Wiemy, dlaczego trener Górnika Zabrze zdecydował się na przełożenie meczu w Kielcach. "Wypracowanie boiskowych nawyków nie przychodzi samo"

roosevelta81.pl 1 dzień temu
Zdjęcie: Gasparik


Górnik Zabrze zdecydował się na przełożenie meczu 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy z Koroną Kielce. Wśród kibiców wywołało to falę spekulacji i prześmiewczych komentarzy, jakoby piłkarze wicemistrza Polski po czterech meczach o stawkę byli już zmęczeni. Jak się okazuje, to nie ten aspekt był decydujący w kontekście podejmowanej decyzji.

Trójkolorowi sezon rozpoczęli - wespół z Lechem Poznań - tydzień przed resztą stawki PKO BP Ekstraklasy meczem o Superpuchar Polski. Pięć dni później Górnik mierzył się w meczu II rundy eliminacji Ligi Mistrzów z Fenerbahce Stambuł, by po kolejnych czterech dniach zmierzyć się na inaugurację rozgrywek ligowych ze Śląskiem Wrocław.

W najbliższej perspektywie Zabrzanie mieli rewanżowe starcie z Fenerbahce przy Roosevelta, ligowy wyjazd do Kielc, a następnie dalszy etap rywalizacji w Europie. W razie awansu do III rundy eliminacji Ligi Mistrzów - domowe starcie z wygranym pary Sturm Graz - Hearts, w wypadku przegranej z Turkami - mecz III rundy eliminacji Ligi Europy z wygranym pary Twente - Ferencvaros, gdzie pierwszy mecz wicemistrz Polski rozegrałby na wyjeździe.

To jednak nie intensywny terminarz spowodował, iż włodarze i sztab szkoleniowy Górnika zdecydowali się na przełożenie meczu z Koroną, a finalizacja kolejnych potencjalnych ruchów transferowych. Trener zabrzańskiej drużyny nie ukrywa, iż wciąż czeka na wzmocnienia do środka pola.

- Choć wzmocniliśmy siłę w ofensywie i mamy po dwie, a czasem choćby po trzy opcje na pozycjach skrzydłowych i w ataku, wciąż brakuje nam obsady kluczowych stref w środku pola. Chodzi głównie o klasyczną "szóstkę", na którą cały czas czekamy, a także o "ósemkę". Mamy tam pewne pole manewru, jednak musimy brać pod uwagę napięty terminarz i ryzyko kontuzji. W nadchodzącym miesiącu zagramy siedem lub osiem spotkań z rzędu, więc szeroka rotacja będzie absolutnie niezbędna - przekonuje Michal Gasparik, trener Górnika.

- Jako trener muszę uzbroić się w cierpliwość, ale wiem, iż dział skautingu oraz dyrektor sportowy pracują nad tym na pełnych obrotach. Wierzę, iż już niedługo doczekamy się finalizacji tych wzmocnień. Potrzebujemy czasu, ponieważ proces budowy zespołu nie jest łatwy. Mamy w kadrze około dziesięciu nowych zawodników. Musimy się zgrać, a wciąż liczymy na dołączenie co jednego, dwóch kolejnych graczy. Kiedy już zasilą drużynę, nie od razu gra będzie wyglądać idealnie. Wypracowanie boiskowych nawyków nie przychodzi samo - wymaga czasu i wielu wspólnych treningów - puentuje szkoleniowiec 14-krotnego mistrza Polski.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału