Wimbledon powiedział „tak”. Maja Chwalińska ma dziką kartę!

2 godzin temu

We wtorek, 16 czerwca 2026 roku, organizatorzy Wimbledonu oficjalnie ogłosili, iż Maja Chwalińska otrzymała dziką kartę do turnieju głównego londyńskiej imprezy. Dla 24-letniej Polki, która jeszcze dwa tygodnie temu schodziła z kortu po finale Rolanda Garrosa w Paryżu, to informacja zmieniająca cały plan przygotowań. Co ważne – Chwalińska nie tylko uniknie kwalifikacji, ale wejdzie do drabinki jako zawodniczka rozstawiona. Jak trener Jaroslav Machovsky zamierza to wykorzystać?

Autorstwa Nuță Lucian from Cluj-Napoca, Romania – Qualifying TransylvaniaOpen | Maja Chwalinska vs Ilinca Dalina Amariei 6-1,6-1, CC BY-SA 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=159771322

Dlaczego dzika karta była w ogóle potrzebna?

Sprawa jest prosta, choć na pierwszy rzut oka może się wydawać paradoksalna. Maja Chwalińska zakończyła Roland Garros 6 czerwca jako finalistka – pokonała po drodze kilkadziesiąt zawodniczek wyżej notowanych od siebie i dopiero w finale musiała uznać wyższość Rosjanki Mirry Andriejewej. Ten wynik wywindował ją na 21. miejsce w rankingu WTA, co normalnie gwarantowałoby jej udział w każdym turnieju wielkoszlemowym i rozstawienie.

Kłopot polegał na tym, iż lista zgłoszeń do Wimbledonu zamknęła się sześć tygodni przed turniejem – zanim Roland Garros się zaczął, a tym bardziej zanim Chwalińska doszła do finału. W momencie zamknięcia listy zajmowała 114. miejsce w rankingu WTA, co automatycznie kierowało ją do trzystopniowych kwalifikacji. Bez dzikiej karty musiałaby walczyć przez dodatkowy tydzień meczów o wejście do głównej drabinki – tej samej, do której automatycznie trafią zawodniczki notowane wyżej przed Paryżem.

O dziką kartę oficjalnie zwrócił się do AELTC (All England Lawn Tennis and Croquet Club) Polski Związek Tenisowy. W mediach pojawiło się też doniesienie, iż John McEnroe osobiście rozmawiał w tej sprawie z Timem Henmanem. We wtorek stało się jasne – Wimbledon powiedział tak.

Rozstawienie jako bonus – i co z tego wynika

Dzika karta to nie wszystko. Chwalińska w dniu ogłoszenia oficjalnej listy startowej na pewno znajdzie się w pierwszej trzydziestce drugiej rankingu WTA. To oznacza, iż zostanie rozstawiona – co w praktyce daje jej gwarancję, iż w pierwszej i ewentualnej drugiej rundzie nie trafi na potencjalnie najmocniejsze rywalki z górnej połówki listy rozstawień. To konkretna, wymierna korzyść przekładająca się na łatwiejszą drogę przez pierwsze rundy turnieju.

Dla porównania: w 2022 roku, podczas swojego jedynego wcześniejszego startu w Wimbledonie, Chwalińska przeszła przez kwalifikacje i odpadła w drugiej rundzie. Teraz wraca do Londynu w zupełnie innej roli.

Trener: tydzień więcej to nie luksus, to konieczność

Trener Jaroslav Machovsky w rozmowie z WP SportoweFakty wyjaśnił, dlaczego dodatkowy czas ma dla jego zawodniczki fundamentalne znaczenie. Chwalińska spędziła w Paryżu trzy tygodnie na meczu za meczem – wszystkie na mączce. Nawierzchnia trawiasta to całkowicie inne wyzwanie: piłka odbija się niżej, tempo gry jest inne, ryzyko poślizgnięcia realne. „Maja musiałaby walczyć o awans do głównej drabinki” – przyznał trener, dodając, iż dzika karta daje zawodniczce upragniony spokój psychiczny i realny tydzień więcej na przestawienie ciała i techniki na nową nawierzchnię.

Menegdżer tenisistki Piotr Szczypka przekazał mediom, iż to właśnie on jako pierwszy poinformował Chwalińską o otrzymaniu dzikiej karty. Jak przyznał w TVN24, zawodniczka jest szczęśliwa. „Teraz trzeba się zająć logistyką i zmianą planów” – ocenił Szczypka, dodając, iż Chwalińska wróciła właśnie z pięciodniowego urlopu i zaczynają się pierwsze treningi.

Plan na Wimbledon – kiedy trawa, kiedy Londyn

Machovsky ujawnił w wywiadzie, iż na chwilę ogłoszenia dzikiej karty para jeszcze nie trenowała na trawie. Pierwsze zajęcia na tej nawierzchni planowane są dopiero w przyszłym tygodniu. Trener przyznał, iż jedyną luką w przygotowaniach będzie brak rozegrania meczowego na trawie przed startem turnieju – inaczej niż zawodniczki, które grały w poprzedzających Wimbledon turniejach na kortach trawiastych w Berlinie czy 's-Hertogenbosch. Mimo to ocenił, iż Chwalińska ma predyspozycje do tej nawierzchni i w przeszłości rozgrywała na niej dobre mecze, gdy była odpowiednio przygotowana.

Wimbledon 2026 – 139. edycja turnieju – startuje 29 czerwca i potrwa do 12 lipca. W kobiecym singlu, oprócz Chwalińskiej, wystąpią również Magdalena Fręch, Magda Linette i broniąca tytułu Iga Świątek. To oznacza, iż Polska będzie miała w Londynie cztery reprezentantki w grze pojedynczej kobiet.

Idź do oryginalnego materiału