Prawdziwy rollercoaster przy Bułgarskiej. Lech Poznań zremisował z GKSem Katowice 3:3 w meczu pełnym zwrotów akcji, emocji i dramatycznej końcówki. Kolejorz nie wykorzystał szansy na odskoczenie rywalom w tabeli.
Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem kibice byli świadkami ważnych i wzruszających momentów. Mikael Ishak odebrał nagrodę dla piłkarza miesiąca marca, a stadion uczcił minutą ciszy pamięć Jacka Magiery.
GKS zaczął odważnie. Lech miał problemy
Od pierwszych minut to goście narzucili warunki gry. Wysoki pressing, szybkie przejścia do ataku i groźne stałe fragmenty – GKS Katowice wyglądał na zespół świeższy, mimo iż kilka dni wcześniej rozegrał wyczerpujący mecz w Pucharze Polski.
Już w 2. minucie obrona Lecha popełniła błąd, a chwilę później było groźnie po rzucie rożnym. W 16. minucie świetną interwencją popisał się Bartosz Mrozek, który uratował swój zespół po strzale głową.









Lech długo nie potrafił znaleźć rytmu. Gra była rwany, brakowało dokładności i pomysłu na wyjście spod pressingu rywala. Dopiero w 25. minucie gospodarze stworzyli groźną sytuację. Po szybkiej akcji Mikael Ishak dograł do Leo Bengtsson, ale ten nie trafił czysto w piłkę.
Gol do szatni dla gości
Przewaga GKS-u została udokumentowana w 38. minucie. Po dośrodkowaniu z prawej strony Aleksandar Marković wygrał pojedynek w powietrzu i pokonał Mrozka. Błąd w kryciu popełnił Joel Pereira.
Do przerwy było 1:0 dla gości.
Błyskawiczna odpowiedź Lecha
Druga połowa zaczęła się idealnie dla Kolejorza. Już w 48. minucie po zamieszaniu w polu karnym piłka trafiła do siatki po rykoszecie od Arkadiusza Jędrycha. Gol samobójczy i 1:1.
Lech ruszył do ataku i wyglądał znacznie lepiej niż przed przerwą. Strzały, odważne wejścia i większa dynamika. Gospodarze złapali wiatr w żagle.









GKS znów uderza
Kiedy wydawało się, iż Lech przejmie kontrolę, goście ponownie zaskoczyli. W 60. minucie po dużym zamieszaniu w polu karnym piłka spadła pod nogi Ilya Shkurin, który bez problemu pokonał bramkarza. 2:1 dla GKS-u.
Trener Lecha zareagował zdecydowanie – na boisku pojawili się m.in. Palma, Håkans i Agnero.
Efekt przyszedł w 74. minucie. Håkans popędził niemal przez pół boiska i wykończył akcję perfekcyjnym strzałem. 2:2 i eksplozja euforii na trybunach.
Kolejny cios i natychmiastowa odpowiedź
Emocje nie opadały ani na chwilę. W 79. minucie po błędzie Michała Gurgula piłka trafiła pod nogi Markovicia, który dobił strzał i znów dał prowadzenie gościom 3:2.
Odpowiedź przyszła jednak błyskawicznie. Dwie minuty później Ali Gholizadeh dograł do Luisa Palmy, a ten świetnie odnalazł się w polu karnym i nie dał szans bramkarzowi. VAR długo analizował sytuację pod kątem spalonego, ale ostatecznie gol został uznany. Było już 3:3.
Szalona końcówka i bohater
Końcówka to prawdziwy napór Lecha. Świetne okazje mieli m.in. Agnero i Håkans, ale kapitalnie bronił bramkarz GKS-u Strączek.











W doliczonym czasie gry Lech był o krok od zwycięstwa, jednak skuteczność i dyspozycja golkipera gości nie pozwoliły na zdobycie czwartej bramki.
Remis, który zostawia niedosyt
Ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 3:3. Lech Poznań pozostaje liderem tabeli, ale zamiast czterech punktów przewagi ma tylko dwa nad Zagłębiem Lubin.

2 godzin temu
















