ZUS ostrzega. Uważaj na oferowaną pomoc przy świadczeniu wspierającym

1 tydzień temu

Do klientów ZUS zgłaszają się firmy lub osoby, które oferują pomoc przy uzyskaniu świadczenia wspierającego, żądając w zamian gigantycznych prowizji, w wysokości choćby kilkunastu tysięcy złotych! Tymczasem obsługa w ZUS jest całkowicie bezpłatna, a wnioski o świadczenie wspierające składane są wyłącznie elektronicznie.

Do Zakład Ubezpieczeń Społecznych zgłaszają się klienci, którzy zwracają uwagę na wzmożoną działalność firm - pośredników proponujących odpłatną pomoc w uzyskaniu świadczenia wspierającego. Takie sytuacje w ostatnim czasie były odnotowane między innymi w Inspektoracie ZUS w Żywcu.

- Po raz kolejny przypominamy, iż wnioski do ZUS o świadczenie wspierające składane są tylko elektronicznie, a nasi pracownicy za darmo pomagają klientom w załatwieniu sprawy w ZUS - mówi Beata Kopczyńska, regionalna rzeczniczka prasowa ZUS w województwie śląskim.  

ZUS ponownie apeluje do osób z niepełnosprawnością i ich bliskich o ostrożność wobec ofert płatnej pomocy w uzyskaniu świadczenia wspierającego. Przedstawiciele niektórych firm dzwonią lub odwiedzają w domach osoby z niepełnosprawnością. Często są to osoby starsze, które nie zawsze dokładnie zapoznają się z treścią podpisywanych dokumentów. Zdarza się, iż dopiero później dowiadują się o wysokich opłatach zapisanych w umowie.

- Tak było w przypadku kobiety, której matka podpisała umowę z kancelarią na pomoc w załatwieniu spraw związanych ze świadczeniem wspierającym. Wysokość opłat była równa sześciokrotności otrzymywanego świadczenia wspierającego. Łatwo sobie obliczyć, iż to mogą być kwoty sięgające choćby kilkunastu tysięcy złotych - mówi rzeczniczka.

Inny przypadek: do ZUS w Wodzisławiu Śląskim zgłosił się klient, który nie otrzymywał przyznanych mu pieniędzy. Jak się okazało nadpłata za 2025 r. i bieżące wypłaty zostały przekazane na konto firmy, która działała w jego imieniu. Zmienił konto i wycofał pełnomocnictwo firmy pośredniczącej, a kolejne świadczenia zaczęły wpływać na jego rachunek.

Na terenie województwa śląskiego takich sytuacji było znacznie więcej. Byli klienci, od których firmy pobierały około 10 tys. zł czy choćby 22 tys. zł za załatwienie formalności, albo trzykrotność, czy sześciokrotność wysokości świadczenia wspierającego, lub też z góry był ustalony jakiś procent z comiesięcznego świadczenia, który był płacony przez cały rok.

Jak złożyć wniosek do ZUS o świadczenie wspierające?

Aby otrzymać świadczenie wspierające, trzeba najpierw uzyskać z  wojewódzkiego zespołu ds. orzekania o niepełnosprawności (WZON) decyzję ustalającą poziom potrzeby wsparcia. Dopiero po jej uprawomocnieniu składamy wniosek elektroniczny o świadczenie wspierające do ZUS.

Bez decyzji z Wojewódzkiego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności ustalającej poziom potrzeby wsparcia (należy uzyskać co najmniej 70 punktów), nie ma sensu składania wniosku o świadczenie wspierające do ZUS. Istotna jest kolejność w tym przypadku. Najpierw wniosek do WZON, a po decyzji WZON - dopiero wniosek o świadczenie wspierające do ZUS.

Zgodnie z przepisami w decyzji z WZON musi zostać przyznane co najmniej 70 punktów, dopiero wtedy można złożyć w ZUS wniosek o świadczenie wspierające. Warto pamiętać o tym, iż kancelarie czy pośrednicy nie mają wpływu na wydanie tej decyzji ani na liczbę przyznanych punktów.

Pracownicy ZUS bezpłatnie udzielają wszystkich informacji i pomagają oraz asystują przy złożeniu takiego wniosku w ZUS.

Więcej informacji na temat świadczenia wspierającego dla osób z niepełnosprawnością można znaleźć na stronie www.zus.pl, w artykule "Świadczenie wspierające dla osób z niepełnosprawnością".

ZUS apeluje o czujność i ostrożność

Pracownicy Zakładu nigdy nie proponują klientom płatnych usług, ani podpisania pełnomocnictw do załatwiania spraw w ZUS. W razie wątpliwości lub podejrzeń o oszustwo, należy skontaktować się z najbliższą placówką ZUS, Centrum Kontaktu Klientów ZUS  (pod numerem 22 560 16 00 lub adresem mailowym [email protected]) lub zadzwonić na policję.

źródło: ZUS/M.Fritz

foto: Pixabay.com

Idź do oryginalnego materiału