Polskie służby zidentyfikowały 140 dużych urządzeń chłodniczych podatnych na cyberataki. Informację przekazał 5 listopada minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski podczas rozmowy na antenie TVN24. Jak wyjaśnił, część zagrożonych urządzeń została już wyłączona, ale nie wszystkie przedsiębiorstwa zastosowały się do przekazanych ostrzeżeń.
Problem dotyczy przede wszystkim przemysłowych instalacji chłodniczych i systemów sterowania temperaturą. Takie rozwiązania są wykorzystywane w supermarketach, hurtowniach, magazynach i innych obiektach wymagających stałego utrzymywania odpowiednich warunków przechowywania. Mogą służyć również do zabezpieczania preparatów medycznych oraz krwi.
Minister podkreślił, iż zagrożone urządzenia są podatne na zdalną ingerencję cyberprzestępców. Nie oznacza to jednak, iż wszystkie 140 urządzeń zostało już zaatakowanych. Chodzi o wykryte słabości zabezpieczeń, które mogą zostać wykorzystane do zakłócenia ich pracy.
Gawkowski ostrzega przedsiębiorców. Nie wszystkie firmy zareagowały
Z wypowiedzi ministra wynika, iż instytucje odpowiedzialne za cyberbezpieczeństwo przekazały przedsiębiorcom informacje o zagrożeniach. Duża część podatnych instalacji została wyłączona, jednak niektórzy właściciele przez cały czas nie zdecydowali się na podobne działania. To właśnie do nich skierowane zostało ostrzeżenie przedstawiciela rządu.
Gawkowski zaznaczył, iż firmy mają możliwość zareagowania i ograniczenia zagrożenia. Zapowiedział również możliwość publicznego ujawnienia przedsiębiorstw, które pomimo ostrzeżeń nie podejmują działań zabezpieczających. Nie przedstawiono jednak pełnej listy takich podmiotów.
Ignorowanie ostrzeżeń może mieć konsekwencje wykraczające poza uszkodzenie instalacji. W przypadku sklepów i magazynów utrata kontroli nad temperaturą oznacza ryzyko zniszczenia znacznych ilości przechowywanych produktów. Przedsiębiorstwa mogą ponieść straty finansowe, a także utracić zaufanie klientów.
Hakerzy potrafią zmienić temperaturę choćby do 50 stopni
Mechanizm ataku opisano w komunikacie Głównego Inspektora Sanitarnego z 3 listopada. Cyberprzestępcy uzyskują dostęp do sterowników odpowiedzialnych za pracę systemów chłodniczych, a następnie zmieniają ich konfigurację. W rezultacie urządzenia przestają utrzymywać wymaganą temperaturę.
Według GIS napastnicy mogą między innymi przełączać instalacje w tryb odszraniania albo podnosić temperaturę choćby do 40–50 stopni Celsjusza. Dla produktów wymagających chłodzenia oznacza to możliwość bardzo szybkiego pogorszenia warunków przechowywania. Szczególnie wrażliwe są mrożonki, mięso i produkty mleczne.
Przejęcie sterowania chłodnią nie wymaga fizycznego dostępu do urządzenia, o ile przestępcy wykorzystają podatność umożliwiającą ingerencję zdalną. Właśnie dlatego istotne jest zabezpieczenie instalacji połączonych z siecią. Zagrożenie obejmuje nie tylko urządzenia, ale również ich kontrolery i moduły komunikacyjne.
Fala cyberataków dotarła do wielu europejskich państw
Pierwsza fala ataków na infrastrukturę chłodniczą wystąpiła w połowie października we Francji. Według informacji Głównego Inspektoratu Sanitarnego doprowadziła do zniszczenia żywności o wartości wielu milionów euro. Kolejną falę incydentów odnotowano na początku listopada.
GIS wskazał, iż problemy objęły supermarkety w co najmniej dziesięciu europejskich krajach. Wśród wymienionych państw znalazły się między innymi Belgia, Irlandia, Holandia, Niemcy, Szwecja, Włochy i Polska. Zagrożone są zarówno wielkie sieci handlowe, jak i mniejsze przedsiębiorstwa związane z produkcją i dystrybucją żywności.
Skutki takich incydentów mogą być odczuwalne również dla konsumentów. Zniszczenie chłodzonych zapasów może powodować konieczność wycofywania produktów ze sprzedaży i prowadzić do czasowych braków na półkach. Unijny komisarz do spraw rolnictwa Christophe Hansen ocenił jednak, iż bezpieczeństwo żywnościowe Europy nie jest w tej chwili zagrożone.
Czy za cyberatakami stoi Rosja? Minister nie potwierdza
Podczas rozmowy w TVN24 Krzysztof Gawkowski został zapytany o ewentualne powiązania ataków z Rosją. Minister nie potwierdził jednoznacznie, iż to właśnie rosyjscy sprawcy odpowiadają za incydenty dotyczące systemów chłodniczych. Na podstawie przedstawionych informacji nie można więc przesądzać o pochodzeniu cyberprzestępców.
Ustalenie sprawców jest odrębnym zagadnieniem od zabezpieczenia podatnej infrastruktury. Dla przedsiębiorstw najważniejsze pozostaje szybkie ograniczenie możliwości zdalnego przejęcia urządzeń. choćby pojedyncza niezabezpieczona instalacja może powodować poważne straty, o ile przechowywany w niej towar wymaga nieprzerwanego chłodzenia.
GIS wskazuje, co firmy powinny zrobić natychmiast
Główny Inspektorat Sanitarny zalecił przedsiębiorcom zwiększenie częstotliwości kontroli temperatury w urządzeniach chłodniczych. Kontrole powinny odbywać się również z użyciem niezależnych przyrządów pomiarowych. Wynika to z faktu, iż podczas ataku elektroniczny system monitorowania może przekazywać nieprawidłowe wskazania.
Przedsiębiorcy powinni również sprawdzić zabezpieczenia sieciowe, wykorzystywane hasła oraz sposób zapewniania zdalnego dostępu do sterowników. GIS rekomenduje weryfikację, czy domyślne hasła zostały zmienione, a także rozważenie wykorzystania połączeń VPN. W przypadku niekontrolowanego wzrostu temperatury niezbędna jest ocena bezpieczeństwa przechowywanej żywności.
W Polsce zagrożenie zostało już rozpoznane, a część podatnych urządzeń wyłączono. Pozostaje jednak problem przedsiębiorstw, które nie zastosowały się do ostrzeżeń. Minister cyfryzacji zapowiada, iż ignorowanie zagrożenia może spotkać się z publiczną reakcją władz.

35 minut temu










