
Z trenerem Ireneuszem Pietrzykowskim o pozostaniu w Chełmiance, transferach i planach na nowy sezon rozmawia Karol Garbacz.
Karol Garbacz, Nowy Tydzień: Panie trenerze, najpierw Chełmianka ogłosiła, iż nie przedłuży z Panem kontraktu, a kilka dni później okazało się, iż jednak zostaje Pan z drużyną na kolejny sezon. Co wydarzyło się w tzw. międzyczasie?
Ireneusz Pietrzykowski, trener III-ligowej Chełmianki: – Nie ma tu żadnej wielkiej historii, drugiego dna. Początkowo prowadziliśmy rozmowy, z których wynikało, iż nie będziemy kontynuować współpracy. Wynikało to przede wszystkim z kwestii finansowych. Budżet na sezon 2026/27 miał być zdecydowanie niższy niż ostatnio, co nie pozwalałoby funkcjonować drużynie na dotychczasowym poziomie. Na szczęście sytuacja się zmieniła i okazało się, iż możliwości będą większe. Doszliśmy więc do porozumienia i pracujemy dalej.
Wróćmy jeszcze do poprzedniego sezonu. Czego zabrakło, aby Chełmianka wywalczyła awans do II ligi?
– Nie odkryję niczego nowego. Straciliśmy zbyt wiele punktów z drużynami, które teoretycznie były od nas słabsze. To miało największe znaczenie i nad tym musimy popracować. Szczególnie środkowa część rundy jesiennej kosztowała nas sporo punktów i później trudno było to odrobić.
Kto będzie tworzył Pana sztab szkoleniowy, czy tu zajdą jakieś zmiany?
– Na pewno zostaje w klubie drugi trener Kacper Dereń, za przygotowanie motoryczne wciąż będzie odpowiadał Piotr Malec, zostają trener bramkarzy Artur Chwedorczuk, fizjoterapeuta Kamil Orzędowski i kierownik drużyny Krzysztof Zieliński. Odchodzi jedynie Michał Kułaga, trener-analityk. Szukamy kogoś kto go zastąpi.
Z Chełmianki odeszli podstawowi zawodnicy, kapitan Michał Kobiałka i Bartłomiej Korbecki, a ostatnio także Michał Mydlarz, Rafał Adamski, Damian Wojdakowski, Michał Rutkowski i Szymon Grączewski. Czy wiadomo już, kto ich zastąpi?
Niektórym zawodnikom po prostu skończyły się kontrakty. Musimy też pamiętać, iż budżet na nowy sezon będzie mniejszy, dlatego będziemy szukać trochę innych rozwiązań. Naszym zadaniem jest zbudowanie zespołu, który jakościowo nie będzie jednak słabszy. Oczywiście nie wszystkich piłkarzy da się zastąpić jeden do jednego. W przypadku Bartka Korbeckiego już wcześniej było wiadomo, iż jeżeli nie awansujemy, to odejdzie. To zawodnik na wyższy poziom rozgrywkowy i życzę mu powodzenia w II lidze w Górniku Łęczna. Prowadzimy rozmowy z nowymi piłkarzami, ale za wcześnie na nazwiska. Będzie też sporo testów, szczególnie młodzieżowców. Nie przewiduję jednak wielkiej rewolucji kadrowej. W porównaniu ze zmianami, jakie zaszły w drużynie między sezonem 2024/25, a 2025/26, teraz zmiany będą zdecydowanie mniejsze. Z poprzedniej kadry powinno zostać około 15–17 zawodników.
Czy wobec tego, co w przerwie między rozgrywkami wydarzyło się w klubie, zamieszanie wokół tego, czy zostanie Pan na stanowisku, czy nie, a także odejście wartościowych zawodników, władze miasta przez cały czas stawiają przed Panem cel w postaci awansu do II ligi?
– jeżeli chodzi o cele, to nie chcę dziś składać wielkich deklaracji. Rok temu powiedziałem, iż awansujemy, i to się nie udało. Teraz podchodzimy do sprawy spokojniej. Chcemy po prostu wygrywać każdy kolejny mecz i zobaczymy, dokąd nas to zaprowadzi.
W poprzednim sezonie kilka szans dostawali wychowankowie. Poza Krystianem Derkaczem, którego nie udało się zatrzymać w drużynie po rundzie jesiennej, Oliwier Konojacki został wypożyczony, a Maciej Jabłoński grał niewiele. Czy teraz miejscowi zawodnicy będą mogli liczyć na Pana większe zaufanie?
– o ile ktoś będzie na to zasługiwał, na pewno dostanie swoją szansę. W pierwszym zespole są już młodzieżowcy jak Dany Babor i wspomniany Maciej Jabłoński, dołączą również kolejni młodzi zawodnicy. Będziemy też uważnie przyglądać się piłkarzom z drugiej drużyny. jeżeli pokażą odpowiedni poziom, drzwi do pierwszego zespołu będą dla nich otwarte.
Panie trenerze dziękuję za rozmowę i powodzenia!

3 tygodni temu















