
150 kilometrów w ciągu jednej doby. Deszcz, zmęczenie, ból, kryzysy i walka z własnym organizmem przez 24 godziny. Katarzyna Honorata Kosecka z Nowego Sącza dokonała czegoś, co dla większości z nas trudno sobie choćby wyobrazić. Podczas Rauðavatn Ultra na Islandii sądeczanka zajęła 3. miejsce w klasyfikacji generalnej 24-godzinnego biegu i 2. miejsce wśród kobiet. Wynik robi jeszcze większe wrażenie, gdy spojrzymy na jej dotychczasowe doświadczenie – przed tym startem najdłuższym pokonanym przez nią dystansem było 50 kilometrów.
Rauðavatn Ultra to impreza dla ludzi, dla których słowo „wytrzymałość” nabiera zupełnie innego znaczenia. Tegoroczna rywalizacja obejmowała m.in. półmaraton, maraton, 100 kilometrów oraz bieg 24-godzinny. Dystans 100 km miał jednocześnie rangę mistrzostw Islandii.
Wśród startujących znalazła się mocna reprezentacja Polaków związanych z grupą Zabiegani Reykjavík. Jedną z jej bohaterek została pochodząca z Nowego Sącza Katarzyna Kosecka.
Dobę wcześniej ruszyła. Zatrzymała się po 150 kilometrach
Zasady 24-godzinnego biegu są brutalnie proste – zawodnicy przez całą dobę próbują pokonać jak największy dystans.
Kosecka zakończyła rywalizację z wynikiem 150 kilometrów.
Według relacji Zabieganych Reykjavík dało jej to 3. miejsce w klasyfikacji generalnej całego biegu oraz 2. miejsce wśród kobiet.
To gigantyczny skok w biegowym doświadczeniu sądeczanki. Jak podkreślają jej klubowi koledzy, wcześniej największym dystansem pokonanym przez Katarzynę było „tylko” 50 km. Na Islandii zrobiła więc trzykrotnie więcej.
I to w wyjątkowo trudnych warunkach.

Pierwsze 12 godzin w deszczu
Pogoda nie zamierzała pomagać ultramaratończykom. Według relacji z zawodów przez pierwszych 12 godzin nieustannie padał deszcz.
Islandzkie media opisywały nocną część rywalizacji jako wyjątkowo wymagającą. Organizator Sigurjón Ernir Sturluson mówił, iż deszcz padający od początku zawodów przez całą noc mocno dał się uczestnikom we znaki i część z nich nie była w stanie kontynuować rywalizacji.
Co ciekawe, zwracał uwagę na niezwykłą wytrzymałość kobiet – po około 22 godzinach wszystkie uczestniczki biegu 24-godzinnego przez cały czas pozostawały w rywalizacji.
W tym gronie była Katarzyna Kosecka.
„Był ból. Było zmęczenie. Były łzy”
Po zawodach sądeczanka opisała w mediach społecznościowych, czym naprawdę było dla niej te 24 godziny.
– Był ból. Było zmęczenie. Były łzy. Były chwile zwątpienia i myśli „po co mi to było?”. Ale była też ogromna radość, duma i świadomość, iż właśnie robię coś, o czym jeszcze niedawno mogłam tylko myśleć. I zrobiłam to – napisała Katarzyna Kosecka.
Za liczbą 150 km kryje się więc znacznie więcej niż sam wynik sportowy.
To wiele miesięcy przygotowań i godziny treningów. Jak zdradziła biegaczka, do islandzkiego wyzwania przygotowywała się przez cztery miesiące.

„Tego biegu nie przebiegłam sama”
W swojej relacji Kosecka ogromną część sukcesu przypisała ludziom, którzy pomagali jej zarówno podczas przygotowań, jak i samego ultramaratonu.
Podziękowała Weronice i Martynie Daszkiewicz, całej ekipie Zabieganych Reykjavík, trenerce Karolinie Mroczek, a także osobom, które wspierały ją podczas wielomiesięcznych przygotowań.
Szczególne słowa skierowała do swojego męża.
Przez cztery miesiące przygotowań to właśnie on – jak napisała – przejmował obowiązki związane z domem i dziećmi, kiedy ona wychodziła na kolejne treningi.
– Czasami, żeby jedna osoba mogła pobiec swoje marzenie, druga musi przez wiele miesięcy pobiec razem z nią – tylko trochę inną trasą – podsumowała.
Polacy mocno zaznaczyli swoją obecność na Islandii
Świetny występ Koseckiej był częścią bardzo udanego weekendu polskich zawodników.
Na dystansie 21 km Adrian Graczyk zajął 2. miejsce, a Patrycja Komorowska ukończyła rywalizację na 12. pozycji.
W maratonie Arkadiusz Korpak wywalczył 3. miejsce.
W biegu 24-godzinnym obok Katarzyny Koseckiej wystartowali Adam Komorowski, Zdzisław Nakonieczny, Anna Maria Urban i Cezary Wasiak.
Wasiak został zwycięzcą całych zawodów 24-godzinnych. Rok wcześniej wygrał 12-godzinną odsłonę Rauðavatn Ultra.
Zdzisław Nakonieczny po raz drugi w swojej karierze przekroczył granicę 100 km, natomiast licznik Anny Marii Urban zatrzymał się na 103 kilometrach.
Z Nowego Sącza na podium ultramaratonu na Islandii
Dla nas w tej historii szczególnie istotny jest jednak sądecki akcent.
Katarzyna Kosecka z Nowego Sącza pojechała na Islandię z rekordem życiowym wynoszącym 50 km, a wróciła po biegu, w którym w ciągu jednej doby pokonała 150 kilometrów.
Trzy razy więcej.
24 godziny wysiłku.
Podium klasyfikacji generalnej i 2. miejsce wśród kobiet.
Sama biegaczka po wszystkim napisała zdanie, które chyba najlepiej podsumowuje ten start:
– Ja chyba właśnie udowodniłam sobie, iż granica jest często tylko w głowie.
Po 150 kilometrach trudno z tym dyskutować.
Gratulujemy!
Fot. archiwum Katarzyny Koseckiej / materiały zawodów

Screenshot
CjMKMVNuYXBjaGF0LzE0LjE3LjEuMCAoaVBob25lMTYsMjsgaU9TIDI2LjUuMjsgZ3ppcCk=


2 godzin temu
















