Ekspert „O!Polskiej” po barażu Polska – Szwecja: Przegraliśmy wygrany mecz

2 godzin temu

O tym co się wydarzyło we wtorkowy wieczór podczas meczu Polska – Szwecja rozmawiamy z jednym z najlepszych piłkarzy wywodzących się z Opolszczyzny ostatnich lat. Pochodzący z Brzegu Marcin Nowacki, o którym tu mowa, w pierwszej dekadzie XXI wieku był jednym z bardziej wyróżniających się pomocników polskiej ekstraklasy. Wówczas to związany był z czołowymi klubami elity: Odrą Wodzisław Śląski, Groclinem Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski i Ruchem Chorzów. Później grał również w Koronie Kielce, Wiśle Płock i Miedzi Legnica. Na finiszu kariery wrócił w rodzinne strony i poza Stalą Brzeg, bronił kolorów MKS-u Kluczbork i LZS-u Starowice Dolne. Ma za sobą również występ w seniorskiej reprezentacji Polski. Zanotował także kilka gier w drużynach młodzieżowych biało-czerwonych.

Porażka boli tym bardziej, iż graliśmy chyba jeden z najlepszych meczów od lat. Przynajmniej w ofensywie.

Marcin Nowacki: Zdecydowanie się zgadzam. Szczególnie, iż wszystko naprawdę dobrze wygląda odkąd Jan Urban przejął reprezentację. Widać, iż zespół jest scalony, fajnie gra w wysokim pressingu, płynnie ogarnia fazy przejściowe z obrony do ataku. Czuć było od samego początku determinację w polskim zespole i chęć wygrania tego meczu w Sztokholmie. Ale mogliśmy i powinniśmy „zamknąć wynik” już do przerwy. Mieliśmy multum sytuacji i na takim poziomie należy to wykorzystać, chociaż jedną czy dwie. Najbardziej chyba żałuję okazji Jakuba Kamińskiego, tuż po tym jak Szwedzi nam strzelili gola na 1:2. Gdyby wtedy wyrównał to byłby gol do szatni, a każdy kto grał w piłkę wie jak to jest, zarówno gdy się go strzela i gdy się go traci. Jak głowa w przerwie pracuje. Szkoda więc tego co się działo w defensywie.

W tym elemencie czasami trąciło piłkarskim kryminałem.

– Niestety. Dwie bramki z trzech straciliśmy nie po świetnych akcjach rywali, a po własnych błędach i głupocie. Zwłaszcza na 1:2, bo już nieważne czy ten faul Nicoli Zalewskiego był czy nie, ale moim zdaniem powinien on asekurować piłkę do wyjścia na aut, a zostawił krycie. I z tego potem był rzut wolny i trafienie głową przeciwnika. W końcówce z kolei mecz był pod kontrolą i szkoda, iż bramkarz się tak podpalił pod dobrej interwencji i od razu wznowił grę. Zaraz potem nastąpiła kumulacja błędów, czego wynikiem była strata na 2:3. Gdyby podał spokojnie to gralibyśmy dalej swoją piłkę, bo Szwedzi by się pewnie cofnęli.

Osobiście chyba wolałbym, żeby Polacy przegrali w kiepskim stylu. Ludzie by porobili memy, pokpili, a tak to będzie rozpamiętywanie.

– Oj, jeszcze długo będziemy czuć żal. Zresztą chyba wszyscy, którzy potem w studiu analizowali ten mecz byli wściekli. Rywale ograniczyli się tylko do bronienia, a my świetnie pokazaliśmy się jako zespół. Boli to tym bardziej, iż uważam, iż Szwecja była słabszą drużyną niż Albania, którą parę dni wcześniej ograliśmy. I grzechem było nie wykorzystać tej niedyspozycji, co jednak się stało. Ale o tym za jakiś czas nikt nie będzie o tym pamiętał. Liczy się to, iż zagrają na mundialu, a my nie. Inne dobre ekipy jak Włochy czy Dania też zostają w domach, ale to marna pociecha.

Jednak jest coś o co można przyczepić się do sztabu: zbyt późne zmiany.

– Matty Cash był zmęczony, ale w stratę trzeciego gola nie był zaangażowany. Sytuacja działa się w innym sektorze boiska. Ale faktycznie było widać, iż chciał zmianę. Można było nieco wcześniej wpuścić świeżego Michała Skórasia, żeby przez te 25-30 minut dał z siebie wszystko. Z drugiej strony ten pierwszy to zawodnik z Premier League, gdzie się gra na dużej intensywności.

Tak czy inaczej to dobrze, iż Jan Urban zostaje?

– Tak. Parę razy miałem przyjemność grać przeciwko drużynom szkolonym przez niego i zawsze było czuć, iż są dobrze przygotowane. A ich zawodnicy opowiadali, iż trener wykonuje super robotę, a przy tym jest naprawdę świetnym człowiekiem. Potrafi scalić szatnię.

A Robert Lewandowski powinien zostać?

– Mogę śmiało powiedzieć, iż to najlepszy piłkarz w historii Polski. I chyba długo nikt go nie przebije. Uważam, iż wciąż daje nam bardzo dużo. o ile chodzi o grę pod batutą trenera Jana Urbana to widać jak pracuje w wysokim pressingu, jak chcę odbierać piłkę. Choćby przykład jak naciskał szwedzkiego bramkarza i kilka brakowało, a ten odbił piłkę, po której poszła świetna kontra. On cały czas pracuje dla drużyny. I na razie jest nie do zastąpienia, wciąż jest w stanie tej reprezentacji dać bardzo dużo. Moim zdaniem powinien grać jeszcze do EURO 2028.

Czytaj także: Polacy w Opolu i Brzegu na Euro i mundial nie awansowali

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału