
Jest jedno określenie, które oddziałuje na mnie w sposób plastyczny. Brzmi urzędowo, jakby wyciągnięte z jakiejś teczki z dokumentacji konserwatorskiej albo planu zagospodarowania przestrzennego. Rozdział pt. „Substancja Miasta” - czyli zbiór pism o zapachu starych kamienic, śladach po dawnych mieszkańcach i miejscach, które są lub których już nie ma.