Lekkoatletyczne HMŚ w Toruniu. Polska sztafeta mieszana na podium

3 godzin temu

Początkowo biało-czerwoni zajęli czwarte miejsce, ale awansowali o jedną lokatę po dyskwalifikacji Jamajki.

Triumfowali Belgowie: Jonathan Sacoor, Ilana Hanssens, Julien Watrin i Helena Ponette z czasem 3.15,60. Drugie miejsce z wynikiem 3.16,96 zajęli Hiszpanie. Polacy osiągnęli rezultat 3.17,44. Czwarte miejsce zajęli Holendrzy, a piąte - Amerykanie.

Początkowo Polacy zostali sklasyfikowani na czwartym miejscu, ale sztafeta Jamajki, która zajęła trzecie miejsce, została zdyskwalifikowana.

Brązowi medaliści

Polacy dowiedzieli się o tym, iż jednak są brązowymi medalistkami w mix-zonie. To tam rozległy się krzyki szczęścia i popłynęły łzy radości.

- Zalałam się łzami dwa razy, bo po mecie płakałam z goryczy. Tak bardzo chciałam tego medalu dla siebie, rodziny, bliskich i kibiców, którzy przyszli tutaj, są z nami i nam kibicują – stwierdziła Święty-Ersetic.

Doświadczona zawodniczka trenowana przez Aleksandra Matusińskiego dodała, iż szczęście po medalu w mikście w jej ocenie poniesie w niedzielę żeńską sztafetę w walce o kolejne podium dla Polski.

To był plan minimum

- To jest sztafeta, to są super emocje. Zdobywanie medali na polskiej ziemi jest fantastyczną sprawą. To był nasz plan minimum ten brąz. Co prawda wydarzyło się po przebojach, ale medal to medal - stwierdziła Święty-Ersetic.

Dodała, iż coraz częściej ma momenty, gdy chce już rzucić sport.

Gdy jednak mogę znów startować, cieszyć się z tego, to mi to wszystko wynagradza. Wtedy mówię sobie, iż to jeszcze nie moment na kończenie kariery, iż jeszcze powalczę dalej - podsumowała Święty-Ersetic, która w 2014 roku podczas HMŚ w Sopocie była czwarta indywidualnie i czwarta w sztafecie 4x400 m.

To pierwszy medal dla reprezentacji Polski podczas czempionatu w Toruniu, który potrwa do niedzieli.

Idź do oryginalnego materiału