„Kraków jest dzisiaj w innej lidze”. Jaśkowiec o metrze i przyszłości transportu (Nasza rozmowa)

5 godzin temu

„Kraków jest dzisiaj w innej lidze” – przekonuje poseł Dominik Jaśkowiec, wskazując na rosnące potrzeby miasta i jego aglomeracji. W rozmowie po pierwszym posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Transportu Publicznego Aglomeracji Krakowskiej poruszyliśmy temat budowy i rentowności metra, cen biletów komunikacji miejskiej oraz wsparcia, jakiego poseł udziela samorządowi.

Małgorzata Armada, KRKNews.pl: Rozmawiamy po pierwszym posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Transportu Publicznego Aglomeracji Krakowskiej. Jednym z głównych tematów spotkania było metro. Z ust Marii Wojtachy, dyrektor Departamentu Komunalnego Urzędu Miasta Krakowa, padły słowa, iż mieszkańcy się tego metra obawiają. Czy Pan tak uważa?

Dominik Jaśkowiec, poseł na Sejm RP: Oczywiście, iż są obawy, bo będzie to duża inwestycja realizowana w centrum Krakowa. Będą drążone tunele, będą budowane stacje, co niestety wiąże się z wykopami i ingerencją w w tej chwili istniejący układ drogowy. Natomiast rolą miasta jest rozmawiać i pokazywać plany.

Przede wszystkim – co dzisiaj jasno padło ze strony Centrum Unijnych Projektów Transportowych, zajmującego się dofinansowaniem i rozdzielaniem wsparcia unijnego dla samorządów – musimy pamiętać, iż budowa metra w Krakowie jest zasadna.

Z analiz CUPT wynika bowiem, iż Kraków, oprócz Warszawy, jest miastem, które powinno w najbliższych latach rozpocząć taki proces inwestycyjny. W innym przypadku system komunikacyjny stanie się niewydolny. Zagęszczenie liczby osób, które chcą skorzystać czy to z tramwajów, czy z autobusów, będzie tak duże, iż tylko zejście pod ziemię da możliwość sprawnego poruszania się po Krakowie.

Dużo mówi się o kosztach budowy metra i jego dofinansowaniu, ale co z kosztami jego późniejszego utrzymania? Czy metro będzie dla miasta nierentowne?

Inwestycje w komunikację, w transport publiczny z reguły są nierentowne. Z biletów w zależności od roku pokrywane jest 41–45 procent wydatków,. Metro będzie więc deficytowe, natomiast dzięki temu, iż system ma być autonomiczny, jego utrzymanie wcale nie będzie tak dużym obciążeniem.

Musimy rozmawiać o tym, jak stworzyć odpowiednie warunki prawne, żeby koszty obsługi metra nie były astronomicznie wysokie. Są rozwiązania technologiczne, które pozwalają je ograniczyć Tutaj jest rola parlamentarzystów i strony rządowej.

Na dzisiejszym posiedzeniu podsumowano obecny stan i wydajność transportu publicznego w Krakowie i całej aglomeracji. Jakie są według Pana największe wyzwania w tym obszarze?

Największym wyzwaniem jest usprawnienie procesów przygotowania i projektowania inwestycji związanych z budową linii metra. Musimy zgromadzić całą dokumentację, żeby zdążyć z uzyskaniem pozwoleń na nową perspektywę finansową Unii Europejskiej, czyli zmieścić się w przedziale 2028–2034, aby można było z tych środków skorzystać.

Jako poseł na Sejm RP, zasiadający w Komisji Infrastruktury, jak ocenia Pan transport w Krakowie na tle innych miast?

Stosunkowo nieźle. Problem Krakowa jest taki, iż do tej pory był traktowany mniej więcej na równi z Łodzią, Poznaniem czy Wrocławiem, czyli z miastami powyżej pół miliona mieszkańców. To nie jest tak. Kraków jest dzisiaj w innej lidze. Mamy ponad osiemset tysięcy mieszkańców, czyli prawie trzysta tysięcy więcej niż Poznań.

Dlatego mówimy: stop takiemu traktowaniu – Kraków jest większy, ma większe potrzeby i trzeba na niego spojrzeć inaczej. Jeszcze jakiś czas temu był problem ze zrozumieniem tego w Warszawie, ale dzisiaj mogę powiedzieć z satysfakcją, iż również tam się to zmienia. Sam premier Donald Tusk powiedział, iż Kraków jest miastem numer dwa w Polsce. Przedstawiona analiza dotycząca budowy metra jasno to potwierdza.

