LKS Pogórze wygrywa w Wiśle. Ważne punkty na inaugurację

3 godzin temu

W meczu 15. kolejki skoczowsko-żywieckiej okręgówki WSS Wisła podejmował LKS Pogórze. Patrząc w tabelę faworyta tego starcia należało upatrywać w gospodarzach, ale to przyjezdni wyjechali z beskidzkiego kurortu z kompletem oczek.

Dla obu drużyn sobotnie spotkanie było inauguracją rundy wiosennej, gdyż pojedynki z ich udziałem przed tygodniem zostały przełożone ze względu na trudne warunki pogodowe. Goście zaczęli od mocnego uderzenia, bo już w 2. minucie szarżującego w polu karnym Piotra Ćwielonga sfaulował golkiper WSS-u Kacper Fiedor. Sam poszkodowany postanowił wymierzyć sprawiedliwość i pewnym strzałem otworzył wynik zawodów.

Kolejną szansę na podwyższenie rezultatu miał Marcin Bomski, ale tym razem bramkarz z Wisły był górą. Miejscowi otrząsnęli się po kwadransie i zaczęli odważniej atakować bramkę Pogórzan. Zagrożenie stwarzali głównie po stałych fragmentach gry, ale próby Szymona Woźniczki i Mariusza Pilcha nie miały odpowiedniej precyzji. W odpowiedzi dublet mógł po rzucie wolnym ustrzelić Piotr Ćwielong, ale po świetnym zagraniu Łukasza Hanzla przeniósł piłkę nad bramkę.

Starania Wiślan o doprowadzenie do remisu przyniosły efekt w 37. minucie, gdy Dawid Mazurek bezpośrednim strzałem z rzutu wolnego wyrównał. W 44. minucie prowadzenie miejscowym mógł dać Piotr Kweczlich, ale jego mocne uderzenie pod poprzeczkę obronił golkiper z Pogórza Fabian Wandzel. Niewykorzystana okazja zemściła się na ekipie spod Baraniej Góry w doliczonym czasie pierwszej połowy. Mocny strzał Piotra Ćwielonga jeszcze zablokował ofiarnie interweniujący kapitan WSS-u Mariusz Pilch, ale brak asekuracji sprawił, iż Marcin Bomski mógł bez kłopotów dobić głową futbolówkę do siatki. Zaraz potem arbiter zakończył pierwszą część spotkania.

Po zmianie stron mecz się otworzył, bo gospodarze próbowali odrobić jednobramkowy deficyt. Z tego rodziły się groźne kontry LKS-u Pogórze, jednak Kamil Kacprzykowski i Mateusz Wieja nie potrafili pokonać Rafała Jacaka, który w przerwie zmienił Kacpra Fiedora. Nieskuteczność przyjezdnych mógł pokarać w 67. minucie Paweł Leśniewicz, który z rzutu wolnego z narożnika pola karnego trafił w poprzeczkę. Z kolei w 74. minucie ogromny błąd wiślańskiej defensywy mógł wykorzystać Kamil Kacprzykowski, ale fatalnie przestrzelił.

Losy spotkania definitywnie rozstrzygnęły się w 80. minucie gry, kiedy to akcję na lewym skrzydle i dogranie Piotra Ćwielonga wykorzystał rezerwowy Dawid Waliczek. Był to gol ustalający rezultat na 1:3, choć w 87. minucie szansę na strzelenie bramki kontaktowej miał Szymon Woźniczka, ale jego strzał został zablokowany przez ofiarnie interweniujących defensorów z Pogórza.

– Najgorsze, iż dostaliśmy bramkę w drugiej minucie, czyli mecz już był w jakiś sposób ustawiony. Wiadomo, iż potem staraliśmy się wyrównać i trochę nasza gra się ustabilizowała. Strzelamy na jeden do jednego i niestety w ostatniej akcji pierwszej połowy, gdzie czterech obrońców przygląda się jak w zasadzie z najbliższej odległości przeciwnik pakuje piłkę do naszej bramki, tracimy gola. Trochę to taki kryminał, jeżeli chodzi o obronę. W drugiej połowie próbowaliśmy odrobić straty, mieliśmy poprzeczkę, ale rywal nastawiony już typowo na grę z kontry strzelił po naszym błędzie indywidualnym na trzy do jednego i było po meczu – podsumował Marcin Michalik, trener WSS Wisła.

– Mecz się ułożył wzorcowo dla nas, bo bardzo gwałtownie strzeliliśmy bramkę. Po ładnej akcji przeszliśmy praktycznie całe boisko podaniami i Piotrek został sfaulowany. On też wykorzystał jedenastkę, bo raczej się nie myli w takich sytuacjach. Potem wydawało się, iż mieliśmy mecz pod kontrolą, ale zamiast dobić rywala, nasz bramkarz nie popisał się przy rzucie wolnym i był remis. Na szczęście zdobyliśmy jeszcze gola do szatni i to był moment przełomowy, bo przeciwnik musiał znowu atakować. To było nam na rękę, bo czekaliśmy na kontry, po których mogliśmy jeszcze ze cztery gole strzelić. Niemniej udało się jedną wykorzystać, dzięki czemu uspokoiliśmy grę i na tym trudnym terenie zgarnęliśmy trzy cenne punkty – skomentował Łukasz Hanzel, szkoleniowiec LKS Pogórze.

Idź do oryginalnego materiału