PIŁKA NOŻNA. Powrót, który smakował jak marzenie. Szreniawa Nowy Wiśnicz znów gra u siebie!

bochniazbliska.pl 1 godzina temu

Są mecze, które znikają z pamięci jeszcze przed końcowym gwizdkiem, i są takie, które na stałe wpisują się w miano miejskiej legendy. Dla Nowego Wiśnicza sobotni dzień stał się właśnie częścią historii. Po prawie czterech latach bolesnej tułaczki i rozłąki z własnym obiektem, WKS Szreniawa Nowy Wiśnicz wreszcie wybiegła na swoją murawę. I nie był to cichy powrót, ale prawdziwa, piłkarska manifestacja charakteru, ukoronowana zwycięstwem 2:1 nad OKS Okocimski Brzesko.

Zanim jeszcze sędzia dał znak do rozpoczęcia boju, powietrze nad stadionem elektryzowało. Spiker zawodów przypomniał dramatyczne tło z 2015 roku, serwując kibicom poetycką, poruszającą metaforę:

„Dziś na randkę Szreniawa przyszła ubrana w najlepszy strój. Ma wyprasowaną koszulkę, jest bez smug, bez zmarszczek. Spodenki dopiero wyszły ze szwalni, a getry też są jakby nowe. Ona czekała na niego cztery lata… On, czyli stadion, dziś jest piękny, dobrze przystrzyżony, jakby przyszedł prosto od barbera. Ich miłość przybiera barwy niebieskie, białe i czerwone. I choć są ze sobą od zawsze, to dziś poznają się na nowo”.

Te słowa idealnie oddały ducha chwili. Przez ostatnie lata klub i jego dom funkcjonowały w bolesnym rozdzieleniu. Wczoraj jednak rany przeszłości zostały zabliźnione.

Samo spotkanie trzymało w napięciu. Szreniawa kontrolowała wydarzenia, grając odpowiedzialnie w defensywie, jednak piłka nożna bywa przewrotna. Po jednej z akcji przyjezdnych, Krzysztof Wójcik zdołał sparować pierwsze uderzenie, ale wobec dobitki był już bezradny. Okocimski objął prowadzenie, schodząc na przerwę w lepszych nastrojach.

Wreszcie nadeszło upragnione przełamanie! Po faulu na Jakubie Kleszczu arbiter po raz drugi wskazał na jedenasty metr. Tym razem odpowiedzialność wziął na siebie Sebastian Pałka, który pewnym uderzeniem doprowadził do wyrównania.

To jednak nie był koniec emocji. Prawdziwym strzałem w dziesiątkę okazało się wejście na boisko w drugiej połowie Jakuba Kleszcza. Najpierw wywalczył rzut karny, a chwilę później sam dynamicznie wdarł się w pole karne rywali i potężnym strzałem umieścił futbolówkę w siatce, ustalając wynik na 2:1.

W 95. minucie arbiter zakończył spotkanie, a na boisku i wokół niego wybuchła upragniona ekstaza. Pełne trybuny, tłumy kibiców stojących wzdłuż całego boiska oraz najmłodsi adepci ze Szkółki Piłkarskiej Żaczki, którzy wyprowadzali zawodników na murawę, stworzyli atmosferę godną wyższych klas rozgrywkowych.

To zwycięstwo smakuje wyjątkowo, nie tylko ze względu na komplet punktów, ale przede wszystkim ze względu na nieprawdopodobny charakter, walkę do ostatniej minuty i powrót do domu, który na długo zapadnie w pamięci mieszkańców Nowego Wiśnicza.

Szreniawa znów gra u siebie i jak pokazała ta inauguracja, najpiękniejsze chwile są dopiero przed nią!

Idź do oryginalnego materiału