza sukces. Można mieć najwyższą klasę rozgrywkową, ale nie mieć pełnych trybun i poczucia lokalnej tożsamości. Z drugiej strony władze nowego klubu przekonują, iż obecność PlusLigi w mieście to ogromna wartość sportowa, promocyjna i organizacyjna, której nie można zmarnować.
Prawda prawdopodobnie leży pośrodku. Bo profesjonalny sport to nie tylko liga, sponsorzy i kontrakty. To także kibice, historia i poczucie, iż na parkiet wychodzi „nasza” drużyna.
A Wy jak uważacie?
Czy lepiej mieć w swoim mieście drużynę grającą w PlusLidze, choćby jeżeli trudno się z nią utożsamić, czy postawić na lokalny klub, z którym mieszkańcy czują prawdziwą więź – choćby jeżeli występuje tylko w drugiej lidze?













![Pościg mistrzyń świata. Później nokaut w tie-breaku [WIDEO]](https://i.iplsc.com/-/000N1BR1EQJHURCE-C461.jpg)

