Większość kierowców tak chłodzi auto w upały. Rozgrzana szyba potrafi pęknąć w kilka minut

2 godzin temu

Wsiadanie do rozgrzanego auta i włączanie klimatyzacji od razu na najniższą temperaturę to jeden z najpowszechniejszych letnich odruchów kierowców. Problem w tym, iż gwałtowne schłodzenie nagrzanej szyby czołowej potrafi ją uszkodzić w dosłownie kilka minut, zwłaszcza gdy jest już naznaczona drobnym odpryskiem. Na pozbawionych cienia parkingach w Warszawie, gdzie auto nagrzewa się do kilkudziesięciu stopni, ryzyko jest największe.

Kierowca samochodu i napis uwaga. Zdjęcie poglądowe. Fot. Warszawa w Pigułce

Dlaczego rozgrzana szyba pęka od zimnego nawiewu

Sekret tkwi w budowie przedniej szyby. W przeciwieństwie do bocznych jest ona laminowana, czyli złożona z dwóch tafli szkła połączonych elastyczną folią, i mocno reaguje na gwałtowne różnice temperatury. Rozgrzana słońcem, a potem nagle owiewana lodowatym powietrzem z klimatyzacji ustawionej na maksimum, kurczy się nierównomiernie, co wywołuje w szkle naprężenia.

Najgroźniej jest tam, gdzie szyba była już wcześniej osłabiona. Mały, zlekceważony odprysk po kamieniu działa jak punkt zapalny, od którego naprężenie rozbiega się w długie pęknięcie. To dlatego zdarza się, iż szyba pęka pozornie bez powodu, choć w rzeczywistości dobił ją szok termiczny nałożony na istniejące mikrouszkodzenie.

Zimna woda na szybę to prosta droga do jej wymiany

Drugi wariant tego samego błędu bywa jeszcze szybszy w skutkach. Polewanie rozgrzanej szyby zimną wodą, żeby ją schłodzić lub szybciej pozbyć się kurzu, to jeden z najprostszych sposobów na pęknięcie szkła. Różnica temperatur między nasłonecznioną taflą a strumieniem wody potrafi być na tyle duża, iż szyba jej nie wytrzymuje.

Zasada jest uniwersalna dla całego auta. Szkodzi nie sama wysoka temperatura, ale jej nagła zmiana, dlatego rozgrzanych elementów nie schładza się na siłę. Ta sama ostrożność dotyczy prób gwałtownego studzenia wnętrza zimnym nawiewem skierowanym prosto na szybę.

Jak schłodzić auto, żeby go nie uszkodzić

Bezpieczne chłodzenie zaczyna się od przewietrzenia. Zamiast od razu włączać klimatyzację na pełną moc, lepiej na moment otworzyć drzwi lub okna i wypuścić najgorętsze powietrze, a dopiero potem stopniowo obniżać temperaturę. Docelowo powinna być ona około 5 do 7 stopni niższa niż na zewnątrz, w praktyce zwykle w okolicach 21 do 23 stopni.

Oszczędza to również sam układ. Praca klimatyzacji bez przerwy na najniższym ustawieniu szybciej zużywa sprężarkę, a strumień zimnego powietrza skierowany wprost na twarz czy kark grozi przeziębieniem lub anginą. Tryb automatyczny i chłodne, a nie lodowate powietrze z nawiewów są najbezpieczniejsze zarówno dla auta, jak i dla kierowcy.

Butelka wody, zapalniczka i powerbank, czyli pułapki zostawione na słońcu

Kabina rozgrzanego auta potrafi zamienić niewinne przedmioty w realne zagrożenie. Przezroczysta butelka z wodą zostawiona na fotelu działa jak soczewka skupiająca promienie słoneczne i potrafi nadpalić tapicerkę, a w sprzyjających warunkach wywołać zarzewie ognia. Podobnie ryzykowne są zapalniczki, dezodoranty w aerozolu czy powerbanki, które w wysokiej temperaturze mogą się rozszczelnić lub zapalić.

Osobno trzeba zająć się szybą przed sezonem upałów. Naprawa świeżego odprysku trwa zwykle 20 do 30 minut i kosztuje ułamek ceny nowej szyby, a uszczelniony ubytek przestaje być podatny na pękanie od różnic temperatury. Zignorowany latem potrafi zamienić się w pęknięcie kwalifikujące już tylko do wymiany.

Upał to test obciążeniowy dla całego auta

Wysoka temperatura obnaża zaniedbania, które przez chłodniejsze miesiące nie dają objawów. Jak zauważył Adam Lehnort, ekspert sieci ProfiAuto Serwis, upał działa jak test obciążeniowy, który bardzo gwałtownie pokazuje słaby akumulator, mało wydajny układ chłodzenia, stare lub niedopompowane opony oraz niewymieniany od dawna płyn hamulcowy.

Każdy z tych elementów ma latem swój słaby punkt. Akumulator, wbrew skojarzeniom z zimą, właśnie w upały szybciej się starzeje pod obciążeniem klimatyzacji i krótkich tras, a płyn hamulcowy z nadmiarem wody traci skuteczność przy długim hamowaniu. Krótki przegląd przed falą gorąca, obejmujący klimatyzację, opony i płyny, zdejmuje większość ryzyka awarii.

Warszawa, czyli rozgrzane parkingi i miejska wyspa ciepła

Stolica zaostrza każdy z tych problemów. Betonowe i asfaltowe place w gęsto zabudowanych rejonach, takich jak Śródmieście czy Wola, kumulują ciepło i tworzą miejską wyspę ciepła, w której auto zaparkowane w słońcu nagrzewa się mocniej i szybciej. Brak zacienionych miejsc sprawia, iż szyba i wnętrze osiągają temperatury sprzyjające szokowi termicznemu.

Do tego dochodzą korki. Powolna jazda po rozgrzanym mieście, z klimatyzacją, wentylatorami i ładowarkami na pełnych obrotach, dodatkowo obciąża instalację i układ chłodzenia. To właśnie w takich warunkach najczęściej wychodzą na jaw ukryte usterki, o których kierowca nie miał pojęcia zimą.

Co to oznacza dla Ciebie? Auto w warszawski upał bez kosztownej wpadki

Najważniejsza zasada dotyczy chłodzenia. Rozgrzanego auta nie schładza się gwałtownie, więc po powrocie na słoneczny parking najpierw przewietrz kabinę, a klimatyzację zwiększaj stopniowo, unikając kierowania lodowatego strumienia wprost na szybę. Zimnej wody na nagrzaną szybę nie polewa się nigdy, bo to najprostsza droga do kosztownej wymiany.

Reszta sprowadza się do zapobiegania. Świeży odprysk najlepiej naprawić przed sezonem, a z rozgrzanej kabiny lepiej zabierać butelki, zapalniczki i powerbanki, które na słońcu bywają groźne. Przed falą upałów szybki przegląd klimatyzacji, opon i płynów oszczędza nerwów i pieniędzy.

Ten tekst zbiera ogólne, sprawdzone zasady, a stan konkretnego auta najlepiej ocenia mechanik. W razie widocznego uszkodzenia szyby lub niepokojących objawów pracy silnika czy hamulców rozsądniej jest zajrzeć do serwisu, niż liczyć, iż upał odpuści.

Idź do oryginalnego materiału