Ząbkowice Śląskie. O postępach prac poinformował burmistrz Ząbkowic Śląskich Marcin Orzeszek. Jak zaznaczył, mimo długiej zimy roboty nie zostały wstrzymane i przebiegają zgodnie z planem.
Podkreślił również, iż szczegółowe informacje dotyczące inwestycji zostaną przedstawione wiosną. To właśnie wtedy mieszkańcy poznają więcej konkretów związanych z odbudową obiektu, który dla wielu osób ma nie tylko wymiar rekreacyjny, ale także sentymentalny.
Sama informacja o powstającym basenie sprawiła, iż wiele osób zaczęło wracać pamięcią do czasów, gdy podobne miejsce już funkcjonowało w Ząbkowicach Śląskich. Wspomnienia te przywołał w swoim tekście czytelnik Andrzej Chrzanowski. Dla starszych mieszkańców to fragment młodości i codziennych spotkań, dla młodszych – opowieść o tym, jak wyglądało życie miasta w letnie dni.
Basen przy ulicy Stefana Żeromskiego – ząbkowicka „Riviera”
Jeszcze niedawno pojawiła się informacja o ogłoszeniu przetargu na odbudowę odkrytego basenu przy ulicy Stefana Żeromskiego. Decyzja władz miasta została przyjęta z ogromną radością, bo wydawało się, iż sprawa ożywienia tego miejsca odeszła już w zapomnienie.
Dla wielu mieszkańców to coś więcej niż inwestycja – to powrót do wspomnień i fragment historii, który przez lata był centrum letniego życia. Dla mnie, choć dziś jestem w Ząbkowicach tylko gościem, każdy przejazd obok terenu dawnego kąpieliska przywołuje obrazy z lat 60. i 70., kiedy obiekt ten odgrywał ogromną rolę w codzienności mieszkańców.
W realiach PRL-u wyjazdy wakacyjne nad morze czy w góry były rzadkością, często niedostępną z powodów finansowych i organizacyjnych. Dlatego basen stawał się namiastką letniego wypoczynku. To tutaj przychodziły całe rodziny, młodzież spędzała całe dnie, a dorośli po pracy wchodzili do wody lub grali w siatkówkę.
Obiekt tworzyły dwie duże niecki – basen pływacki o długości 50 metrów, z głębokością sięgającą 5 metrów przy trampolinie, oraz mniejszy dla dzieci. Była też długa piaskownica do skoków w dal, rozległe tereny zielone i zaplecze z natryskami, szatniami oraz przebieralniami.
Nad bezpieczeństwem czuwali ratownicy, a istotną rolę w organizacji sportowej części życia kąpieliska odgrywał nauczyciel wychowania fizycznego Bronisław Pietras. Standardem były mecze siatkówki, zawody pływackie i skoki do wody.
Gospodarz, który stworzył atmosferę
Sercem tego miejsca był jednak jego gospodarz – Józef Ulicki, repatriant z Kresów Wschodnich, który przybył do Ząbkowic w 1945 r. z rodziną. Dbał o wszystko: czystość wody, porządek na obiekcie, sprawność urządzeń i codzienny rytm basenowego życia.
Wypożyczał dzieciom gumowe dętki, a jego żona pracowała w kasie i często wpuszczała na teren kąpieliska tych, których nie było stać na bilet. Dzięki temu basen był miejscem otwartym dla wszystkich.
To był nasz letni raj!!!… namiastka morza, ząbkowicka Riviera – pisze Jolanta Soroczyńska-Weis w książce Moje ząbkowickie powroty.
Aljo, aljo… uwaga, nadeszła gadzjina siódma, praszu opuszczać basejn – informował śpiewnym wschodnim akcentem Józef Ulicki, gospodarz obiektu.
Rządził twardą ręką, pilnując godzin zamknięcia, porządku i bezpieczeństwa. Wystarczyło trochę słońca, by z kocami, kanapkami i czymś do picia tłumnie ruszano na kąpielisko. Z głośników płynęła muzyka, rozgrywano mecze, młodzież flirtowała, a dzieci pływały na dętkach. To było miejsce spotkań, integracji i letniej beztroski.
Wspomnienie, które zobowiązuje
Basen pełnił rolę nie tylko rekreacyjną, ale i wychowawczą. Łączył pokolenia, tworzył wspólnotę i dawał poczucie, iż w mieście jest przestrzeń dla wszystkich. Dla starszych to wciąż żywe wspomnienie młodości, dla młodszych – fragment historii.
Dlatego pojawia się pytanie, czy nowy obiekt, którego otwarcie planowane jest na lato, nie powinien nosić imienia Józefa Ulickiego. To on stworzył z kąpieliska ząbkowicką „Rivierę” – lokalną, ale najważniejszą dla mieszkańców.
Był człowiekiem-instytucją, który swoją pracą sprawił, iż basen stał się centrum sportu, rekreacji i życia towarzyskiego. Dbał o wodę, czystość, infrastrukturę i atmosferę. Dla wielu osób to właśnie z nim nierozerwalnie kojarzy się to miejsce.
Nadanie jego imienia nowemu obiektowi byłoby symbolicznym podziękowaniem za uczciwą i oddaną pracę oraz pięknym połączeniem przeszłości z teraźniejszością.
Dziś, gdy zbliża się moment ponownego otwarcia kąpieliska, wracają wspomnienia gwaru, plusku wody i muzyki płynącej z głośników. Wraca obraz kolorowego, letniego świata, który dla kilku pokoleń był czymś więcej niż basenem – był częścią ich życia. I właśnie dlatego ząbkowicka „Riviera” wciąż budzi tyle emocji.












