Wywiad Słowa. Sprawy mieszkańców nauczyły mnie pokory

slowopodlasia.pl 2 godzin temu
Czy pamięta pani swój pierwszy dzień pracy w USC. Jak wyglądał i co najbardziej utkwiło pani w pamięci?Pamiętam swój pierwszy dzień i opiekę ówczesnej kierownik Stanisławy Jaskólskiej. Mały pokój, 4 biurka z czterema elektrycznymi maszynami do pisania, przy każdym klient ze swoją sprawą – jednym słowem wielkie „zamieszanie”, a do tego nauka w praktyce, czyli sporządzenie pierwszego aktu zgonu. Po 8 godz. pracy czułam ogromne zmęczenie, a kiedy kładłam się spać miała wrażenie, iż ciągle słyszę maszynę do pisania. Ale po kilku miesiącach przyszedł z pomocą prezydent Andrzej Czapski i zaczęliśmy pracować na komputerach co stanowczo zmieniło komfort pracy. Jak przez te wszystkie lata zmieniła się praca urzędnika stanu cywilnego ?Praca zmieniła się diametralnie. Przez przysłowiowe stulecia o pracy w USC mówiono jak o szablonowej pracy rejestracyjnej, a najlepsze było ponoć picie szampana. Nic z tych rzeczy nie było i nie jest prawdą, a już od 2004 roku to wszystko bajki, ponieważ dzisiaj choćby toast wznoszony jest sporadycznie.Odbywały się transkrypcje zagranicznych aktów stanu cywilnego od Chin, przez Indie, obie Ameryki, państwa afrykańskie bo obsługa Europy i obsługa obywateli rosyjskojęzycznych są na porządku dziennym. Miała miejsce kooperacja z konsulatami, tłumaczami, wprowadzono kody QR, elektroniczny dowód, e-doręczenia, AI to dzisiejsza rzeczywistość pracy w USC, a jeszcze dobrze byłoby dorzucić do tego znajomość j. angielskiego. Bez znajomości orzecznictwa nie podejmuje się już decyzji w dzisiejszym USC. Uznawanie wyroków zagranicznych to również nasza codzienność. Do 2009 r. wyroki rozwodowe rozpatrywane były przez sądy okręgowe. Trwało to czasami rok, u nas – jeżeli są wymagane dokumenty, trwa to dzień może dwa. Zmiana imienia/nazwiska to kolejna, wymagająca znajomości orzecznictwa prawa. Ile ślubów udzieliła pani w swojej karierze, czy prowadziła pani jakieś statystyki? Czy są jakieś ceremonie ślubne, które szczególnie zapadły pani w pamięć?Nie prowadziłam żadnych statystyk, ale myślę, iż udzieliłam ok. 1500 ślubów. Wszystkie śluby miały swój urok, nastrój. Przez te wszystkie lata zmieniała się moda, ale wszystkie panie miały zawsze piękne stroje – od typowych sukien ślubnych po kostiumy czy garnitury, co dodatkowo podkreślało wagę uroczystości. Był ślub z epoki, ślub w strojach ludowych, było wprowadzenie panny młodej na salę przez ojca, był szpaler wojska na wyjście państwa młodych z urzędu, było konfetti, ryż i pieniądze. Praca w USC to nie tylko śluby, ale także rejestracja narodzin i zgonów. Jakie znaczenie ma świadomość uczestniczenia w najważniejszych momentach życia mieszkańców. Każdej z tych sytuacji towarzyszy przede wszystkim odpowiedzialność. Z jakiego okresu USC posiada akty stanu cywilnego?USC w swoich zasobach posiada 100-letnie akty s.c. i allegaty, czyli załączniki będące podstawą do sporządzenia aktu. Czy zdarzało się, iż po latach spotykała pani osoby, którym udzielała ślubu ?Oczywiście, iż tak. Tu pozwolę sobie podziękować za miłe słowa, każde „dzień dobry” i uśmiech. Takie zdarzenia były siłą napędową do pracy. Jakie cechy powinien posiadać dobry kierownik Urzędu Stanu Cywilnego?Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego to osoba zaufania publicznego. Trudno mówić o konkretnych cechach, szczególnie kiedy mówi się przez pryzmat własnej osoby, ale ta praca to absolutna konieczność biegłej orientacji w przepisach Prawa o aktach stanu cywilnego, Kodeksie rodzinnym oraz procedurze administracyjnej. Niezbędna jest również wiedza dotycząca elementów Kodeksu postępowania cywilnego czy Prawa prywatnego międzynarodowego.Ponieważ kierownik USC jest organem administracji publicznej i podejmuje wiążące decyzje, np. w sprawach dot. transkrypcji czy też zmiany imienia/nazwiska ważna jest kwestia decyzyjności i odpowiedzialności. Mając świadomość, iż załatwiamy sprawy bardzo osobiste, z pewnością ważne są także takie cechy jak bezwzględna dyskrecja i poufność, empatia, komunikatywność, kultura osobista. Kiedy zaś zdarzają się sytuacje nieco nerwowe i ze względów prawnych nie możemy wesprzeć klienta wtedy poza odpornością na stres potrzebna jest również asertywność. Czy mieszkańcy zmienili się przez te lata pod względem podejścia do zawierania małżeństw i spraw urzędowych?To oczywiste, iż przez tyle lat zmieniła się komunikacja, „dostęp do świata”, a m.in. te kwestie zmieniły świadomość nas wszystkich, a zatem i styl życia. Z pewnością klienci są dziś bardziej świadomi swoich praw i oczywiście to bardzo dobrze. Zmieniło się również podejście do ślubu, bowiem dziś w wielu przypadkach nie ma znaku równości między pojęciami ślub – rodzina. Dzieci są uznawane, ludzie żyją w związkach partnerskich. Porównując liczbę zawartych małżeństw w roku 2021 i 2025 wyraźnie widzimy w 2025 r. spadek zawieranych małżeństw o 35 proc. mimo, iż 2021 r. był rokiem covidowym. Jakie sytuacje były dla pani największym wyzwaniem zawodowym ?Kontakt z każdym klientem jest wyzwaniem zawodowym, ponieważ dla wszystkich z nich jego sprawa jest najważniejsza, a urzędnik musi stanąć na wysokości zadania, żeby określoną potrzebę zaspokoić. Ale faktycznie zdarzały się i zdarzają sprawy bardziej wyjątkowe, np. sprawa klienta, starszego pana, który po II wojnie światowej znalazł się w Stanach Zjednoczonych. Pan przyjechał na paszporcie wydanym przez polski konsulat, ale potrzebował swojego aktu urodzenia. Okazało się, iż ani w mieście, ani w ościennych gminach tego aktu nie było. Posługiwał się tylko kserokopiami, oświadczeniami, więc sprawę musiałam wnieść do sądu.Była sprawa nazwiska klientki, która zawarła związek małżeński we Francji, gdzie panie pozostają przy swoim nazwisku, natomiast w Polsce kobieta może złożyć oświadczenie o nazwisku po zawarciu małżeństwa. Siłą rzeczy powstaje wtedy faktyczna rozbieżność, a w sprawach nazwiska każde z państw UE posługuje się prawem krajowym. Ta sprawa również oparła się o sąd. Takich spraw było trochę, ale trudno wymieniać wszystkie i nie wszystkie oczywiście kończyły się w sądzie. Co będzie pani najbardziej wspominać po zakończeniu pracy zawodowej?Było wiele miłych zdarzeń. Rozmowy z klientami… przy okazji załatwianych spraw, uroczystości ślubne, barwne, prezydenckie jubileusze 50-lecia pożycia małżeńskiego. Bardzo miłym dla mnie osobiście zdarzeniem było przyznanie mi oraz kierowanemu przeze mnie Urzędowi Stanu Cywilnego wyróżnienia w rankingu czytelników ówczesnego Tygodnika Podlaskiego „Przyjazny urzędnik”. Miałam też merytoryczną i sympatyczną rozmowę z „postrachem” urzędników, nieżyjącym już dziennikarzem Januszem Weissem. Czy jest coś, czego przez te lata nauczyła się pani od mieszkańców miasta i co pozostanie z panią na emeryturze ? Powiedziałabym, iż sprawy mieszkańców nauczyły mnie pokory, bo często to co widzimy na zewnątrz nie zawsze wygląda tak „od środka”. Nie warto więc oceniać, dyskutować o