Koniec taniego tankowania? Kierowcy już odczuli zmiany, a to może być dopiero początek

1 godzina temu

Kierowcy w całej Polsce obserwują wyraźne zmiany na stacjach paliw. Powrót wyższej akcyzy sprawił, iż ceny benzyny i oleju napędowego wzrosły niemal z dnia na dzień. Choć część ekspertów przewiduje krótkotrwałe obniżki wynikające z sytuacji na światowych rynkach ropy, wiele wskazuje na to, iż najtrudniejszy moment może dopiero nadejść. Szczególnie niepokojące są zapowiedzi dotyczące kolejnych zmian podatkowych planowanych na początek lipca.

Dystrybutor paliwa | Fot. Warszawa w Pigułce.

Podwyżki pojawiły się natychmiast

Po wygaśnięciu obniżonej akcyzy ceny paliw na wielu stacjach błyskawicznie wzrosły do poziomów zbliżonych do maksymalnych limitów wyznaczonych przez państwo. Na części stacji benzyna Pb95 kosztowała ponad 6 zł za litr, a diesel przekraczał 6,40 zł.

Kierowcy szczególnie odczuli zmiany w dużych miastach, gdzie ceny szybciej dostosowały się do nowych warunków. Niektóre sieci praktycznie natychmiast wykorzystały nowe limity cenowe.

Rynek paliw reaguje na światowe wydarzenia

Eksperci zwracają uwagę, iż sytuacja jest wyjątkowo dynamiczna. Z jednej strony wyższa akcyza podniosła ceny przy dystrybutorach, z drugiej jednak notowania ropy na światowych rynkach zaczęły spadać.

Na ceny wpływa między innymi poprawa sytuacji geopolitycznej oraz uspokojenie nastrojów na rynkach surowcowych. To właśnie dlatego część analityków spodziewa się krótkoterminowych korekt i niewielkich obniżek w kolejnych dniach.

Najtańsze i najdroższe regiony Polski

Różnice cenowe między województwami pozostają znaczące. Najkorzystniejsze stawki notowane są w tej chwili głównie na Śląsku i w województwie świętokrzyskim. Z kolei mieszkańcy Mazowsza oraz Podkarpacia należą do grupy kierowców płacących najwięcej za tankowanie.

Eksperci podkreślają, iż lokalna konkurencja, liczba stacji oraz koszty logistyczne przez cały czas mają ogromny wpływ na ostateczne ceny widoczne na pylonach.

Od lipca może być jeszcze drożej

Najwięcej emocji budzą jednak zapowiedzi dotyczące początku wakacji. Wszystko wskazuje na to, iż od 1 lipca kierowców może czekać kolejna fala podwyżek związana z powrotem standardowej stawki VAT na paliwa.

Jeżeli zapowiadane zmiany zostaną wprowadzone, litr benzyny może zdrożeć choćby o kilkadziesiąt groszy. W przypadku oleju napędowego podwyżki mogą być jeszcze wyższe.

Dla kierowców regularnie tankujących pełny bak oznaczałoby to wzrost kosztów pojedynczej wizyty na stacji choćby o kilkadziesiąt złotych.

Eksperci ostrzegają przed wpływem na inflację

Droższe paliwo oznacza nie tylko większe wydatki dla kierowców. Ekonomiści zwracają uwagę, iż wzrost cen przy dystrybutorach przekłada się również na koszty transportu i logistyki.

W praktyce może to oznaczać wzrost cen wielu produktów i usług w kolejnych miesiącach. Paliwo pozostaje jednym z najważniejszych elementów kosztowych w gospodarce, dlatego każda większa zmiana cen jest odczuwalna nie tylko dla kierowców, ale również dla konsumentów.

Co to oznacza dla kierowców?

Najbliższe tygodnie będą najważniejsze dla sytuacji na rynku paliw. Kierowcy powinni przygotować się na dalsze wahania cen, szczególnie w okresie rozpoczynających się wakacji. Choć chwilowe obniżki są możliwe dzięki tańszej ropie na światowych rynkach, planowane zmiany podatkowe mogą sprawić, iż tankowanie w lipcu będzie wyraźnie droższe niż jeszcze kilka tygodni temu.

Idź do oryginalnego materiału