Małżeństwo z Opola zmieniło życie tysięcy ludzi w Afryce

8 godzin temu

Gdy mieszkanki plemienia Dinka z miejscowości Pariak w okręgu Bor South usłyszały, iż w ich wiosce powstanie studnia, spontanicznie rozpoczęły rytualny taniec i śpiew. Nie był to przypadek. To właśnie na kobietach i dziewczętach spoczywa tam obowiązek zdobywania wody, co często oznacza rezygnację z nauki i pracy.

– To charakterystyczne plemię. Jego przedstawiciele należą do najwyższych ludzi na świecie, średnio mają około 190 centymetrów wzrostu – mówią Ewa i Andrzej Białkowie.

Pani Ewa jest informatykiem, przed przejściem na emeryturę pracowała w jednej z istotnych instytucji Opola. Pan Andrzej jest inżynierem fizyki technicznej. Też emeryt, ale przez cały czas prowadzi firmę badawczo-usługową zajmującą się badaniami nieniszczącymi. Dlaczego zdecydowali się pomagać właśnie w Afryce?

– Chcemy wspierać ludzi, którym żyje się znacznie trudniej niż nam – mówią Ewa i Andrzej Białkowie. Fot. Archiwum prywatne/PAH

– Z potrzeby serca – odpowiadają krótko. – Chcemy wspierać ludzi, którym żyje się znacznie trudniej niż nam. W tym pędzącym świecie warto dzielić się dobrem. Zresztą, pomagamy nie tylko w Afryce.

Ich zaangażowanie nie jest przypadkowe. Coraz częściej słyszymy o suszy hydrologicznej i rolniczej, spadającym poziomie wód gruntowych oraz problemach z dostępem do wody. Eksperci ostrzegają, iż skutkiem będą niższe plony, wzrost cen żywności i coraz większe trudności z zaopatrzeniem w wodę.

– My dopiero zaczynamy odczuwać skutki tych zmian, a mieszkańcy wielu regionów Afryki zmagają się z nimi od lat – mówi Andrzej Białek.
– Dlatego postanowiliśmy wesprzeć projekty związane właśnie z dostępem do wody.

Studnia dla trzech tysięcy ludzi

Sudan Południowy od lat pogrążony jest w kryzysie politycznym i humanitarnym. Dostęp do czystej wody stał się tam jednym z najważniejszych problemów.

– Kobiety i dziewczęta często pokonują wiele kilometrów, by dotrzeć do rzeki. Woda jest zanieczyszczona, a podczas powrotów bywa, iż stają się one ofiarami przemocy i napaści – opowiada Ewa Białek.

Według danych Polskiej Akcji Humanitarnej, ponad sześć milionów mieszkańców Sudanu Południowego nie ma dostępu do bezpiecznej wody. Skutkiem są liczne zachorowania na czerwonkę, tyfus, polio czy cholerę.

Dla społeczności Mbukoni dar opolskiego małżeństwa to szansa na cywilizacyjny skok.

Budowę studni w Pariak poprzedziły badania geofizyczne.

– Trzeba było sprawdzić, czy pod ziemią znajduje się odpowiednia warstwa wodonośna i czy miejsce jest oddalone od potencjalnych źródeł skażenia, takich jak ścieki czy wysypiska odpadów – wyjaśnia Andrzej Białek. – Polska Akcja Humanitarna informowała nas o każdym etapie inwestycji.

W efekcie w miejscowości powstała studnia z pompą ręczną. Wcześniej mieszkańcy byli zmuszeni korzystać z otwartych, zanieczyszczonych zbiorników wodnych.

PAH zadbała również o to, by inwestycja była trwała. W społeczności wybrano komitet wodny odpowiedzialny za eksploatację studni, a mieszkańcy zostali przeszkoleni w zakresie jej konserwacji i napraw.

– Chodziło o to, by lokalna społeczność sama mogła dbać o ujęcie wody. To ważne, bo korzysta z niego około trzech tysięcy osób – podkreślają Białkowie.

W Kenii liczy się każda kropla

Drugą inwestycją sfinansowaną przez małżeństwo z Opola był zbiornik retencyjny o pojemności 60 tys. litrów, wybudowany przy szkole Mixed Secondary School w miejscowości Mbukoni w Kenii.

– Został oddany do użytku w tym roku. Szkoła prowadzi gospodarstwo rolne, w którym uczniowie uczą się uprawy roślin. Bez wody takie zajęcia byłyby niemożliwe – opowiadają Białkowie.

Ten kenijski region walczy z chronicznym niedoborem wody. Mieszkańcy często są zmuszeni ją kupować, a ceny nieustannie rosną. Alternatywą pozostaje jedynie deszczówka gromadzona podczas krótkich okresów opadów.

Koszt przedsięwzięcia wyniósł około 10 tys. euro.

Tak mieszkanki Pariak wyrażały swoją euforia na wiadomość, iż dzięki darczyńcom z Opola w ich wsi powstanie nowoczesna studnia.

– Woda ze zbiornika będzie służyć około 200 uczniom, pracownikom szkoły i ich rodzinom – wyjaśnia Andrzej Białek. – Pozwoli także nawadniać szklarnię hydroponiczną, w której prowadzona jest zrównoważona produkcja warzyw. To zwiększy odporność szkoły na okresy suszy i ograniczy konieczność kupowania wody.

Budowa objęła wykonanie wykopów, fundamentów i żelbetowej konstrukcji zbiornika. Do instalacji podłączono około 50 metrów systemu rynien, które podczas pory deszczowej zbierają wodę i kierują ją do magazynu.

– Podobnie jak w przypadku studni otrzymaliśmy pełną dokumentację techniczną, łącznie z instrukcjami dotyczącymi konserwacji – mówią Białkowie.

Za realizację projektu odpowiadała Polska Akcja Humanitarna. Użytkownicy zbiornika zostali przeszkoleni w zakresie jego obsługi. Do wnętrza ma trafiać wyłącznie czysta deszczówka, a rynny i rury spustowe muszą być regularnie konserwowane. Istotne są również okresowe przeglądy konstrukcji, które mają zapewnić bezpieczne użytkowanie zbiornika przez wiele lat.

Dobro buduje świat

Dla mieszkańców Pariak i Mbukoni te inwestycje oznaczają coś więcej niż nową infrastrukturę. To dostęp do czystej wody, większe bezpieczeństwo, możliwość nauki i szansa na życie choć odrobinę łatwiejsze niż do tej pory. Mają to dzięki wrażliwości małżeństwa z Opola.

– Chodzi o robienie czegoś dobrego każdego dnia, bo to buduje świat – mówi pan Andrzej. – Proszę zwrócić uwagę, iż zło jest krzykliwe i widoczne, ale się wypala. A dobro jest trwałe.

Czytaj także: Na Opolszczyźnie przybywa stulatków. I to całkiem krzepkich

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału