Wojna na osiedlu Antoniuk wymaga pilnej interwencji

4 dni temu
Spokojne osiedlowe popołudnie na białostockim Antoniuku coraz częściej przypomina pole bitwy, na którym bezsilni mieszkańcy zmagają się z bezmyślnym chuligaństwem. Strach, nieustanny hałas i poczucie całkowitego osamotnienia w walce o własne bezpieczeństwo stały się tam chlebem powszednim. Okazuje się jednak, iż gdy miejskie służby i magistrat wykazują bezradność, mieszkańcy nie zostają sami – z pomocą przychodzi radny Białegostoku z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, Paweł Myszkowski. Petardy pod okno i ciągły strach mieszkańców

Teren wokół Zespołu Szkół Mechanicznych przy ulicy Broniewskiego, bezpośrednio sąsiadujący z blokiem przy ulicy Tuwima 2, od dłuższego czasu jest miejscem ostrych spięć. Konflikt między grupami młodzieży, w tym niektórymi uczniami pobliskiej szkoły, a lokalną społecznością przestał być jedynie sąsiedzką sprzeczką. Przekroczono granice, za którymi zaczyna się bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i życia.

Młodzi ludzie bez żadnych hamulców wrzucają petardy hukowe wprost pod okna mieszkańców i na ich prywatne balkony. Huk eksplozji niesie się po okolicy, siejąc przerażenie. Szczególnie dramatyczny jest fakt, iż po drugiej stronie ulicy znajduje się Przedszkola Samorządowe nr 29. Maluchy, zamiast bawić się w bezpiecznym i przyjaznym otoczeniu, codziennie narażone są na traumatyczne przeżycia i narastający stres wywołany nagłymi wybuchami.

Procedury paraliżują miejskie służby i policję
Idź do oryginalnego materiału