Jednym z powodów, na który powoływali się mieszkańcy, głosując za odwołaniem prezydenta Aleksandra Miszalskiego, była podwyżka cen biletów komunikacji miejskiej. Dziś, w czasie kampanii wyborczej, kandydaci składają różne obietnice – pojawiają się pomysły bezpłatnej komunikacji czy biletów za symboliczną złotówkę. Co Pan o tym sądzi?

Według mnie niefortunne było skumulowanie pewnych działań przez miasto – wprowadzenie strefy czystego transportu, podwyżki opłat w strefie płatnego parkowania i podniesienie cen biletów komunikacji miejskiej. To wszystko wywołało bardzo zły efekt psychologiczny.

Kraków ma taki problem, iż 60 proc. środków na funkcjonowanie komunikacji miejskiej pokrywanych jest z dotacji budżetowej – czy to miasta Krakowa, czy gmin okolicznych, jeżeli mówimy o aglomeracji krakowskiej. Dzisiaj też padło, iż do wspólnego systemu komunikacji miejskiej gminy dopłacają sporo – 79 mln złotych.

Z kolei wpływy z biletów to około 41 proc. jeżeli chcemy wprowadzić komunikację w oparciu o bilety za symboliczną złotówkę lub też bezpłatną komunikację, to trzeba powiedzieć jasno, iż wiąże się to z jej obcięciem mniej więcej o połowę. Czyli połowa kursów mniej, połowa linii mniej i o połowę mniejsza częstotliwość.

Wtedy można o czymś takim rozmawiać, ale nie wiem, czy tego chcą Krakowianie. Po moich rozmowach z mieszkańcami wydaje się, iż chcą oni komunikacji sprawnej, punktualnej, często kursującej i rozumieją konieczność płacenia za nią. Natomiast stawki muszą być uczciwe. Jest oczekiwanie na powrót biletu 20-minutowego, ale też na system biletów przystankowych, żeby nie trzeba było płacić za stanie w korkach. Wydaje się, iż miasto powinno w tę stronę iść i wypracować taryfikator zgodny właśnie z oczekiwaniami mieszkańców naszego miasta i całej aglomeracji.

W czasie posiedzenia wspomniano o ustawie o zrównoważonym rozwoju miast. Czym ona jest i dlaczego jest ważna dla Krakowa?

Jest ważna, bo na podstawie tej ustawy będzie można stworzyć to, na co czekamy wszyscy, czyli Związek Metropolitalny, który przejmie na siebie część zadań, m.in. w zakresie transportu publicznego, ale też część usług. Dzięki temu problemy Krakowa, które wynikają z potrzeb mieszkańców sąsiadujących gmin, będą rozwiązywane wspólnie.

Czy wiemy, kiedy ustawa może wejść w życie?

Nie mamy daty. Miała być jesienią tego roku, ale są opóźnienia z uwagi na to, iż część samorządów, zwłaszcza wojewódzkich, przedstawiła zastrzeżenia do tego wstępnego projektu rządowego.

Ja będę tutaj interweniował, bo zależy mi na tym, żeby ustawa została przyjęta stosunkowo gwałtownie i weszła do prac parlamentu. Tak, żebyśmy mogli ją uchwalić i dać to narzędzie samorządom dużych miast polskich.

Spotykamy się w magistracie, ale na co dzień miejscem Pana pracy jest Sejm. Na czym polega Pana kooperacja z władzami Krakowa jako posła?

Jako poseł ziemi krakowskiej przede wszystkim popieram wszystkie wysiłki samorządu miasta Krakowa, które polegają na uzyskaniu wsparcia w Warszawie. To jest zarówno kwestia wsparcia konkretnych zamierzeń i inwestycji, jak również zmian ustawodawczych.

Dzisiaj na zespole wywołany przez prezydenta Kracika przypomniałem o ustawie nowelizującej specustawę przeciwpowodziową. To był między innymi wniosek miasta Krakowa, aby na jej podstawie można było realizować małe inwestycje przeciwpowodziowe. I to się stało, mamy tutaj ulepszenia od strony prawa.

Bardzo dużo jest takich możliwości. Ważne jest, żeby będąc w Warszawie, pamiętać o Krakowie i o jego postulatach, czy szerzej – o potrzebach aglomeracji krakowskiej.

Idź do oryginalnego materiału