Marcin Petruk: Debiutancki sezon w PlusLidze minął bardzo szybko, dostarczył wszystkim mnóstwa emocji, ale cel został osiągnięty, zgadza się?Krzysztof Andrzejewski: Tak jest, utrzymaliśmy się w najwyższej lidze i w przyszłym sezonie również będziemy mogli w niej rywalizować i dostarczać euforii naszym kibicom. Sezon rzeczywiście minął błyskawicznie, ale tak to jest, kiedy nie uczestniczy się w play-offach. Mamy jednak nadzieję, iż w kolejnych rozgrywkach będziemy mogli cieszyć się występami naszej drużyny dłużej.MP: Który mecz najbardziej zapadł Wam w pamięć?KA: Takich spotkań było wiele, na pewno wszystkie wygrane, bo takie pamięta się najbardziej. Tych przegranych było więcej i z pewnością można je określić jako dobrą lekcję, więc i one zostaną przez nas zapamiętane. o ile miałby jednak wskazać jedno takie spotkanie, to na pewno był to mecz wyjazdowy w Częstochowie, bardzo istotny z punktu widzenia układu w tabeli, ponieważ walczyliśmy o utrzymanie z bezpośrednim rywalem. W ogóle, czas na początku roku, kiedy wygraliśmy w Lublinie, później w Bełchatowie i właśnie w Częstochowie był dla nas bardzo udany. Okres ponoworoczny pokazał nam również, iż nasza praca przynosi efekty, zaadaptowaliśmy się do plusligowych warunków, ewoluowałyśmy jako zespół, co przekładało się także na poprawę jakości gry.MP: w okresie 2025/2026 InPost ChKS Chełm charakteryzował się najbardziej zróżnicowaną kadrę pod kątem narodowości, w składzie było więcej zawodników z zagranicy niż w poprzednich latach. Jak taką "różnorodność" pochodzenia i charakterów udało się zgrać?KA: Najlepszym sposobem okazało się tzw. "siatkarskie esperanto". Jesteśmy z innych krajów, mówimy innymi językami i wychowaliśmy się w różnych kulturach, więc komunikacja była początkowo trochę utrudniona. Ale połączyła nas wspólna sportowa pasja, a "język sportu" jest na boisku bardzo uniwersalny. Myślę, iż zawodnicy rozumieją się doskonale, wiedzą jak grać i jak współpracować, także po meczami. Niemniej jednak, chyba największym wyzwaniem było porozumiewanie się z Kazumą, który nie zna języka polskiego, ma też trudności z językiem angielskim, więc nie obyło się bez używania translatorów. Mniej więcej po dwóch miesiącach nasza komunikacja stała się jednak na tyle płynna i poznaliśmy się na tyle dobrze, iż udało się przełamać dużo barier, a tym samym jeszcze lepiej spoić zespół.MP: A propos zespołu właśnie. Skład opuścił już Remigiusz Kapica, każda przerwa między sezonami wiąże się z transferami. Czy w szeregach biało-zielonych szykują się kolejne zmiany przed następnymi rozgrywkami?KA: Oczywiście, myślę, iż to dosyć naturalny proces, niezależnie od tego, jaki wynik osiągnęła drużyna i czy spełniła oczekiwany cel. Zmiany są podyktowane różnymi aspektami. Czasami to zawodnicy wybierają inny klub, innym razem klub rezygnuje z danego zawodnika z takiego czy innego powodu. Nasz klub opuści kilku siatkarzy, w których miejscu pojawią się nowi, natomiast myślę, iż jeszcze zbyt wcześnie, aby mówić o szczegółach i pozostaje nam czeka na oficjalne informacje o kadrze na przyszły sezon.MP: Co teraz będzie działo się w drużynie, zanim rozpoczniecie okres przygotowawczy do kolejnego sezonu?KA: Przygotowania rozpoczniemy prawdopodobnie w sierpniu, ale są one uzależnione od terminarza, na który przyjdzie poczekać, zwłaszcza, iż realizowane są jeszcze play-offy. Samych treningów tak naprawdę jeszcze nie skończyliśmy, ponieważ są w naszym zespole zawodnicy, którzy przez cały czas chcą pracować, niektórzy będą uczestniczyli w zgrupowaniach swoich kadr narodowych, a część po prostu chce dalej aktywnie pracować. Już po zakończeniu rozgrywek w PlusLidze mieliśmy kilka treningów, kolejne przeprowadzimy przed świętami i po nich, chociaż bardziej będą one indywidualne.MP: Za kilka tygodni dowiemy się, która drużyna siatkarska okaże się zwycięzcą PlusLigi, a kogo Wy widzicie w roli w faworyta?KA: Gdybym ja miał typować to wskazałby zespół z Zawiercia, bo myślę, iż ten skład jest przygotowany na to, aby zdobywać medale. Oczywiście, poziom w PlusLidze jest na tyle wyrównany, iż trudno jednoznacznie wskazać faworyta, bo oczywiście można zapominać chociażby o drużynach z Lublina, Warszawy czy Rzeszowa. Także na pewno nie zabraknie walki i zwrotów akcji, a nam pozostaje je oglądać, kibicować i wyciągać wnioski.