Burzliwa sytuacja w pociągu PKP Intercity relacji Warszawa–Lublin. Jedna z pasażerek twierdzi, iż rodzice podróżowali z dzieckiem chorym na ospę wietrzną i mieli poinformować współpasażerów o tym dopiero po zajęciu miejsc w przedziale. Doszło do ostrej wymiany zdań, a kobieta zapowiada zgłoszenie sprawy na policję.
Pociąg InterCity. Fot. Warszawa w Pigułce.Do zdarzenia miało dojść w niedzielę, 12 lipca, w pociągu „Bystrzyca” jadącym z Warszawy do Lublina. Jak opisuje pasażerka w rozmowie z Dziennikiem Wschodnim, podróżowała z czteroletnim synem w przedziale dla rodziców z dziećmi.
Początkowo nie zwróciła uwagi na współpasażerów. Dopiero gdy zaproponowała przekąskę siedzącemu naprzeciw dziecku, zauważyła charakterystyczne zmiany skórne. Według jej relacji matka chłopca miała powiedzieć, iż dziecko choruje na ospę wietrzną i ostrzec, iż jest to bardzo zakaźny etap choroby. Kobieta natychmiast opuściła przedział wraz z synem.
Interweniowała konduktorka
Po przeniesieniu się do innego wagonu pasażerka wróciła po bagaże. Jak relacjonuje, w tym czasie z rodzicami chorego dziecka rozmawiała już konduktorka. Miała zwrócić uwagę na ryzyko narażania innych podróżnych.
Według relacji ojciec dziecka tłumaczył, iż rodzina wracała z wakacji nad morzem i nie miała innej możliwości dotarcia do domu. Twierdził również, iż skoro sprzedano im bilety, to przewoźnik nie widział przeszkód w podróży.
Doszło do ostrej wymiany zdań
Sytuacja gwałtownie przerodziła się w kłótnię. Pasażerka zarzuciła rodzicom nieodpowiedzialność, wskazując, iż podróż z dzieckiem w zakaźnym stadium choroby mogła narazić innych podróżnych.
Jak twierdzi, ojciec dziecka miał reagować agresywnie i stanowczo odrzucać zarzuty. Część osób opuściła przedział, a konduktorka zorganizowała dla nich miejsca w innym wagonie. Rodzina z chorym dzieckiem miała jednak kontynuować podróż.
Sprawa zgłoszona do sanepidu
Po zakończeniu podróży kobieta skontaktowała się z sanepidem. Jak relacjonuje, usłyszała, iż obowiązujące przepisy nie przewidują obowiązkowej izolacji osoby chorej na ospę wietrzną. Zapowiedziała jednak, iż rozważa zgłoszenie sprawy policji, a jeżeli dojdzie do zakażenia jej dziecka lub innych osób, nie wyklucza podjęcia dalszych kroków prawnych.
Warto podkreślić, iż opisana sytuacja opiera się na relacji jednej z pasażerek przedstawionej w mediach. Do tej pory nie opublikowano oficjalnego stanowiska PKP Intercity dotyczącego przebiegu zdarzenia ani informacji o ewentualnych działaniach podjętych przez przewoźnika.
Źródło: Radio ZET, Dziennik Wschodni.

1 tydzień temu











