Przed rewanżem na Golęcinie sprawa awansu pozostawała otwarta. W pierwszym spotkaniu ROW wygrał różnicą sześciu punktów, dlatego poznaniacy potrzebowali bardzo dobrego początku. I właśnie taki zanotowali.
Jednym z zawodników, którzy nadali ton pierwszej części zawodów, był wracający po kontuzji Kamil Witkowski. W biegu młodzieżowym po nieudanym starcie przedarł się z końca stawki na drugą pozycję, dzięki czemu gospodarze zwyciężyli 5:1. W swoim kolejnym starcie Witkowski był już najlepszy i zdobył trzy punkty.
PSŻ gwałtownie zniwelował stratę z Rybnika, choć później pojawiły się problemy. Jadący na prowadzeniu Niels Kristian Iversen zanotował defekt, a goście wykorzystali okazję do podwójnego zwycięstwa. Gospodarze odpowiedzieli jednak jeszcze przed kolejną przerwą na równanie toru. Bartosz Smektała i Dimitri Berge wygrali swój bieg 5:1, a na półmetku zawodów PSŻ prowadził 24:18.
Kibice na Golęcinie zobaczyli również efektowną pogoń Ryana Douglasa. Australijczyk w ósmym wyścigu musiał gonić Nicolaia Klindta. Dopiął swego dopiero na ostatnim łuku, skutecznym manewrem odbierając rywalowi zwycięstwo.
W kolejnych biegach poznaniacy konsekwentnie budowali przewagę. ROW próbował jeszcze odwrócić losy półfinału. Jan Kvech pokonał Douglasa w trzynastym wyścigu, ale przed dwoma ostatnimi biegami sytuacja gości była już niezwykle trudna. Do awansu potrzebowali dwóch zwycięstw po 5:1.
Nadzieje rybniczan ostatecznie zakończył Bartosz Smektała. Jego zwycięstwo w czternastym biegu oznaczało, iż bez względu na rezultat ostatniego wyścigu to poznańska drużyna pojedzie w finale.
– Bardzo dużo emocji. Tak naprawdę dobrze ułożył się dla nas ten mecz od początku, bo zbudowaliśmy sześciopunktową przewagę, czyli odrobiliśmy wynik z Rybnika – mówił po zawodach Jacek Kannenberg.
Jak podkreślił, na końcowy sukces zapracował cały zespół.
– Cała drużyna wykonała ogrom pracy. Teraz czeka przed nami finał. Będziemy na pewno walczyli, żeby zaprezentować się jak najlepiej – zapowiedział.
Ogromnej euforii po meczu nie krył także Kamil Witkowski. Powrót po kontuzji zakończył z sześcioma punktami i bonusem.
– Czuję się w taki sposób, iż nie mogę tego opisać. Jestem bardzo zadowolony z siebie, z całej drużyny – mówił zawodnik PSŻ.
Szczególnie dużo emocji dostarczył mu pierwszy start, w którym po słabszym początku skutecznie przebijał się przed rywali.
– Jest to euforia taka, iż też nie idzie tego opisać. Powalczyłem tam, udało mi się, zrobiłem to i mamy – podsumował.
Najwięcej punktów dla gospodarzy zdobył Ryan Douglas – 12 i bonus. Dziewięć wywalczył Dimitri Berge, a osiem i dwa bonusy Bartosz Smektała. Po stronie gości najskuteczniejszy był Nicolai Klindt z dorobkiem 14 punktów i bonusa.
Wygrana 51:39 oznacza, iż Hunters PSŻ Poznań zwyciężył w całym dwumeczu 93:87 i zameldował się w finale Metalkas 2. Ekstraligi. Rywalem „Skorpionów” będzie zwycięzca półfinałowej rywalizacji Abramczyk Polonii Bydgoszcz z H. Skrzydlewska Orłem Łódź.
Przed poznańskim żużlem najważniejsze mecze sezonu. Jak określił swoje nastawienie przed finałem Kamil Witkowski? Jednym słowem: „bojowe”.

2 dni temu












