Wysyłali wezwania do kierowców. Były duże przekłamania. Branża protestuje

3 godzin temu

Chodzi co prawda o odcinek autostrady A6 między węzłami Rzęśnica i Szczecin Dąbie, jednak problem może dotyczyć całego kraju. To jeden z nowszych odcinkowych pomiarów prędkości uruchomionych przez Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. W ostatnich tygodniach do przewoźników zaczęły trafiać wezwania dotyczące rzekomych przekroczeń prędkości przez ciężarówki.

Problem gwałtownie wzbudził wątpliwości kierowców zawodowych. Wielu z nich zwracało uwagę, iż wskazane przez system prędkości były niemożliwe do osiągnięcia przez pojazdy wyposażone w fabryczne ograniczniki.

– Kiedy zobaczyłem wynik pomiaru, byłem w szoku. Według GITD jechałem 91 km/h, choć ciężarówka ma fabryczny ogranicznik ustawiony na 85 km/h – relacjonuje kierowca zawodowy w rozmowie z Głosem Szczecińskim, który otrzymał wezwanie. – Na tym odcinku nie ma choćby warunków, które pozwalałyby rozpędzić zestaw do takiej prędkości.

Podobnych sygnałów miało być znacznie więcej. Kierowcy zaczęli porównywać dane z tachografów z wynikami wskazywanymi przez system CANARD. Rozbieżności okazały się na tyle duże, iż sprawą zainteresowały się organizacje branżowe.

Przewoźnicy alarmowali o problemie systemowym

Interwencję podjęło Zachodniopomorskie Stowarzyszenie Przewoźników Drogowych, które skierowało pisma m.in. do Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego oraz Głównego Urzędu Miar.

Przedstawiciele branży podkreślali, iż problem nie wyglądał na pojedynczy błąd czy przypadkową awarię. Według przewoźników zgłoszenia miały charakter masowy i dotyczyły wielu firm transportowych obsługujących trasy krajowe oraz międzynarodowe.

– Skala zgłoszeń wskazywała, iż mamy do czynienia z uszkodzeniem lub złym skalibrowaniem odcinkowego pomiaru prędkości, a nie z incydentalną sytuacją – mówi Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych.

Jak podkreśla organizacja, problem miał mieć charakter „seryjny, powtarzalny i systemowy”, a jego usunięcie wymagało przeprowadzenia kontroli metrologicznej urządzeń.

Przewoźnicy zwracają uwagę, iż wielu kierowców mogło choćby nie zauważyć błędów. Konstrukcja wezwań i procedur powoduje bowiem, iż część osób dopiero po czasie orientuje się, iż kara mogła zostać nałożona niesłusznie.

GITD przyznał się do błędu

Po publikacjach medialnych i naciskach ze strony branży GITD oficjalnie potwierdził nieprawidłowe działanie systemu. Inspektorat zapewnił, iż wadliwe pomiary zostały już wyeliminowane, a wezwania wygenerowane w czasie błędnego działania urządzenia mają zostać anulowane.

To jednak nie kończy sprawy. Przewoźnicy oczekują szczegółowych wyjaśnień dotyczących przyczyn awarii oraz informacji, jak długo system działał nieprawidłowo. Branża chce również wiedzieć, ilu kierowców mogło zostać objętych błędnymi pomiarami.

Szczególne znaczenie ma fakt, iż A6 pod Szczecinem to strategiczny odcinek dla transportu ciężkiego. Trasą codziennie poruszają się tysiące ciężarówek jadących od strony portów w Świnoujściu i Szczecinie. To jedna z kluczowych dróg dla przewozów międzynarodowych i obsługi łańcuchów dostaw.

Odcinkowy pomiar prędkości pod presją

Sprawa wywołała szerszą dyskusję o wiarygodności systemów automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym w Polsce. Odcinkowe pomiary prędkości w ostatnich latach stały się jednym z głównych narzędzi walki z nadmierną prędkością. CANARD regularnie rozszerza sieć urządzeń, a nowe lokalizacje pojawiają się zarówno na autostradach, jak i drogach ekspresowych oraz krajowych.

Eksperci rynku transportowego podkreślają jednak, iż skuteczność takich systemów zależy przede wszystkim od ich bezbłędnego działania. Każda pomyłka może prowadzić nie tylko do niesłusznych kar, ale także do utraty zaufania społecznego.

Przewoźnicy już zapowiadają dalsze monitorowanie sprawy i domagają się kontroli innych lokalizacji wyposażonych w odcinkowe pomiary prędkości. Ich zdaniem konieczne jest sprawdzenie, czy podobne nieprawidłowości nie występowały również w innych częściach Polski.

W ostatnich latach liczba systemów automatycznej kontroli ruchu w Polsce systematycznie rosła. CANARD rozwija sieć fotoradarów, rejestratorów przejazdu na czerwonym świetle i odcinkowych pomiarów prędkości, które mają poprawiać bezpieczeństwo. Branża transportowa podkreśla jednak, iż równie ważna jak skuteczność kontroli jest pewność, iż urządzenia działają zgodnie z parametrami technicznymi i nie generują błędnych wyników.

Kierowcy i firmy transportowe oczekują wyjaśnień

Przedsiębiorcy z sektora TSL wskazują, iż choćby pojedyncze błędne wezwania mogą generować koszty administracyjne, konieczność analizowania danych z tachografów i dodatkową pracę działów transportu. W przypadku dużych flot problem może obejmować dziesiątki pojazdów i kierowców.

Branża oczekuje teraz pełnej transparentności ze strony GITD oraz informacji, jakie procedury kontrolne obowiązują przy kalibracji i nadzorze nad urządzeniami pomiarowymi. Przewoźnicy podkreślają, iż zaufanie do systemu zostało mocno nadwyrężone, a odbudowanie wiarygodności może potrwać znacznie dłużej niż sama naprawa urządzeń.

Źródło: Głos Szczeciński, GDiT

Idź do oryginalnego materiału