sprawach, które nas nie dotyczą, bo można kogoś nie tylko urazić, ale i skrzywdzić. Jakie rady przekazałby pani osobie ,która dziś chciałaby rozpocząć pracę w Urzędzie Stanu Cywilnego ? Trudno jest udzielać rad, ponieważ każdy ma swój styl pracy, ale praca w USC z mojego punktu widzenia jest wymagająca i odpowiedzialna, ponieważ w tym właśnie miejscu załatwia się bardzo osobiste sprawy, tworzy dokumenty, które są podstawą chociażby do wydawania wszystkich innych dokumentów – od dowodu osobistego czy paszportu na akcie notarialnym kończąc.Takie „średnie” Urzędy Stanu Cywilnego jak w Białej Podlaskiej, Chełmie, Puławach, Zamościu są w pewnym sensie dość specyficzne, ponieważ w dużych miastach każde stanowisko jest wieloosobowe więc pracownicy niejako są wyspecjalizowani w określonych tematach, natomiast w przywołanych przeze mnie miastach pracownik musi umieć obsłużyć każdego klienta bez względu na swój zakres czynności.Tak więc w sprawach kardynalnych, podstawową wiedzę z zakresu Prawa o aktach stanu cywilnego czy Kodeksu rodzinnego musi posiadać każdy pracownik. Przychodząc więc do pracy w USC trzeba mieć świadomość własnych umiejętności i predyspozycji, kochać pracę z ludźmi. Udzielenie ślubu to „wisienka na torcie” po odpowiedzialnej, codziennej pracy. Pozwoli pani, iż na koniec złożę podziękowania za współpracę kilku instytucjom i osobom – przede wszystkim dziękuję mojemu zespołowi, dziękuję nadzorowi merytorycznemu, tj. Delegaturze LUW w Białej Podlaskiej, kierownik Annie Kutnik, paniom inspektor – Małgosi Łukasińskiej i Eli Koryńskiej za wieloletnią wymianę zdań i poglądów, za ciepłą, pełną szacunku współpracę, Sądowi Rejonowemu w Białej Podlaskiej, Straży Granicznej, Ośrodkom dla Cudzoziemców, policji, wójtowi gminy Biała Podlaska, koleżankom i kolegom z Urzędów Stanu Cywilnego na terenie powiatu bialskiego, a przede wszystkim klientom, którzy powierzali mi swoje sprawy.Nie mogę zapomnieć o tych, dzięki którym znalazłam się w tym miejscu – prezydentowi Maciejowi Kosikowi, który zaproponował mi stanowisko zastępcy kierownika USC w 1998 r. oraz radzie miasta rocznik 1994-1998, która zgodnie z ówczesnymi przepisami zatwierdzała moją kandydaturę oraz prezydentowi Andrzejowi Czapskiemu, który awansował mnie na stanowisko kierownika USC, a tym samym radzie miasta rocznik 2002-2006. Dziękuję wszystkim Państwu serdecznie za wspólną drogę życząc jednocześnie wszystkiego najlepszego.Iwona Kaliszuk, kierownik USC w Białej Podlaskiej"Szanowni Państwo, mieszkańcy miasta i gminy Biała Podlaska - po 28 latach kierowania pracą jako zastępca i kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Białej Podlaskiej chciałabym powiedzieć, iż zaszczytem było dla mnie wspieranie Państwa w Waszych sprawach, które były także motywacją do ciągłego poszerzania swojej wiedzy aby Państwa problemy znajdowały jak najlepsze rozwiązanie.To dla mnie honor, iż mogłam być z Państwem w tej bardzo osobistej chwili jaką jest zawarcie związku małżeńskiego. Razem z Wami cieszyłam się, wzruszałam widząc Wasze łzy szczęścia, kiedy patrzyliście na siebie jak na całe swoje życie. To była wyjątkowa relacja. Mam nadzieję, iż dobrze wypełniłam swoją służbę wobec Was. Teraz przyszedł czas na zasłużony odpoczynek – książka, ogród, teatr, podróż, powolny poranek z filiżanką kawy, czas dla bliskich – bo życie składa się z drobiazgów."Czytaj też:Gmina Kodeń. Zabawa koszyczkowaJelnica na sportowoGmina Międzyrzec Podlaski. Festyn z pianą
Idź do oryginalnego materiału