Pierwsza część niedzielnego spotkania w Białymstoku przyniosła dużą niespodziankę. Gospodarze wyszli na murawę niezwykle zmotywowani i nie ustępowali mocniejszemu rywalowi. Prowadzona z dużą determinacją gra pozwoliła białostoczanom schodzić na przerwę przy prowadzeniu 10:7. Lider z Łodzi musiał szukać nowych rozwiązań na dobrze dysponowany zespół z Podlasia.
Decydująca końcówka i zryw Budowlanych
Po zmianie stron wynik długo pozostawał kwestią otwartą. Miejscowi zawodnicy dzielnie dotrzymywali kroku przeciwnikom, a na 20 minut przed końcowym gwizdkiem przegrywali różnicą zaledwie dziewięciu punktów. W ostatniej fazie meczu podopieczni Theunsa Kotzégo wrzucili jednak wyższy bieg. Przejęli pełną kontrolę na boisku, wygrywając drugą połowę aż 33:0.
Porażka z podniesioną głową
Ostatecznie starcie zakończyło się rezultatem 10:40. Dzięki skutecznym akc

1 godzina temu














