Widzew Łódź zremisował mecz. I choć w ostatnim czasie to nie dziwi, Łodzianie zdołali utrzeć nosa faworytowi. W starciu z Górnikiem Zabrze obie drużyny strzeliły po bramce, choć paść powinno ich zdecydowanie więcej.
Widzew Łódź w meczu z Górnikiem Zabrze bardzo mocno potrzebował pozytywnego impulsu. Nie ma na to lepszego dowodu niż fakt, iż choćby po pierwszym gwizdku sędziego kupienie biletu na to spotkanie przychodziło z dużą łatwością, bo aż tyle ich zostało w otwartej puli. A to sytuacja, której przy okazji spotkań czterokrotnych mistrzów Polski próżno oczekiwać.
Ci, którzy zdecydowali się spędzić piątkowy wieczór na stadionie przy al. Piłsudskiego z pewnością nie mogli narzekać. Jako pierwsi presję zaczęli wywierać przyjezdni, ale z czasem czerwono-biało-czerwoni zaczęli dochodzić do głosu. I to właśnie do nich należał pierwszy wyprowadzony cios.
Po centrze z rzutu rożnego w powietrze wyskoczył Karol Świderski, który skierował piłkę do siatki. Łodzianie długo się jednak nie nacieszyli, bo zaledwie pięć minut po zdobyciu bramki stracili ważne ogniwo. Mariusz Fornalczyk ucierpiał bez kontaktu z rywalem i konieczna była zmiana.
Lider odpowiedział przed przerwą
W kolejnych fazach meczu Górnik Zabrze mógł, a wręcz powinien niemalże seryjnie zdobywać bramki. Przyjezdni co rusz byli w stanie przedrzeć się przed linię obrony Widzewa, ale za każdym razem jako ostatni sytuację ratował Bartłomiej Drągowski. I to właśnie reprezentant Polski zasługiwał na największe brawa, bo przez długi czas utrzymywał swój zespół w grze.
Kapitan widzewiaków skapitulował dopiero przed przerwą. Ale nie ma się czemu dziwić, bo Kacper Urbański uderzył z dużej odległości, ale z taką precyzją, iż bramkarz kilka mógł zrobić. Na przerwę obie drużyny schodziły więc z remisem, ale kibice mogli oczekiwać ciekawej drugiej połowy.
Tak też było, bo obie strony postawiły na wyrównaną wymianę ciosów. Zabrakło w niej jedynie bramek, przez co rezultat sprzed przerwy utrzymał się aż do końcowego gwizdka.
W ramach trzynastej kolejki PKO BP Ekstraklasy Widzew Łódź znów czeka bój z klubem ze Śląska. Tym razem w sercu tego regionu, Katowicach, Łodzianie zmierzą się z miejscowym GKS-em. Spotkanie rozegrane zostanie w sobotę (31 października) o godz. 20:15.
Widzew Łódź – Górnik Zabrze 1:1 (1:1)
Bramki: 16′ Świderski – 40′ Urbański
Widzew Łódź: Drągowski – Gazibegović (78′ Krajewski), Wiśniewski, Visus, Kapuadi (60′ Cheng) – Papanikolaou – Males (78′ Alvarez), Kornvig, Shehu, Fornalczyk (21′ Biuk) – Świderski (60′ Bergier).

















