Luma: KO vs. PIS – ustawka czy realna walka?

2 tygodni temu

Niemal wszyscy dziennikarze prawej strony sceny politycznej, oczywiście ci nie mainstreamowi, twierdzą, iż widoczna każdego dnia rywalizacja PIS i KO to tylko taka ustawka, taka wyreżyserowana , ,walka buldogów pod dywanem”. Wynika to z tego, iż nasza klasa polityczna nie jest samodzielna i wykonuje tylko zlecenia globalistów/masonerii/bestii (w skrócie GMB – do wyboru, zależnie od upodobań). Rzeczywiście polscy politycy nie działają według własnej woli, nie mają samodzielności politycznej (może to i lepiej, bo zwierzę spuszczone z łańcucha jest bardziej niebezpieczne!!!) i nie realizują polskiego interesu narodowego. To widzimy po zatrutych owocach kolejno zmieniających się rządów. Widzimy też ostre tarcia między partiami politycznymi, szczególnie Koalicja Obywatelska i Prawo i Sprawiedliwość wykazują się szczególną zajadłością w dyskredytowaniu siebie nawzajem. Dochodzi do częstych pyskówek, obwiniania się o niecne czyny, o korupcję, agenturalność. Czasami dochodzą do tego sprawy obyczajowe.

Dziennikarze i komentatorzy polityczni wspomnianej przeze mnie strony sceny politycznej od razu stwierdzają, iż to jest tylko taka doskonale wyreżyserowana gra, iż scenariusz obu partiom piszą te same centra zarządzania czyli GMB, iż to ma tylko odwracać uwagę Polaków od innych ważnych wydarzeń. Uważam jednak, iż się mylą. Ta walka między tymi dwiema partiami jest realna i rzeczywista. To, iż za obiema partiami stoją ośrodki decyzyjne powiązane ze sobą nie oznacza, iż te dwie partie mają te same interesy polityczne. Konkurencja jest doskonałą metodą wyłaniania ekipy lepiej zarządzającej Polską niż mianowanie. Ponadto tzw. doły partyjne mają wskazywanego wroga i ,,spalają” swoją energię na atakowaniu przeciwnika, a Polacy podzieleni nie zauważają tego, kto tak naprawdę za tym stoi.

Wiadomo, iż władza daje duże profity. Elita partyjna uwłaszcza się na narodzie, przejmując państwowe spółki i obsadzając urzędy swoimi ludźmi. W grę więc wchodzi całkiem pokaźna część polskiego PKB. Ważne jest więc kto rządzi i kto czerpie z tej władzy korzyści. o ile wybory wygrywa PIS, to automatycznie setki tysięcy działaczy i ich rodzin zacierają ręce, mając na uwadze minimum czteroletnie żerowanie na łące zwanej Polską. W tym czasie KO robi wszystko, by to ona zajęła miejsce PIS-u, korzystając choćby z pomocy zewnętrznej. Czy uważacie Państwo, iż walka o tak ogromne interesy to tylko taka sobie wyreżyserowana, realizowana zgodnie ze scenariuszem GMB, rywalizacja dwóch bardzo podobnych do siebie partii? Niektórzy wskazują, iż różnic programowych istotnych między tymi dwiema partiami nie ma a jednak dając im broń do ręki, to ma się wrażenie, iż mogłoby dojść do niezłej strzelaniny.

Jeżeli chodzi o GMB to tam cynicznie i na zimno liczy się na taki ostry podział w społeczeństwie polskim. Gdyby walka nieco słabła, to mafie/służby/ loże zadbają o to, by znów było gorąco. A same partie są zainteresowane tymi sporymi apanażami politycznymi, bo po cóż zajmować się polityką dla idei, dla dobra Ojczyzny. Lepiej dołączyć się do któregoś z plemion politycznych.

To nie jest ustawka ale realna walka o władzę i wpływy, a taki rodzaj rywalizacji jest najbardziej krwawy. Wszak tu chodzi o byt grup pasożytniczych, korzystających z podziałów wśród Polaków, grup, które w normalnym państwie miałyby problem z utrzymaniem swoich rodzin. I to jest chyba jedyna realna przyczyna tak ostrych podziałów. To, iż za PIS-em stoi Wielki Szatan i Mały Szatan, a za KO Niemcy (i UE), to ma mniejsze znaczenie. To tylko frakcje wewnątrz GMB. ,,Kasa, misiu, kasa” – jak mawiał Janusz Wójcik. A Maryla Rodowicz mu wtóruje: ,,Bo to co nas podnieca, to się nazywa kasa, a kiedy w kasie forsa, to sukces murowany”.

Eliza Maria Luma

Idź do oryginalnego materiału