O parafii w Choczu (pow.pleszewski) zrobiło się głośno w mediach społecznościowych. Po 20 latach pracy z parafianami żegna się organista Marcin Madalski, podkreślając, iż taka jest decyzja proboszcza. Ojciec Dyzma Marcin Grul wyjaśnia, iż organista nie przyjął nowych warunków pracy.
Marcin Madalski był chyba jedynym organistą w okolicy zatrudnionym na pełen etat. Grał na mszach, nabożeństwach, rejestrował też intencje mszalne, a kiedy cmentarz chocki znalazł się w internecie, prowadził portal grobonet. Nowy proboszcz o. Dyzma Marcin Gul zaproponował organiście zmianę umowy na 1/2 etatu. Policzył, iż granie na 4. mszach św. w niedziele, jednej od wtorku do piątku wieczorem i 2. w sobotę, zajmuje organiście ok. 10 godzin w tygodniu. Przy czym etat wymaga 40 godzin pracy. Praca pana Marcina była niewspółmierna z wynagrodzeniem, zwłaszcza iż za śluby i pogrzeby wpadały pieniądze dodatkowe - powiedział radiu Centrum proboszcz. Marcin Madalski nowych warunków pracy nie przyjął. Kolejnym krokiem proboszcza było wypowiedzenie umowy o pracę z dniem 30 kwietnia. Tego dnia w Sądzie Pracy w Kaliszu odbyła się rozprawa z powództwa organisty. Kolejna 8 września. Na swoim profilu na FB Marcin Madalski żegna się z parafianami, dziękując za lata pracy ale też za relacje, życzliwość i wsparcie. Pod postem wpisy, różne. Teraz przed proboszczem dwa zadania - znalezienie organisty chociaż na niedziele i połączenie społeczności parafialnej, po raz kolejny podzielonej.
na fot.: kościół w Choczu
Autor:






![Historia winiarstwa w Muzeum Ziemi Lubuskiej [ZDJĘCIA]](https://rzg.pl/wp-content/uploads/2026/05/564372dd52509536264d0f7ba817aabe_xl.jpg)




